Przez lata byłem tym gościem – tym, który sapał „oszuście” między westchnieniami, gdy rowerzysta na e-bike'u przemykał obok mnie podczas podjazdu. Ale po kilku tygodniach na Amflow PX Carbon Pro przejrzałem na oczy: elektryczne rowery górskie to petarda. Rower wyposażony jest w kompaktowy, mocny silnik M2S od Avinox, nowego odgałęzienia DJI, które wprawia w nerwowość Boscha i Specialized. Silnik nie czyni ze mnie demona prędkości, ale rekompensuje moją fatalną technikę, pozwalając mi „lepiej ssać”, gdy tracę impet.
Kolarstwo górskie ma długą historię blokowania nowych technologii – puryści narzekali na ramy pełnego zawieszenia, hamulce tarczowe, sztyce regulowane i koła 29-calowe, a teraz to standard. Mocne silniki to tylko kolejna ewolucja. Na stromych, technicznych podjazdach silnik zamienia wspinaczkę w płynne wyzwanie, a nie podatek cardio, który skraca mój dzień. Sam decyduję, jak ciężko pracować: turbo jednego dnia, eco następnego.
Zaczałem jeździć na rowerze górskim podczas covidu, ucząc się z YouTube'a. Powiedzmy, że nie posunąłem się daleko poza poziom nowicjusza, a paskudny wypadek zwichnął mi ramię „w nietypowym kierunku”. Od tamtej pory nie czułem się pewnie. Dodanie silnika sprawiło, że poczułem się bezpieczniej i bardziej kontrolowałem sytuację. Istnieje błędne przekonanie, że eMTB czynią cię szybszym – może w USA, ale w Europie wspomaganie pedałowania kończy się przy 25 km/h. Wielu trailowych kolarzy z łatwością przekracza 30 km/h na prostych, zostawiając mnie w tyle na cięższym e-bike'u. Europejskie e-bike'i mają też maksymalnie 250 W ciągłej mocy, co czyni je słabszymi od amerykańskich e-bike'ów klasy 1, nie mówiąc już o klasie 3, która jest przebranym motocyklem.
Nie chcę, żeby silnik jeździł za mnie – chcę go jako mnożnika siły. Amflow dostarcza: mogę ostrożnie hamować przed zakrętami, przyspieszać z kontrolą i dostawać zastrzyk momentu obrotowego, gdy moja gówniana technika traci impet. Silnik Avinox M2S powstrzymuje mnie przed utratą równowagi lub zsiadaniem na trudnym terenie. To także świetny wyrównywacz, gdy jeżdżę z bardziej doświadczonymi znajomymi, którzy inaczej zgubiliby mnie w 10 minut.
W rezultacie uśmiecham się więcej, robię więcej okrążeń i mam więcej zabawy – nawet gdy moje ciało w średnim wieku jeździ te same trasy. Jestem ostrożny z moją nowo odkrytą supermocą: silni kolarze nie są przyzwyczajeni do bycia wyprzedzanymi pod górę przez kogoś dwa razy starszego, więc wcześnie ogłaszam swoją obecność. Nie roszczę też sobie tytułów Strava King of the Mountain jak niektórzy dupki.
To trochę niesprawiedliwe, że moje olśnienie przyszło na Amflow PX Carbon Pro za 10 000 dolarów. Ma specyfikację z czołówki: silnik Avinox M2S dostarcza do 150 Nm momentu obrotowego i tymczasowe doładowanie 1500 W, a rama z włókna węglowego utrzymuje wagę na poziomie 20,6 kg – poniżej średniej 22–27 kg. Ale nie potrzebujesz sprzętu za pięć cyfr. Avinox ma teraz ponad 60 partnerskich marek rowerowych; najtańszy eMTB z M2S, jaki znalazłem, to CRUSSIS e-Hard 11.11 hardtail za 4000 dolarów. Budżetowe opcje od Ride1Up i Aventon też oferują zabawę z mniej wydajnymi silnikami.
Ostatecznie, czy to flagowy Amflow, czy budżetowy koń roboczy, efekt jest podobny: mniej cierpienia, więcej okrążeń i wielki uśmiech. Silnik nie uczyni cię lepszym kolarzem, ale może sprawić, że zechcesz nim zostać.