Tydzień po tym, jak pożary zmusiły jej rodzinę do ewakuacji z domu we wschodnim Waszyngtonie, Mareesha Backman oddała swojego najmłodszego syna w ręce nieznajomej i po raz pierwszy odetchnęła z ulgą. Nieznajoma była częścią pop-upowego obozu dziennego zorganizowanego przez szkoły publiczne w Spokane dla dzieci ocalałych. Backman przybyła czując się 'oszołomiona' – gorąca, po marnym prysznicu i niewyspana – ale wolontariusze obozu pozwolili jej pójść na wizytę lekarską, załatwić sprawunki i po prostu posiedzieć w klimatyzowanej ciszy domu przyjaciół.
'To zabrzmi jak banał' – powiedziała ze łzami w oczach. 'To było jak przytulenie, którego potrzebowałam. I że będzie dobrze, i że są ludzie, którzy chcą nas wspierać, pomagać nam, i że nie muszę już sama wszystkiego ogarniać.'
Pożary, które wybuchły na początku sierpnia, zmusiły 60 000 osób do ewakuacji i zniszczyły szacunkowo 920 budynków. Szkoły publiczne w Spokane poinformowały, że 169 uczniów i 38 pracowników straciło domy, a także dodatkowych 20 uczniów w mniejszym okręgu szkolnym Nine Mile Falls, na północny zachód od miasta, w pół-wiejskim, zalesionym obszarze.
Ponieważ zmiany klimatyczne sprawiają, że ekstremalne zjawiska pogodowe stają się coraz częstszą częścią dzieciństwa, rozwijają się sieci i organizacje wspierające dzieci i rodziny podczas takich kryzysów. 'Edukacja w sytuacjach nadzwyczajnych' – stawiająca potrzeby dzieci w centrum reagowania kryzysowego – to dobra praktyka wywodząca się z międzynarodowej pomocy humanitarnej, która teraz znajduje zastosowanie w kraju. Sarah Dryden-Peterson, która bada edukację uchodźców na Harvard Graduate School of Education, powiedziała, że w idealnym przypadku oznacza to 'tworzenie przewidywalnych rutyn i struktur, aby sytuacja nadzwyczajna i katastrofa były bardziej zrozumiałe dla młodych ludzi'.
W ciągu jednego dnia od pożaru szkoły publiczne w rejonie Spokane nawiązały współpracę z krajowymi organizacjami non-profit, lokalnymi kościołami i małymi firmami, aby zaoferować bezpłatny obóz dzienny dotkniętym rodzinom. Szkoły publiczne w Spokane otworzyły również jedno liceum jako centrum zasobów, zapewniając dary żywności, środki higieniczne i pomoc w sprawach ubezpieczeniowych. Pracownicy szkoły zgłosili się na ochotnika do opieki nad dziećmi w audytorium i sali gimnastycznej, a letni program lunchowy okręgu zapewniał posiłki.
'Jako pedagog uważam, że to nasz moralny obowiązek' – powiedziała Laurie Morrison, dyrektor ds. nauczania w szkołach publicznych w Spokane. 'Kiedy nasi uczniowie i ich rodziny stają w obliczu niewyobrażalnego zniszczenia, my wypełniamy lukę, aby choć trochę ulżyć ich ciężarowi i wspierać ich dobrostan. To łatwa odpowiedź na pytanie: „Jeśli nie my, to kto?”'
W ciągu kilku dni do akcji dołączyła organizacja Project:Camp – non-profit, której całą misją jest organizowanie pop-upowych bezpłatnych obozów dziennych po katastrofach. Współzałożyciel Mikey Latner, niski, z kręconymi włosami, zauważył, że pandemia Covid uwypukliła znaczenie opieki nad dziećmi i szkół. Od 2021 roku jego organizacja przeprowadziła 33 obozy po katastrofach w 10 stanach, od huraganu Ian na Florydzie po pożary na Maui i w Los Angeles oraz tornada w Kentucky.
Jeff Baerwald, superintendent okręgu szkolnego Nine Mile Falls, był zszokowany, jak szybko się odezwali. 'Żartobliwie, ale pozytywnie nazywam ich pogonią za karetkami dla dobra' – powiedział. W Spokane Project:Camp obsłużył setki dzieci w dwóch lokalizacjach przez trzy tygodnie, zanim zamknięto obozy, aby szkoły mogły przygotować się do semestru.
W gorący, suchy poniedziałek dwa tygodnie po pożarze ponad 100 dzieci zameldowało się w drugiej lokalizacji Project:Camp, szkole podstawowej Lake Spokane. Podczas gdy nastolatki bawiły się na zewnątrz, małe dzieci siedziały po turecku na sali gimnastycznej, oczarowane Abby Cadabby, różowowłosą wróżką z Ulicy Sezamkowej, której aktorka Leslie Carrara-Rudolph przyleciała z Nowego Jorku. Dzieci grały też w laser tag, głaskały terapeutyczne psy i karmiły żywe bawoły.
Te dodatki są miłe, ale nie konieczne – powiedział Latner, który ma doświadczenie w tradycyjnych obozach letnich. Jego grupa może się rozstawić z nie więcej niż dwoma plastikowymi pojemnikami z zapasami, takimi jak koszulki i identyfikatory; reszta pochodzi z darowizn lub z lokalnego sklepu Walmart. Najważniejsze jest to, aby dać dzieciom poczucie normalności i bezpieczeństwa po traumie.