15 września 2008 roku Bobby Seagull dotarł do swojego biura w Canary Wharf przed 6 rano – punktualnie na swój ostatni dzień jako trader Lehman Brothers. Miał na tyle przezorności, by zabrać wózek na zakupy i opróżnić automat z przekąskami za 300 funtów, słusznie zakładając, że jeśli bank upadnie, jego fundusz na przekąski stanie się równie bezwartościowy jak zabezpieczone hipoteką papiery wartościowe banku.
Teraz, gdy na desce rozdzielczej światowej gospodarki miga wiele lampek ostrzegawczych, niektórzy zastanawiają się, czy jesteśmy u podnóża kolejnego kryzysu finansowego. Tym razem kanarek w kopalni zdaje się być prywatny kredyt – system bankowości cienia wart 2,5 biliona dolarów, który wyrósł z niczego w ciągu 15-20 lat. Sarah Breeden, zastępczyni gubernatora Banku Anglii, zauważa, że „są echa globalnego kryzysu finansowego” z „dźwignią na dźwigni na dźwigni”, tworzącą to, co nazywa „tortem warstwowym” długu, którego nikt w pełni nie rozumie.
Mohammed El-Erian z Allianz twierdzi, że podobieństwa do 2007 roku „nie dają mu spać w nocy”, wskazując na „wyraźne kruchości w systemie finansowym, które nie są odpowiednio doceniane”. Larry Fink z BlackRock, którego firma ograniczyła wypłaty z funduszy prywatnego kredytu, całkowicie się nie zgadza: „Nie widzę żadnych podobieństw. Zero.”
Do tego dochodzą ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę po zamknięciu Cieśniny Ormuz, co Fatih Birol z Międzynarodowej Agencji Energetycznej nazywa „największym kryzysem bezpieczeństwa energetycznego w historii”, poważniejszym niż 1973, 1979 i 2022 „razem wzięte”. Tymczasem ponad 2 biliony dolarów wpłynęło w inwestycje w AI w tym, co Bill Gates nazywa „frenzją”, a 37% wartości S&P 500 skupione jest w zaledwie siedmiu spółkach.
A jeśli politycy będą musieli zareagować, okaże się, że ich zestaw narzędzi jest wyczerpany. Dług rządu Wielkiej Brytanii wzrósł z poniżej 50% dochodu narodowego w 2008 roku do prawie 100% dzisiaj. MFW ostrzega, że „przestrzeń polityczna została nadwątlona”, a „współpraca międzynarodowa jest słabsza” niż w poprzednich latach – co utrudnia krajom koordynację taką, jaką Gordon Brown pomógł poprowadzić w globalnej odpowiedzi w 2008 roku.
Sarah Breeden daje nutkę optymizmu: banki są „teraz znacznie lepiej dokapitalizowane” niż w 2008 roku, z wyższymi rezerwami gotówki. „Nie sądzę, że jeśli dojdzie do stresu, będzie on na tę samą skalę” – mówi. El-Erian zgadza się – do pewnego stopnia: „Nie jesteśmy dokładnie na terytorium 2008 roku, ponieważ nie wierzę, że system bankowy, a więc i system płatności, zamarznie. Ale wierzę, że jesteśmy w świecie, w którym ryzyko finansowego wypadku jest wysokie.”