W tym tygodniu euro lato oficjalnie się kończy – a wraz z nim pewien typ postów na Instagramie. Znacie te: lazurowe greckie zatoczki, talerze grillowanych sardynki, jachty wynajmowane na godziny i selfie na balkonie paryskiego Airbnb, z winem w dłoni, pod długim błękitnym nocnym niebem.

Ale w tym roku, tuż poza kadrem, czaił się upał. Niełatwo sfotografować upał, ale przeniknął on sezon tak monumentalnie, że mógł właśnie zabić marzenie o euro lecie na śmierć. Począwszy od końca maja, ekstremalne upały pobiły rekordy temperatur w całej zachodniej Europie, zamieniając wakacje życia w spocony test wytrzymałości dla setek milionów turystów.

Kto teraz marzy o euro lecie, skoro spanie w starożytnym, nieklimatyzowanym budynku na Starym Mieście przypomina drzemkę w piecu do pizzy na drewno? Jak bardzo aspiracyjne jest spędzanie dni w klimatyzowanym centrum handlowym (jeśli takie znajdziesz), bo wizyta w katedrze grozi udarem cieplnym?

Podróże mają sprawiać przyjemność. Wakacje mają być relaksujące. Ale upał o takiej intensywności i czasie trwania jest nie do pogodzenia z turystyką – staje się niebezpieczny. Tego lata główne atrakcje zamykały się wcześniej lub ograniczały dostęp: katedra Notre-Dame ograniczyła wizyty na wieżach w czerwcu, Wieża Eiffla ogłosiła zamknięcie o 16:00, a Luwr poszedł w jej ślady. Miasta dusiły się, pachnąc średniowieczem – rozkładającymi się śmieciami, potem i gorącymi ciałami. Upał doprowadzał ludzi do szaleństwa, niektórzy rzucali się do kanałów o 2 w nocy, bo ich mieszkania zatrzymywały ciepło, uniemożliwiając sen.

Krytyczna infrastruktura zawodziła w całej Europie: przegrzane systemy sygnalizacji, topniejący asfalt wpływający na tory tramwajowe i wyginające się szyny kolejowe. Nowo posadzone drzewa dla cienia na rzymskim Piazza Risorgimento, w pobliżu bazyliki św. Piotra, spaliły się na wiór, według CNN, a ławki z ciemnego plastiku i drewna stały się rozpalone do czerwoności i bezużyteczne.

Upał sieje też spustoszenie w organizmie, powodując dezorientację i zamęt. Przy udarze cieplnym musisz się pocić, aby się ochłodzić, ale twoja skóra pozostaje sucha; pragniesz płynów, ale zapominasz pić. Co najmniej 35 000 więcej osób zmarło niż oczekiwano w Europie tego lata z powodu następujących po sobie fal upałów, a udar cieplny był jednym z winowajców.

Ludzie mają dziwną psychologiczną przypadłość: gdy lato minie, pamiętamy, że było gorąco i okropnie, ale fizyczny i psychiczny dyskomfort znika. Ciało zapomina do następnego razu. Mózg przechowuje fakt upału, nie odczucie. Ale teraz jest czas, aby przygotować się na przyszły rok, który może być jeszcze gorętszy.

Australia, choć niedoskonała w adaptacji klimatycznej – często reakcyjna, fragmentaryczna i doraźna – ma doświadczenie z długimi, nieprzyjemnymi latami. Niektóre podejścia okazały się przydatne: kampanie edukacyjne o słońcu; tkaniny zacieniające w szkołach i miejscach publicznych; kapelusze przeciwsłoneczne w mundurkach szkolnych; przemyślenie zasad pracy zdalnej dla osób bez klimatyzacji lub podział dnia pracy, aby uniknąć szczytu upałów; duże inwestycje w projektowanie urbanistyczne zakładające ekstremalne temperatury (duże kamienne place, jak te w Europie, pochłaniają i wypromieniowują ciepło wściekle); klimatyzacja w transporcie publicznym i budynkach użyteczności publicznej; więcej drzew; fontanny z wodą w przestrzeniach publicznych; prawo pracy chroniące pracowników na zewnątrz, z obowiązkowymi warunkami; systemy ostrzegania przed upałem z obowiązkami prawnymi (odwołane zajęcia szkolne, praca na zewnątrz i wydarzenia); oraz uczynienie szortów społecznie akceptowalnymi w biurze.

Albo druga wielka zmiana: Australijczycy mogliby pominąć coroczną pielgrzymkę na euro lato i cieszyć się chłodem w domu. Brigid Delaney jest autorką pięciu książek, w tym The Seeker and the Sage.