Operacja Epic Fury jak dotąd nie osiągnęła żadnego z celów wojennych Donalda Trumpa, ale może przyspieszyć globalną transformację w kierunku czystej energii, którą on tak nienawidzi. W zeszłym tygodniu doszło do kolejnej wymiany słownych ciosów w sporze o cieśninę Ormuz. Iran „dławi się jak tuczona świnia” ropą, której nie może eksportować z powodu amerykańskiej blokady – twierdził Trump. Z Teheranu najwyższy przywódca odparł, że obcokrajowcy, którzy „złośliwie pożądają” drogi wodnej, „nie mają tam miejsca, chyba że na dnie jej wód”. Dla reszty świata ta wymiana zdań przywołała widmo przedłużającego się impasu.
Tymczasem tracker kryzysu energetycznego Międzynarodowej Agencji Energetycznej wymienia już prawie 40 krajów, które podjęły nadzwyczajne działania w obliczu gwałtownie rosnących cen ropy i gazu – od Laosu, który skrócił tydzień szkolny do trzech dni, po Nepal, który wzywa do napełniania butli z gazem do połowy. Nawet dla krajów o wysokich dochodach, takich jak Wielka Brytania, skutki będą bolesne, co ujawniły w zeszłym tygodniu najnowsze prognozy Banku Anglii. W krajach rozwijających się może to być katastrofalne, gdy koszty energii i nawozów gwałtownie rosną.
Jednak choć perspektywy są ponure, ten kryzys paliw kopalnych przyspiesza również nieuniknione globalne odejście od ropy i gazu oraz toksycznej geopolityki, którą tworzą. Po szokach naftowych lat 70. dotknięte nimi zachodnie państwa starały się zmniejszyć swoją zależność od surowca, którego podaż okazała się zależna od kaprysów kartelu producentów OPEC. Oznaczało to wprowadzenie norm efektywności paliwowej samochodów oraz dążenie do energetyki jądrowej w Japonii i Francji, jak zauważyła Kate Mackenzie w niedawnym artykule dla Break-down na temat tego procesu „niszczenia popytu”.
Pięćdziesiąt lat później niskokosztowe, czyste substytuty dla wielu zastosowań paliw kopalnych są znacznie łatwiej i taniej dostępne – jak mówi Mackenzie: „Około 45% ropy naftowej konsumowanej na świecie jest wykorzystywane do transportu drogowego, z czego coraz większą część można tanio zelektryfikować”. Producenci samochodów odnotowali gwałtowny wzrost popytu na pojazdy elektryczne w obliczu wojny z Iranem: szef Renault w Wielkiej Brytanii nazwał to „sejsmiczną zmianą”. W całej Europie kontynentalnej popyt w marcu był o 51% wyższy niż rok wcześniej. Na poziomie rządowym również widać odnowioną troskę o zmniejszenie wpływu ropy i gazu, biorąc pod uwagę teraz oczywisty fakt, że swobodny przepływ przez cieśninę nie może być brany za pewnik.
Wiele sprzecznych powodów podawano za niespodziewanym wyjściem Zjednoczonych Emiratów Arabskich z OPEC w zeszłym tygodniu, ale być może jednym z motywów jest zwiększenie dostaw i sprzedaż jak największej ilości ropy i gazu w pozostałych latach ery paliw kopalnych. W depeszy z konferencji energetycznej CERAWeek w Teksasie na początku tego miesiąca analityk surowców Nick Birman-Trickett porównał prawdopodobny długoterminowy wpływ obecnego szoku z lekcjami wyciągniętymi przez kraje dotknięte kryzysem zadłużenia suwerennego w latach 1997-98. Ten burzliwy okres niewypłacalności i dewaluacji wzbudził determinację wśród gospodarek wschodzących, w tym Chin, aby gromadzić znaczne rezerwy walutowe jako bufor przed przyszłymi kryzysami – i sprzyjać wzrostowi napędzanemu eksportem w celu budowania niezbędnych nadwyżek, z efektami ubocznymi dla całej globalnej gospodarki.
Podobnie, długo po zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie, Birman-Trickett mówi: „Rządy, które przetrwają, zastosują logikę akumulacji rezerw do energii, bezpieczeństwa energetycznego i polityki zagranicznej w nowy sposób”. W dzisiejszej gospodarce światowej, gdzie substytuty węglowodorów są łatwo dostępne, będzie to oznaczać „budowanie jak największej ilości mocy słonecznych, wiatrowych, bateryjnych i jądrowych tak szybko, jak to możliwe”.
Niektórzy kraje już zdają się wyciągać tę lekcję z kryzysu. Jak ujął to ostatnio prezydent Korei Południowej Lee Jae Myung: „To sytuacja tak poważna, że nawet ja nie mogę spać. Korea Południowa musi szybko przejść na energię odnawialną. Jeśli będziemy polegać na paliwach kopalnych, przyszłość będzie niezwykle ryzykowna”. W Wietnamie plany