WASZYNGTON – Relativity Space, firma rakietowa, która uznała, że rakiety to jej sprawa, a potem uznała, że Mars też jest jej sprawą, ogłosiła 17 czerwca swój Program Nauk Międzyplanetarnych, śmiałą inicjatywę mającą na celu uczynienie nauk planetarnych bardziej przystępnymi – bo dlaczego NASA miałaby mieć całą zabawę (i cały budżet)?
Zgodnie z oświadczeniem firmy, program to „inicjatywa mająca na celu radykalne zwiększenie ilości nauki za dolara poprzez budowę następnej generacji możliwości międzyplanetarnych, które uczynią odkrycia naukowe bardziej zdolnymi i dostępnymi”. Innymi słowy, obiecują więcej nauki za mniejsze pieniądze, co jest albo rewolucyjnym przełomem, albo klasyczną przesadą – przekonamy się w 2028 roku.
Pierwszą misją w ramach tego programu jest orbiter naukowy i telekomunikacyjny Marsa, zaplanowany na koniec 2028 roku. Będzie on przenosić zestaw instrumentów do profilowania atmosfery, dostarczony przez Centrum Badawcze Ames NASA, oraz instrument radarowy do mapowania podpowierzchniowego lodu i geologii. Bo jeśli już lecisz na Marsa, to równie dobrze możesz sprawdzić, czy pod powierzchnią jest woda.
NASA, wyraźnie zachwycona partnerem gotowym pokryć część rachunku, potwierdziła, że zestaw atmosferyczny nazywa się Aeolus i zawiera czujnik wiatru i temperatury Dopplera, termiczny sensor limb, powierzchniowe czujniki radiometryczne oraz kamerę szerokokątną. NASA będzie wspierać operacje instrumentów przez jeden rok marsjański i opracuje oprogramowanie do przekształcania danych w produkty naukowe – bo surowe dane są zbyt nieuporządkowane dla badaczy.
Administrator NASA, Jared Isaacman, powiedział w oświadczeniu: „Łącząc światowej klasy instrumenty NASA z komercyjnymi innowacjami i inwestycjami, możemy dostarczać więcej nauki, częściej, i skrócić czas potrzebny na dostarczenie kluczowych danych do rąk badaczy przygotowujących się do przyszłych misji załogowych na Marsa”. Tłumaczenie: Robimy fajną naukę bez płacenia za całą rakietę. Win-win.
Statek kosmiczny będzie również służyć jako węzeł komunikacyjny, oferując szerokopasmowe łącza laserowe i radiowe z Ziemią, a także łączność radiową z czymkolwiek na powierzchni Marsa. Zapewni również „masywne” przechowywanie danych i „serwerową klasę obliczeń” dla modeli AI i autonomicznych operacji – bo nawet w kosmosie trzeba uruchamiać swoje modele AI.
Relativity nie podało specyfikacji technicznych, takich jak rozmiar, masa czy moc, ale wymagania radarowe i obliczeniowe sugerują, że będzie to potężna bestia. Misja zostanie wyniesiona na pokładzie rakiety wielokrotnego użytku Terran R, która jest w fazie rozwoju od lat i wciąż nie jest całkiem gotowa do debiutu. Firma nie ujawniła też, ile wydaje, ale źródło zaznajomione z planami mówi, że nieujawniona organizacja filantropijna dorzuca się do kosztów. Bo kiedy nie możesz znaleźć rządu, który sfinansuje twoje marsjańskie marzenia, zawsze znajdzie się miliarder z miękkim sercem do kosmosu.
Ten orbiter Marsa to dopiero pierwszy krok w szerszym Programie Nauk Międzyplanetarnych, choć Relativity nie ujawniło, jak będą wyglądać przyszłe misje – tylko, że będą „zbierać dane w całym Układzie Słonecznym”. Niejasne, ale ambitne.
Eric Schmidt, prezes wykonawczy i dyrektor generalny Relativity Space (i były szef Google), powiedział: „Wizją Relativity jest uczynienie dostępu do kosmosu bardziej otwartym, niezawodnym i rutynowym, rozwijając naukę i innowacje poza Ziemią”. Program Nauk Międzyplanetarnych, dodał, jest naturalnym krokiem opartym na Terran R, naszej rakiecie wielokrotnego użytku zaprojektowanej z myślą o skali i szybkości na orbitę. Razem programy te rozszerzą możliwości w misjach komercyjnych, naukowych i bezpieczeństwa narodowego – bo czemu nie wrzucić bezpieczeństwa narodowego do tego miksu?
Głównym celem Relativity były dotąd starty. Zbudowali i wynieśli małą rakietę Terran 1 raz w 2023 roku, a potem ją odstawili, aby postawić na Terran R, pojazd średniej klasy z wielokrotnego użytku pierwszym stopniem. W marcu 2025 roku Schmidt dołączył jako dyrektor generalny i dokonał znaczącej inwestycji w firmę. Od tego czasu milczał, a komunikacja firmy skupiała się na technicznych aspektach.