Wierzyciele Thames Water, gang 100 inwestorów instytucjonalnych posiadających około 14 miliardów funtów długu senioralnego spółki, podobno są gotowi kontynuować swoją ofertę na zadłużone przedsiębiorstwo wodociągowe, nawet jeśli prawdopodobny następny premier, Andy Burnham, wciągnie je w tymczasową nacjonalizację. Bo nic tak nie mówi „dobra inwestycja” jak walka z rządem o firmę tonącą w 17,6 miliarda funtów długu.

Grupa, w skład której wchodzą takie tuzy jak Elliott Investment Management, Apollo Global Management, Silver Point Capital, BlackRock i M&G, wciąż rozważa propozycję ratunkową o wartości 10 miliardów funtów z regulatorem Ofwat. Ale minister środowiska Emma Reynolds już odrzuciła plan w połowie czerwca, nazywając go „nadmiernym obciążeniem” dla konsumentów – przybliżając największą brytyjską firmę wodociągową do reżimu specjalnej administracji (SAR), czyli tymczasowej nacjonalizacji.

Wierzyciele postrzegają jednak SAR jako proces, a nie rozwiązanie, i chcą wykupić Thames z powrotem. Bo kto nie chciałby odziedziczyć firmy obsługującej 16 milionów klientów i uginającej się pod długiem narosłym od czasu prywatyzacji? Burnham, który ma wkroczyć na Downing Street w ciągu dwóch tygodni, wezwał do „większej publicznej kontroli” nad Thames, co może oznaczać nacjonalizację.

Thames balansuje na krawędzi od prawie trzech lat i może zabraknąć mu gotówki do października. Plan ratunkowy wierzycieli zakładałby zastrzyk 3,35 miliarda funtów nowego kapitału własnego i 3,25 miliarda funtów świeżego długu, jednocześnie zwalniając Thames z kar za zanieczyszczenia na cztery lata – niezły układ dla firmy, która zrzucała ścieki do rzek.

Inni potencjalni oferenci, jak Hongkońskie CK Infrastructure Holdings i Castle Water, kibicują SAR, mając nadzieję na przejęcie przedsiębiorstwa z dyskontem. Rząd wcześniej odzyskał prawie pełny koszt nacjonalizacji dostawcy energii Bulb, sprzedając go Octopus za 3 miliardy funtów, więc jest precedens dla tego typu działań.

Rzecznik Thames Water powiedział, że firma współpracuje ze wszystkimi stronami, aby zapewnić „długoterminową stabilność finansową” i „nieprzerwane dostarczanie” największej modernizacji infrastruktury od 150 lat. Bo nic tak nie mówi stabilność jak stos długu wyższy niż The Shard.