Małe miasteczko Social Circle w Georgii – liczące nieco ponad 4000 mieszkańców, plus mnóstwo koni – najwyraźniej zmierzyło się z Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego i wygrało. Federalni odwołali plany przekształcenia lokalnego magazynu w jeden z największych ośrodków detencyjnych dla imigrantów w kraju, zdolny pomieścić do 10 000 osób. To mniej więcej trzykrotność obecnej populacji miasteczka, co oznaczałoby bardzo niezręczne racjonowanie wody.

Bezpieczeństwo Krajowe kupiło magazyn na początku lutego za 128 milionów dolarów – kwotę prawie pięciokrotnie wyższą od jego oszacowanej wartości w zeszłym roku, która wynosiła 29 milionów, według zarządcy miasta Erica Taylora. Tak, rząd federalny zapłacił premię w wysokości około 99 milionów dolarów za przywilej rozwścieczenia wszystkich w mieście.

Mieszkańcy Social Circle, które leży w hrabstwie, gdzie prawie 75% wyborców poparło Trumpa, mimo to zaczęli się mobilizować przeciwko planowi. Bo nic tak nie jednoczy społeczności jak perspektywa zawalenia się systemu kanalizacyjnego pod ciężarem 10 000 nowych sąsiadów.

Taylor, który osiągnął status małego bohatera, odcinając w lutym rządowi federalnemu dostęp do wody w magazynie, na tym nie poprzestał. Skontaktował się z kongresmenem Mikiem Collinsem oraz senatorami Jonem Ossoffem i Raphaelem Warnockiem, którzy się włączyli. Dołączyły też grupy takie jak Indivisible Boldly Blue i Indivisible GA 10. Wkrótce Taylor odbierał telefony od reporterów z Francji i Japonii. „Nigdy nie myślałem, że będę musiał zmierzyć się z czymś takiego kalibru” – powiedział. „Niesamowite, jakie skupienie na tym małym miasteczku, które po prostu zajmuje się swoimi sprawami.”

W zeszłym miesiącu Social Circle stało się pierwszym małym miasteczkiem, które pozwało rząd federalny w sprawie planów centrum detencyjnego, stosując nowatorską strategię prawną, która zwróciła uwagę ekspertów. Pod koniec maja Taylor „zaczął słyszeć plotki”, że Bezpieczeństwo Krajowe się wycofuje. Źródła w agencji i Collins potwierdzili to, ale Taylor chciał tego na piśmie. Rząd federalny, wierny sobie, nigdy nie odpowiedział.

„W tym momencie nie jesteśmy pewni, czy ktokolwiek to ujmie na piśmie” – powiedział Taylor. „Od samego początku tak to wszystko ewoluowało… musieliśmy składać informacje kawałek po kawałku.”

W piątek rano ostrożnie stwierdził: „Mamy nadzieję, że wszystko jest takie, jak się wydaje.” Bezpieczeństwo Krajowe nie odpowiedziało na zapytanie Guardiana, co jest już właściwie ich znakiem rozpoznawczym.

Nie wiadomo, czy agencja zaoferuje magazyn innej agencji federalnej, czy sprzeda go prywatnemu nabywcy. Taylor woli to drugie, ponieważ federalni nie płacą podatków od nieruchomości – poprzedni właściciele, PNK Group, zapłacili w zeszłym roku około 300 000 dolarów podatku. „Jeśli chcą rozważyć oddanie go nam, weźmiemy go z ich rąk” – powiedział. W razie niepowodzenia udzielił nieproszonej rady: „Mam nadzieję, że wyciągnęli z tego lekcję i będą się z nami komunikować od samego początku.” Lekcja, którą administracja Trumpa wykazała niewielkie zainteresowanie wyciągnięciem, ale człowiek może marzyć.