Poczekalnia przed kliniką hepatologiczną dr. Cyriaca Abby'ego Philipsa w szpitalu Rajagiri w Kochi to studium zawieszonej animacji – nadzieja i rozpacz siedzą obok siebie, od czasu do czasu przerzucając stare wyniki badań. W środku Philips jest niespieszny, pochyla się, by zadać pytanie, po czym milknie. Słucha – naprawdę słucha – a potem udziela szczerych ocen ze współczuciem, przeprowadzając rodziny przez dalszą drogę, zamiast tylko wskazywać na mapę.
Spędziłem dwa dni w jego klinice, spodziewając się spotkać zupełnie innego człowieka. Philips, znany ponad 300 tysiącom obserwujących na X jako „Liver Doc”, to jeden z najbardziej polaryzujących lekarzy w Indiach w sieci: dla fanów nieustraszony orędownik medycyny opartej na dowodach, dla krytyków prowokator szukający uwagi. Nazwał homeopatię „fałszywą medycyną”, określił praktyków medycyny alternatywnej mianem szarlatanów, a krytykom powiedział, że ich mózgi są „do wynajęcia”. Indyjskie Ministerstwo Ajurwedy odbyło dwa formalne spotkania komitetu tylko po to, by go omówić. Policjant podróżował dwa dni pociągiem z Uttar Pradesh, by przesłuchać go w związku z postem w mediach społecznościowych. W ciągu sześciu lat stanął w obliczu 16 spraw sądowych.
A jednak ten człowiek w realu jest opanowany, cichy, a długoletni pacjenci i współpracownicy opisują go jako uprzejmego, skromnego i kurtuazyjnego. „To przybrana persona” – mówi bez przeprosin. „Nienawidzą mnie. Ale nie mogą unieważnić informacji, które przekazuję”. Wyjaśnia, że celowo atakuje trolli, by utrzymać uwagę na przekazie. „Jeśli ludzie myślą, że jestem niegrzeczny lub złośliwy, nawet jeśli to nieprawda, jestem gotów zapłacić tę cenę”.
Jego główne cele to ajurweda – starożytny indyjski system medyczny, któremu ufają miliony i który jest wspierany przez finansowane przez państwo uczelnie – oraz alkohol. Mówi, że misja wynika z jego własnej drogi. Philips nigdy nie chciał być lekarzem; chciał pisać i kochał filmy. Ale jako syn cenionego gastroenterologa dr. Philipa Augustine'a, decyzja została w dużej mierze podjęta za niego. Oblał egzamin wstępny na medycynę za pierwszym razem, spędził dziewięć miesięcy w ciasnym centrum korepetycyjnym w Thrissur – „płakałem do snu przez pierwszy tydzień” – i dostał się za drugim podejściem. „Byłem dziki w St John's Medical College w Bangalore” – wspomina, raz trafił do szpitala pod opiekę własnego profesora z zatruciem alkoholowym.
Medycyna stała się realna podczas jego studiów doktoranckich w Kalkucie, w publicznym szpitalu na 3500 łóżek z chronicznymi brakami. Widział, jak lekarze leczyli krytycznie chorych na cukrzycę bez insuliny i podejmowali niemożliwe decyzje triażowe. „Nawet mając tak mało, ludzie robili, co mogli. A pacjenci byli szczęśliwi. Nigdy wcześniej nie widziałem takiej relacji między ludźmi”.
Po szkoleniu z hepatologii w Instytucie Chorób Wątroby i Dróg Żółciowych w Delhi porzucił karierę akademicką, by pomóc odbudować praktykę ojca – kolejna decyzja nie do końca jego własna. W nowym szpitalu w Kerali po raz pierwszy zobaczył spustoszenie spowodowane zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu i nieregulowanymi ziołowymi środkami. Sześcioletnie dziecko z ciężką żółtaczką i ostrą niewydolnością wątroby trafiło do szpitala po tym, jak rodzina podała mu domową miksturę ziołową na gorączkę. „Nie masz pojęcia, jakie koszmary przeżyłem przez te dwa tygodnie, próbując uratować to dziecko”.
Sprawa zapoczątkowała jego badania nad medycyną alternatywną i zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu. Zaczął dzielić się studiami przypadków w mediach społecznościowych. Na początku nikt nie zwracał uwagi. Potem przyszła fala krytyki. Miliony mają głęboką wiarę w tradycyjną medycynę; krytycy twierdzą, że Philips upokarza ludzi, którzy wyznają te przekonania. Nie ustępuje: „Nie nazywam praktyka szarlatanem. Mówię, że zasady kierujące tą praktyką nie opierają się na naukowym myśleniu ani racjonalnej logice. Nowoczesna medycyna koryguje się sama. Tej dojrzałości brakuje medycynie alternatywnej”.
Opublikował liczne recenzowane badania na temat uszkodzeń wątroby związanych z tradycyjnymi indyjskimi lekami. Gdy Ministerstwo Ajurwedy zakwestionowało jedno z nich, odpowiedział szczegółowym naukowym odparciem. Prowadził finansowane społecznościowo śledztwa dotyczące białka