Julie Zahringer słyszy często powtarzaną historię w swoim laboratorium środowiskowym w Alamosa w Kolorado: klient od lat pije wodę ze studni na rodzinnej ziemi, ale ostatnio zauważył, że się zmieniła. Chcą wiedzieć dlaczego.

„Nagle wygląda inaczej, smakuje inaczej, ma zapach, ma kolor” – mówi Zahringer.

Laboratorium SDC Zahringer jest jednym z nielicznych badających wodę w Dolinie San Luis, 8-tysięcznym, wysokogórskim pustkowiu w południowo-środkowym Kolorado. Przez ponad 30 lat pracy w terenie przetestowała tysiące studni.

Mieszkańcy doliny, w której żyje duża populacja Latynosów i wysoki wskaźnik ubóstwa, od dziesięcioleci martwią się naturalnie występującymi metalami ciężkimi w wodzie – mówi. Ale w ciągu ostatnich pięciu lat tempo zmian przyspieszyło.

„Z roku na rok wydaje się, że to już szczyt, a w następnym roku jest jeszcze gorzej” – mówi Zahringer. „W tym roku prawdopodobnie mamy najgorszą jakość wody”.

Dolina San Luis opiera się na wodach powierzchniowych z Rio Grande i ogromnym systemie warstw wodonośnych, jednym z największych w Ameryce Północnej, aby napędzać swoją gospodarkę rolną. Ale warstwa wodonośna jest poważnie przeciążona, tracąc szacunkowo 1,2 miliona akrów stóp wody między 1976 rokiem, kiedy rozpoczęto monitorowanie, a 2013 – co odpowiada ponad pięciokrotności rocznego zużycia wody przez Denver. W tym roku warstwa wodonośna może osiągnąć kolejny rekordowo niski poziom, ponieważ pokrywa śnieżna Kolorado, która zasila warstwy wodonośne stanu, jest najniższa od 1941 roku.

Naukowcy odkrywają, że wraz ze spadkiem poziomu wód gruntowych, pozostała woda zawiera wyższe stężenia rakotwórczych metali ciężkich.

Użytkownicy wody ze studni w dolinie, wielu z historycznie zaniedbanych społeczności, coraz bardziej martwią się o to, co jest w ich wodzie pitnej. Ale przy niewielkim nadzorze rządowym nad prywatnymi studniami lub zasobami do śledzenia i zarządzania jakością, mają niewiele opcji, aby ją zabezpieczyć.

Anna Vargas, mieszkanka Doliny San Luis w szóstym pokoleniu, pamięta, jak często jako dziecko lepiła bałwany, a jej matka mówiła o codziennych deszczach podczas letniego monsunu. Teraz monsun prawie nie istnieje – mówi Vargas.

„Z biegiem lat jest mniej deszczu, mniej śniegu. Mieszkam w dolinie wystarczająco długo, by widzieć zmiany w pogodzie” – mówi Vargas, kierownik projektu w SLV Ecosystem Council. „Bardzo polegamy na pokrywie śnieżnej, a w tym roku prawie jej nie ma. To niepokojące dla nas wszystkich w dorzeczu Rio Grande… Metale ciężkie będą się tylko bardziej koncentrować”.

Metale ciężkie, takie jak arsen, wolfram, uran, mangan i selen, występują naturalnie w skałach i glebach i wydobywają się z wodą gruntową pompowaną na powierzchnię. Przy suszy, mówi Zahringer, mogą stać się problemem.

„Nie widzimy rozcieńczenia żadnych zanieczyszczeń… więc wszystko, co jest w składzie geologicznym, po prostu się koncentruje” – mówi Zahringer, której testy udokumentowały wzrost poziomu zanieczyszczeń w studniach w okresach suchych.

Ponadto, gdy poziom warstwy wodonośnej spada podczas susz – i z powodu nadmiernego pompowania – zmienia się jej geochemia, mówi Kathy James, doktor, profesor nadzwyczajny w Colorado School of Public Health. Powstają bardziej beztlenowe warunki, gdy woda opada głębiej pod powierzchnię, co może powodować rozpuszczanie się większej ilości naturalnie występujących metali w wodzie.

W tym roku James przeprowadziła badanie, które wykazało, że nawet jedna na cztery prywatne studnie produkujące wodę pitną w Dolinie San Luis zawiera podwyższone poziomy metali ciężkich, takich jak arsen i uran.

Szacunki Zahringer odzwierciedlają te wyniki: ze wszystkich wód studziennych, które jej laboratorium bada w południowym Kolorado, około 25 procent przekracza maksymalny poziom zanieczyszczeń EPA dla arsenu w wodzie pitnej.

I „to tylko rośnie” – mówi Zahringer.

Narażenie na arsen w wodzie pitnej jest powiązane z rakiem, chorobami układu krążenia i cukrzycą, i może upośledzać