Nie codziennie tysiącsłowny post w mediach społecznościowych od amerykańskiej firmy technologicznej staje się wiralem. Ale kiedy już się zdarza, zwykle pochodzi od Palantira – firmy, która sprawia, że hydraulika danych brzmi jak powieść dystopijna. Ich 22-punktowy manifest, opublikowany przez współzałożyciela i CEO Alexa Karpa, zebrał ponad 30 milionów wyświetleń na X, bo nic tak nie mówi „demokratyczna odpowiedzialność” jak gorąca opinia miliardera o wyższości kulturowej.

Post Karpa to streszczenie jego książki z 2025 roku, *The Technological Republic: Hard Power, Soft Belief, and the Future of the West*, napisanej wspólnie z prawnikiem Palantira, Nicholasem Zamiską. Twierdzi w nim, że nie wszystkie kultury są równe – niektóre produkują „cuda”, inne są „regresywne i szkodliwe” – i wzywa do powszechnej służby narodowej. Krytykuje też powojenną „kastrację” Niemiec i Japonii, popiera broń AI i potępia „bezwzględne obnażanie” życia prywatnego. The New Yorker podsumował główną tezę książki jako „przetrwanie amerykańskiego eksperymentu zależy od technologicznej rewitalizacji kompleksu militarno-przemysłowego”. Żadnego ciśnienia, co?

Poglądy Karpa mają znaczenie, ponieważ Palantir jest głęboko zakorzeniony w brytyjskich instytucjach publicznych. Firma warta 400 miliardów dolarów (297 miliardów funtów) ma kontrakty z NHS (platforma danych za 300 milionów funtów), Ministerstwem Obrony (kontrakt na „łańcuch zabijania” wart 240 milionów funtów), Urzędem Nadzoru Finansowego i 11 siłami policyjnymi. Ma też wielomilionowe umowy z rządem USA i innymi państwami. Palantir twierdzi, że zatrudnia około 950 osób w Wielkiej Brytanii – 17% swojej globalnej siły roboczej.

„Każdy alarm dla demokracji musi zadzwonić” – powiedziała prof. Shannon Vallor, kierowniczka etyki danych i AI na Uniwersytecie w Edynburgu. Osoby z wewnątrz Palantira porównują swoją pracę do „hydrauliki”, łącząc rozproszone magazyny danych, aby można je było łatwo analizować i przeszukiwać, także za pomocą komercyjnych systemów AI. Krytycy argumentują jednak, że współpraca firmy z amerykańską imigracją i izraelskim wojskiem powinna dyskwalifikować ją z kontraktów publicznych. Inni przytaczają opinie współzałożyciela Petera Thiela – libertariańskiego zwolennika Donalda Trumpa – i samego Karpa.

Kontrakt z NHS spotkał się ze sprzeciwem Brytyjskiego Towarzystwa Medycznego (BMA), wywołując gorącą debatę. W zeszłym tygodniu szef Palantira w Wielkiej Brytanii, Louis Mosley, zaatakował na X krytyczny artykuł okładkowy BMA. Ale konsultant Tom Bartlett, który wcześniej kierował zespołem NHS wdrażającym Federated Data Platform zbudowaną na oprogramowaniu Palantira, powiedział BBC, że firma jest „wyjątkowo odpowiednia do rozwiązania bałaganu z danymi NHS, który narastał przez ostatnie 25 lat”.

Polityka Karpa jest, delikatnie mówiąc, złożona. Podobno przekazał datki na kampanie Joe Bidena i Kamali Harris, ale z dumą nazywa swoją firmę „anty-woke”. W swoim manifeście napisał, że Zachód „opierał się definiowaniu kultur narodowych w imię inkluzywności”, tworząc „pusty pluralizm”. Argumentował, że ochrona demokracji wymaga „twardej siły”, a „teatralne debaty” o technologii wojskowej sprawią, że USA stracą przewagę. Twierdził też, że era odstraszania nuklearnego dobiega końca, zastąpiona przez odstraszanie oparte na AI.

Dr Rhiannon Mihranian Osborne z grupy kampanijnej Medact – która prowadzi akcję „Żadnego Palantira w NHS” i napisała artykuł w BMJ skrytykowany przez Mosleya – powiedziała BBC: „Każdego dnia, gdy NHS kontynuuje ten kontrakt z Palantirem, nasz system opieki zdrowotnej staje się współwinny brutalnych operacji Palantira, takich jak wojna AI, oraz głęboko niepokojącej ideologii, która obejmuje przekonanie o 'wrodzonej wyższości' Ameryki i jej sojuszników”.

W oświadczeniu Palantir powiedział, że jest „głęboko dumny z pomagania rządowi Wielkiej Brytanii w przeprowadzaniu większej liczby operacji NHS, przyspieszaniu diagnozowania raka, utrzymywaniu okrętów Royal Navy na morzu dłużej i zwalczaniu przemocy domowej”. Ministerstwo Zdrowia wskazało na kwietniowe uwagi ministra zdrowia Wesa Streetinga, który bronił technologii, ale powiedział, że „nie jest fanem” ludzi zarządzających Palantirem, określając niektóre ich amerykańskie komentarze jako „ohydne”. Więc, wiecie, entuzjastyczne poparcie.