Na TikToku opaleni młodzi tłumaczą, dlaczego już nie noszą kremów z filtrem. W jednym filmiku młody mężczyzna nagrywa się w oceanie, opisując, jak naturalnie można zbudować „słoneczny modzel” lub tolerancję na oparzenia. (Nie można.) W innym młoda kobieta z przekonaniem stwierdza, że jedzenie zdrowej żywności bogatej w polifenole i inne antyoksydanty pomoże uodpornić organizm na oparzenia słoneczne. (Antyoksydanty pomagają w walce z wolnymi rodnikami, owszem, ale nie zastąpią kremu z filtrem.) Przedstawia też filtry z „trudnymi do wymówienia chemikaliami” jako prawdziwego wroga i promuje „całkowicie naturalne” mineralne filtry oraz… łój wołowy. (Niestety, tak, naciągacze zaczynają formułować filtry z łojem wołowym, mimo że horda dermatologów krzyczy, iż nie ma na to naukowych dowodów.) Często influencerzy przeciwni filtrom argumentują, że nasi przodkowie nie martwili się ochroną przeciwsłoneczną (a martwili się) i jak coś naturalnego może być szkodliwe? (Naturalne słońce powoduje oparzenia i raka skóry.)

Nienawiść do filtrów przeciwsłonecznych dziwnie się przyjęła, ale miejmy nadzieję, że to się zmieni. Przez ostatnie 26 lat amerykańskie filtry były okropne w porównaniu z tymi dostępnymi w reszcie świata. Przez ponad dwie dekady cierpieliśmy z powodu białego osadu, lepkiej konsystencji i tego dziwnego chemicznego zapachu, niechętnie wcierając mikroskopijne ilości, które prawdopodobnie nie zapewniały deklarowanej ochrony SPF. (Potrzebujesz ćwierć łyżeczki na samą twarz!) Tymczasem Azja, Australia i Europa miały eleganckie formuły, które nie tylko lepiej się nosiły, ale też skuteczniej chroniły skórę. Doprowadziło to do tego, że Amerykanie unikają filtrów jak Neo kul w Matrixie, mimo że rak skóry jest najczęstszym nowotworem w USA.

Ale wreszcie są dobre wieści. W zeszłym tygodniu FDA zatwierdziła nowy chemiczny filtr przeciwsłoneczny po raz pierwszy od 1999 roku. Oznacza to, że w końcu nadchodzą lepsze filtry. Nowym składnikiem jest bemotrizynol, znany również jako Tinosorb S lub BEMT. Co sprawia, że jest ekscytujący dla chemików kosmetycznych w USA, to fakt, że zapewnia szerokie spektrum ochrony przed promieniami UVA i UVB, jest znacznie bardziej fotostabilny, pomaga stabilizować inne filtry i nie jest tak łatwo wchłaniany do krwiobiegu, ponieważ jest większą cząsteczką. To ważne z kilku powodów, ale być może najważniejszym jest to, że może pomóc rozbroić ruch anty-filtrowy.

Obawy przed filtrami nasiliły się w 2019 i 2021 roku, po tym jak FDA zmodyfikowała przepisy dotyczące filtrów i zażądała więcej danych dotyczących bezpieczeństwa dla niektórych chemicznych filtrów. Naukowcy odkryli, że starsze chemiczne filtry były wchłaniane do krwiobiegu. Tymczasem mineralne filtry, takie jak tlenek cynku i dwutlenek tytanu, uznano za GRASE – ogólnie uznane za bezpieczne i skuteczne. (Dla porządku, BEMT również uznano za GRASE.) To wzmocniło przekonanie, że mineralne filtry są lepsze od chemicznych, które są „szkodliwe dla zdrowia”. Rzeczywistość jest taka, że FDA po prostu prosiła o więcej danych. Mineralne i chemiczne filtry w dużej mierze chronią skórę w ten sam sposób – pochłaniając promienie UV i wykorzystując reakcję chemiczną do rozpraszania ich w postaci ciepła. Różnica polega na tym, że mineralne filtry odbijają również niewielką część promieni UV i pozostają na wierzchu skóry, podczas gdy chemiczne są wchłaniane.

Filmy anty-filtrowe są w rzeczywistości mniejszością w mediach społecznościowych. Naukowcy z University of Alberta przeanalizowali prawie 1000 filmów na TikToku obejmujących pięć najpopularniejszych hashtagów związanych z filtrami; 87 procent promowało używanie filtrów. Zła wiadomość jest taka, że 6 procent filmów szerzących dezinformację – na przykład twierdzenia, że filtry powodują raka – cieszyło się znacznie wyższym zaangażowaniem. Ma to konsekwencje. Nastolatki rzekomo wracają do solarium i sprawdzają w aplikacjach pogodowych indeks UV – nie po to, by unikać nadmiernej ekspozycji na słońce, ale by jej szukać. Badanie American Academy of Dermatology Association pokazuje, że około połowa Amerykanów ocenia