Od dziesięcioleci science fiction obiecuje nam przyszłość, w której roboty humanoidalne zajmą się szarą codziennością domowych obowiązków. W przeciwieństwie do hoverboardów czy butów samozawiązujących, robot-gospodarz zawsze wydawał się tuż za rogiem. Ale w tym roku przyszłość zdaje się nadchodzić – aczkolwiek utykając.
Na targach CES stoisko było pełne robotów o ludzkich kształtach, z których kilka reklamowano do użytku domowego. Amerykańska firma 1X już wdrożyła swojego robota Neo za 20 000 dolarów do domów, aby wykonywał prace domowe (przy hojnym wsparciu zdalnej pomocy człowieka). W tym tygodniu na targach IFA w Berlinie około pół tuzina humanoidów, głównie z Chin, będzie przechadzać się po wybiegu, demonstrując swoje zadziwiająco szybkie nabywanie umiejętności, jakby planowały zrobić salto w tył prosto do naszych salonów.
Ale czy naprawdę potrzebujemy masywnych, ważących 170 funtów mechanicznych multi-taskerów, które jednym nieostrożnym krokiem mogą przypadkiem spłaszczyć rodzinnego psa? Spędziłem ostatnie kilka lat testując roboty w moim własnym domu: odkurzacze, które zamiatają i mopują, roboty koszące trawnik, sprzątające kuwetę, a nawet gotujące obiad – każdy specjalista w swojej wąskiej dziedzinie. Zaprosiłem też do mojego domu Amazon Astro i roboty towarzyszące, takie jak Ecovacs LilMilo, SwitchBot Kata i Intuition Robotics ElliQ.
Z mojego domowego zwierzarca robotów wyłoniły się dwie prawdy. Po pierwsze, w pełni humanoidalny gospodarz jest skrajnie niepraktyczny. W przeciwieństwie do fabryk, gdzie humanoidy odniosły umiarkowany sukces, domy są chaotycznymi, nieprzewidywalnymi miejscami. A większość domów ma schody. Aby pokonać schody, robot potrzebuje albo zdolności lotu, albo nóg, które mogą wywierać dużą siłę – żadne z nich nie kojarzy się z „bezpiecznym do użytku w pomieszczeniach”. Wystarczy zapytać Ring o jego wiecznie odkładaną latającą kamerę Always Home.
Po drugie, historia technologii usiana jest gadżetami, które próbowały robić wszystko i zawiodły w większości. Nie potrzebujemy drogiego majsterkowicza, który jest dobry we wszystkim, a w niczym doskonały. Na CES przeszedłem przez halę w Las Vegas, niosąc butelkę płynu do prania, i wyzwałem każdego humanoida, którego spotkałem, do jej otwarcia. Żadnemu się to nie udało. Uniwersalna odpowiedź: „Najpierw musi się tego nauczyć”.
Więc jaka jest mądrzejsza droga? Mózg robota – kontroler inteligentnego domu oparty na AI, który koordynuje autonomiczne urządzenia, które już posiadamy. Zamiast jednej drogiej maszyny próbującej wykonać wszystkie zadania, wyobraźmy sobie proaktywny dom, który zarządza sobą: wysyła odkurzacz, gdy pies rozsypie karmę, uruchamia pralkę, gdy ceny energii spadną, lub wysyła kosiarkę, gdy trawa wymaga przycięcia.
Dzisiejsze inteligentne domy opierają się na poleceniach lub zaprogramowanych rutynach. Mózg robota mógłby rozumować autonomicznie i dostosowywać się do nieprzewidywalności życia. Robot Ballie od Samsunga badał ten pomysł (i nigdy nie wystartował), podczas gdy LG CLOiD humanoid wydaje się bardziej obiecujący. Amazon Alexa Plus i Google Gemini for Home również dążą do tej wizji, choć nikt nie jest blisko.
W tym tygodniu na IFA Tuya – globalny dostawca platformy chmurowej AI – prezentuje Doova, domowego towarzysza AI przeznaczonego dla seniorów mieszkających samotnie. Doova to niski, okrągły robot na kółkach bez ramion, z „dynamiczną mimiką twarzy”. Może śledzić właściciela, oferować pomoc w nagłych wypadkach, otwierać połączenia wideo na żywo z rodziną, jeśli użytkownik nie odpowiada, zapewniać „towarzystwo konwersacyjne” oraz sterować światłem, zasłonami oraz urządzeniami kuchennymi i łazienkowymi. Brak ceny i daty premiery, ale nadchodzi.
Doova nie musi składać prania, aby być użytecznym; rozumie stan domu, łączy ludzi z nim i zarządza istniejącymi maszynami. Ale podkreśla to główną przeszkodę: roboty potrzebują kamer do nawigacji, a kamery w domach budzą poważne obawy dotyczące prywatności.
Mimo to, jest urok w mózgu robota, który może również wykonywać fizyczne czynności – sprzątać bałagan, ładować zmywarkę, zadania wymagające rąk. Testowałem odkurzacz z ramieniem, które miało podnosić buty i skarpetki; w większości zawodził, ale koncepcja jest słuszna.
Złotym środkiem między groźnym pełnowymiarowym humanoidem a bezrękim towarzyszem jest kołowy robot z ramionami. LG CLOiD pasuje do tej formy: kołowy smart