Statki kosmiczne. Tylko o to każdy prosi. Chociaż jeden prawdziwy, autentyczny statek kosmiczny. Ciało obcego też by się przyjęło - najwyraźniej rząd ma kilka takich gdzieś w zapasie. Zamiast tego pierwsza partia „akt obcych”, opublikowana wczoraj, dostarczyła ten sam stary koktajl rozmazanych zdjęć i wycofanych zeznań, który dezorientuje opinię publiczną od lat 40. XX wieku. Astrofizyk, który na co dzień szuka inteligentnego życia w kosmosie, był sceptyczny, ale zaintrygowany; teraz jest po prostu sceptyczny i lekko zirytowany.
Dużo szumu poprzedzało to tak zwane ujawnienie. Były prezydent Obama przypadkowo wywołał dzikie spekulacje błędnie zinterpretowanym komentarzem na temat życia pozaziemskiego. Prezydent Trump następnie wskoczył na media społecznościowe, obiecując publikację „rządowych akt dotyczących życia obcych i pozaziemskiego, niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych (UAP) i niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO)”. To, co faktycznie pojawiło się na stronie, wygląda na więcej tego samego: rozmazane plamy, wycofane zeznania i „nakładka graficzna” pracownika FBI na zdjęciu pola, która jest, szczerze mówiąc, wręcz śmieszna w swej prostocie. Obrazy latających plam w niskiej rozdzielczości nie mogą nawet zacząć odpowiadać na egzystencjalnie ważne pytanie o życie obcych.
Współczesna saga UFO to długa, dziwna podróż. Zaczęła się od incydentu w Roswell pod koniec lat 40., potem dostała zastrzyk w 1956 roku, kiedy kapitan Sił Powietrznych twierdził, że tajny dokument o nazwie „Ocena sytuacji” stwierdzał, że UFO są pozaziemskie. Ten dokument nigdy nie został znaleziony, ale przygotował grunt pod dziesięciolecia gorączkowych teorii spiskowych. Potem w 2017 roku The New York Times opublikował szczegółową rewelację na temat programu Pentagonu o nazwie Zaawansowany Program Identyfikacji Zagrożeń Lotniczych (AATIP), publikując filmy UAP nagrane z myśliwców Marynarki Wojennej. Filmy pokazywały rozmazane plamy, które według niektórych poruszały się w sposób, jakiego żaden ziemski pojazd nie mógłby dorównać. Kilku pilotów marynarki wystąpiło ze swoimi historiami. Nagle poważni ludzie zaczęli traktować pojazdy obcych poważnie.
Ale osobiste zeznania to najgorsza forma dowodu naukowego, a filmy wyglądały tym bardziej podejrzanie, im bardziej naukowcy je badali. Jeden słynny klip, „GOFAST”, który według zwolenników obcych pokazywał tic-taca sunącego po oceanie z ogromną prędkością, później okazał się obiektem poruszającym się z prędkością około 40 mil na godzinę - inaczej mówiąc, balonem. Program Pentagonu o nazwie Biuro Rozwiązywania Anomalii Wszelkich Domen (AARO) wymienia go jako stanowczo „wyjaśniony”.
Potem przyszły przesłuchania kongresowe. W lipcu 2023 roku były oficer wywiadu Sił Powietrznych David Grusch zeznał pod przysięgą, że rząd USA odzyskiwał „nie-ludzkie” statki kosmiczne i „biologiki” (martwych pilotów obcych, po prostu). Twierdził, że istnieje ściśle tajny program z udziałem wojska i prywatnych wykonawców, ale gdy poproszono o szczegóły, odpowiedział: „To jest tajne”. Sam nie widział osobiście żadnych rzekomych tajemnic. Kongres nie dostał żadnych rzeczywistych dowodów na statki obcych w garażach ani ciała obcych w zamrażarkach.
Sean Kirkpatrick, pierwszy dyrektor AARO, zasugerował, że ludzie tacy jak Grusch wpadają w samonapędzający się system przekonań - „podręcznikowy przykład raportowania okrężnego”. Prawdziwe ujawnienie wyglądałoby zupełnie inaczej. Obejmowałoby rzeczywiste fizyczne statki kosmiczne na wystawie, albo przynajmniej fragmenty rozbitych pojazdów wysłane do laboratoriów w celu przejrzystej analizy naukowej. Zawierałoby prawdziwe dane radarowe ze szczegółowymi opisami systemów, obrazy w wysokiej rozdzielczości z weryfikowalnymi metadanymi i strony wyników badań fizjologicznych tych ciał obcych. Nic z tego nie pojawiło się na stronach opublikowanych wczoraj.
Zamiast tego nowa partia zawiera akta FBI z zeznań naocznych świadków od czerwca 1947 do lipca 1968, niektóre już wcześniej opublikowane; notatkę FBI z 1958 roku o obserwacji UFO przez mężczyznę z Detroit; oraz mnóstwo filmów, które wydają się głęboko nieimponujące. Niektóre dokumenty - jak raport Sił Powietrznych z 1996 roku o „Modelowaniu mało prawdopodobnych awarii boosterów kosmicznych w obliczeniach ryzyka”