Naukowcy w tym tygodniu podali klasyczny sequel klimatycznego horroru: El Niño wraca, a do zabawy zabrało swojego kumpla – dziesięciolecia spalania paliw kopalnych. Rozwijające się El Niño, ostrzegają, spotęguje fale upałów, susze i powodzie w tym roku, ale nie zapominajmy o prawdziwej gwieździe show – długoterminowe ocieplenie ze spalania paliw kopalnych pozostaje głównym motorem ekstremów klimatycznych.

El Niño, dla niewtajemniczonych, to ciepła faza półregularnej oscylacji temperatury w tropikalnym Pacyfiku. Podczas tej fazy ogromne ilości ciepła zgromadzonego w oceanie są uwalniane do atmosfery, tymczasowo podnosząc średnią roczną globalną temperaturę powierzchniową nawet o 0,3 stopnia Fahrenheita. Pomyśl o tym jak o klimatycznej wersji uderzenia gorąca.

Podczas briefingu online w tym tygodniu naukowcy zauważyli, że konsekwencje umiarkowanego lub silnego El Niño są dziś bardziej szkodliwe niż podobnych zdarzeń zaledwie kilka dekad temu, ponieważ cały globalny system klimatyczny jest teraz znacznie cieplejszy. Fredi Otto, profesor nauk klimatycznych na Imperial College London i główna badaczka w World Weather Attribution, ujęła to wprost: jeśli prognozowane El Niño pojawi się na szczycie tego cieplejszego klimatu, istnieje „poważne ryzyko bezprecedensowych ekstremów pogodowych”, które nie wystąpiłyby podczas podobnych historycznych El Niño.

Warunki El Niño w latach 2015-2016 i 2023-2024 pomogły podnieść długotrwałą gorączkę Ziemi do nowych rekordów, a klimatolodzy spodziewają się kolejnego skoku w nadchodzących miesiącach. Ale Otto przypomniała wszystkim, że temperatura planety i tak będzie osiągać nowe rekordy, „z powodu zmian klimatu spowodowanych przez człowieka”.

World Weather Attribution oceniła skutki globalnego ocieplenia dla ponad 100 ekstremalnych zdarzeń klimatycznych od 2014 roku. W prawie każdym przypadku stwierdzili, że „zmiany klimatu spowodowane przez człowieka mają znacznie większy wpływ na prawdopodobieństwo i intensywność ekstremalnych zjawisk pogodowych” niż cykle El Niño. Jedna z ich ocen wykazała, że ocieplenie spowodowane przez człowieka „znacznie przyćmiło” skutki silnego El Niño dla ekstremalnych opadów w Rogu Afryki pod koniec 2023 roku.

Jemilah Mahmood, dyrektor Sunway Centre for Planetary Health na Sunway University w Indonezji, ujęła stawkę w kategoriach życia i śmierci, szczególnie w kontekście ekstremalnych upałów. „Upał jest dokładnie takim kryzysem, który nasze systemy są zaprojektowane ignorować, aż będzie za późno” – powiedziała Mahmood. „Nie przychodzi z nazwaną burzą ani widoczną linią powodzi. Zabija cicho, w domach, na otwartych polach, w ciałach pracowników, którzy nie mają wyboru i muszą być na zewnątrz.” Wyliczyła ponure statystyki, takie jak szacowane 546 000 rocznych globalnych zgonów związanych z upałem, dodając: „Znormalizowaliśmy kryzys zdrowia publicznego, nie nazywając go kryzysem. Ci, którzy przyczynili się do niego najmniej, często ponoszą najwyższe koszty zdrowotne.”

Gorące punkty na styku susz wywołanych przez El Niño i trwającego nagrzewania planety spodziewane są w regionach podatnych na pożary, w tym w Amazonii, Kanadzie, zachodnich Stanach Zjednoczonych i Australii. Theodore Keeping, badacz pożarów na Uniwersytecie w Reading w Anglii, powiedział, że strażacy w tych regionach szykują się na ciężki rok, potencjalnie stając w obliczu jednych z najbardziej niszczycielskich warunków pożarowych w najnowszej historii. Zauważył, że połączenie El Niño z trwającym ociepleniem spowodowało „bicz” między ekstremalną wilgocią a ekstremalną suszą, zamieniając trawy i zarośla w łatwopalne paliwo.

W tym roku pożary na kilku kontynentach już spaliły obszar wielkości Alaski – ponad pół miliona mil kwadratowych – o 50 procent więcej niż średnia z ostatnich 25 lat. Prawie wszystkie kraje Afryki Zachodniej i Sahelu doświadczyły rekordowych pożarów. Ale sezon pożarów dopiero się zaczyna w wielu częściach świata, więc z „tym szybkim startem, w połączeniu z prognozowanym El Niño… patrzymy na materializujący się szczególnie ciężki rok” – powiedział Keeping.