Na farmie mlecznej Księcia Westminsterskiego koło Chester unosi się wyraźny zapach krowiego nawozu, który jest światem odległym od wspaniałych posiadłości w West Endzie, stanowiących fundament jego fortuny bliskiej 10 miliardom funtów. Dekadę po tym, jak został najmłodszym miliarderem w Wielkiej Brytanii, jego 349-letnie imperium Grosvenor obejmuje Lea Manor Farm w posiadłości Eaton w północno-zachodniej Anglii, która radzi sobie lepiej niż większość farm mlecznych – choć „lepiej” to względne określenie, gdy mierzy się z 50-procentowym spadkiem cen.

Mark Roach, dyrektor zarządzający Grosvenor Farms, zauważa, że ceny mleka są cykliczne: zeszłoroczne wyższe ceny skupu zachęciły do ekspansji, a nadpodaż doprowadziła w tym roku do obniżek cen nawet o 50%. „Nie wyobrażam sobie, by jakakolwiek inna branża doświadczyła 50-procentowej redukcji” – mówi, prawdopodobnie wpatrując się w bardzo niezadowoloną krowę.

Lea Manor od wieków zajmowało się uprawą roli i hodowlą, skupiając się na ziemniakach w latach 1984–2002, zanim przestawiono się na krowy, po tym jak zorientowano się, że uprawa kartofli na ciężkiej glinie Cheshire to przegrana sprawa. Teraz zatrudnia 77 pracowników i 2600 krów rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, produkując ponad 34 miliony litrów mleka rocznie – 13 200 litrów na krowę – dostarczając je do Müller i Tesco. Wszystko to na obszarze 4685 hektarów (11 577 akrów) ziemi.

Tegoroczne fale upałów, spotęgowane przez narastający kryzys klimatyczny, zwiększyły presję. Gdy temperatura przekracza 25°C, krowy stają się ospałe, jedzą mniej i produkują mniej mleka. Podczas czerwcowej fali upałów z temperaturą 36°C każda krowa w Grosvenor produkowała do sześciu litrów mleka mniej dziennie, a zraszacze i przewiewne obory łagodziły część szkód. Na innych farmach wydajność spadała nawet o 10 litrów na krowę dziennie. „To bardzo, bardzo trudne dla rolnictwa” – mówi Roach, nie doceniając problemu jak prawdziwy arystokrata.

Mark Preston, wykonawczy powiernik Grosvenor, ostrzega: „Ekstremalne zjawiska pogodowe w wielu częściach półkuli północnej wpływają na plony i ekonomikę gospodarstw. Rolnicy dostosowują się, gdzie mogą, ale pełny wpływ prawdopodobnie stanie się jaśniejszy w następnym sezonie wegetacyjnym, co podkreśla znaczenie budowania większej odporności w systemie produkcji żywności w Wielkiej Brytanii”. W tłumaczeniu: wszyscy jesteśmy w pewnym sensie w tarapatach, ale zachowajmy kulturę.

Przy prawie trzech czwartych Anglii i całej Walii oficjalnie objętych suszą, pszenica osiąga połowę normalnej wysokości, a plony brokułów spadły o 50%, Wielka Brytania importuje więcej żywności z krajów takich jak Hiszpania, podczas gdy globalne ceny rosną. Brexit też nie pomógł, a napływ pracowników z Europy Wschodniej wysycha szybciej niż pole w Cheshire w lipcu.

Wiele brytyjskich gospodarstw przynosi straty, ale Lea Manor – jedyna farma mleczna Grosvenor – pozostaje rentowna po modernizacji rozpoczętej w 2012 roku, mającej na celu zwiększenie wydajności dzięki technologii. Dywizja rolnicza osiągnęła zysk przed opodatkowaniem w wysokości 2,6 mln funtów w 2024 roku, w porównaniu z 3,6 mln funtów rok wcześniej, przy obrotach 16,2 mln funtów. Dla porównania, brytyjskie nieruchomości Grosvenor przyniosły w zeszłym roku zysk bazowy w wysokości 88,7 mln funtów, co oznacza wzrost o 14% w porównaniu z 2024 rokiem. Książę otrzymał dywidendy w wysokości 53,7 mln funtów od grupy w 2025 roku.

Pomimo dysproporcji skali, Roach zapewnia, że farma „nie jest hobby księcia, to komercyjny biznes”. Hugh Grosvenor, z szacowanym majątkiem 9,5 mld funtów, odziedziczył posiadłość w 2016 roku po nagłej śmierci ojca. Spadek został w dużej mierze zwolniony z 40-procentowego podatku od spadków, ponieważ majątek jest utrzymywany w trustach, płacąc co 10 lat powtarzający się podatek w wysokości 6% od wartości aktywów.

W Lea Manor krowy są prowadzone trzy razy dziennie do krytej karuzeli do automatycznego dojenia. Jednostka udojowa jest zakładana ręcznie, ale odłącza się automatycznie, aby zapobiec przydojeniu, a roboty czyszczą wymiona przed i dezynfekują po. W 60 stanowiskach 360 krów może być wydojonych w ciągu godziny. Trzy cysterny są napełniane codziennie po 29 000 litrów każda, plus jedna częściowo napełniona, jadą do zakładu Müller w Manchesterze, a mleko trafia na półki Tesco następnego ranka.

Czujniki w podłodze monitorują chód krów, więc obolałe stopy otrzymują kąpiel stóp, aby zapobiec zgniliznie. Czasami krowy odmawiają opuszczenia karuzeli i trzeba je prowadzić z powrotem do obory – bo nawet krowy doceniają dobrą zabawę.