Ryan Breslow, przedsiębiorca, którego powrót na stanowisko CEO Bolt w zeszłym roku był gładki jak zjeżdżalnia z papieru ściernego, wraca z nową sztuczką: zbiera do 27 milionów dolarów w rundzie pomostowej, aby utrzymać swój startup płatniczy na powierzchni. Bo nic nie mówi 'rozkwitamy' jak desperackie wyciąganie kasy od obecnych inwestorów.

Bolt, który niegdyś szczycił się wyceną 11 miliardów dolarów na początku 2022 roku, obecnie jest wyceniany na skromne 300 milionów dolarów – spadek o 97%, który przyprawiłby o ból głowy samego Ikara. Runda pomostowa, skonstruowana jako nota konwertowalna z klauzulą 'pay-to-play', w zasadzie zmusza obecnych inwestorów do wyłożenia gotówki albo patrzenia, jak ich udziały rozmywają się w zapomnienie. To finansowy odpowiednik negocjacji zakładniczych, tyle że bez kominiarek.

Breslow, który współzałożył Bolt w 2014 roku jako 19-letni student porzucony przez Stanford, twierdzi, że to tylko strategiczny ruch, aby 'wykorzystać ostatnie kamienie milowe operacyjne' i 'uregulować dawne zobowiązania'. Jakie to zobowiązania? Nie zdradza. Ale możemy się domyślać, że chodzi o kilka niezapłaconych rachunków i może zranione uczucia po ostatnim razie, gdy próbował tego samego.

Ten człowiek jest niezwykle zdeterminowany. Osobiście wpłaca 5 milionów dolarów z własnej kieszeni – bo nic nie mówi 'pewność siebie' jak stawianie na firmę, która straciła 97% wartości. Twierdzi też, że Bolt jest 'blisko rentowności' i wraca do wzrostu, choć nie ujawnił, ile gotówki zostało w kasie. Pewnie wystarczy na kilka miesięcy optymizmu.

To nie pierwsze rodeo Breslowa. Dwa lata temu próbował zebrać 450 milionów dolarów przy wycenie 14 miliardów. To poszło mniej więcej tak, jak można było się spodziewać: obecni inwestorzy, jak BlackRock i Hedosophia, pozwali go, aby zablokować rundę, gdy wyszło na jaw, że rzekomy główny inwestor zaprzeczył udziałowi, a inny zaoferował 250 milionów dolarów w 'kredytach marketingowych' zamiast prawdziwej gotówki. Pozew został ostatecznie oddalony, ale smród tej katastrofy wciąż się unosi.

Teraz Breslow twierdzi, że zarząd i 'większość akcjonariuszy uprzywilejowanych' podpisało się pod tą nową rundą. Jeden anonimowy anioł biznesu potwierdził przez swojego doradcę finansowego – bo to oznaka powagi – że planuje wziąć udział. Czy około 100 inwestorów Bolt wspólnie wyłoży szacowane minimum 15 milionów dolarów, pozostaje pytaniem.

Breslow pozostaje nieugięty, porównując Bolt do 'Lyfta wobec Ubera Stripe'. Nie jesteśmy pewni, czy to komplement, czy przekleństwo, ale stawia na 'superaplikację', którą Bolt uruchomił w zeszłym roku, integrującą usługi finansowe, płatności peer-to-peer, kryptowaluty i karty kredytowe w jeden checkout jednym kliknięciem. Bo czego świat potrzebuje, to kolejnej aplikacji, która robi wszystko.

Mimo redukcji zatrudnienia z 900 w 2021 do około 60 obecnie, Breslow twierdzi, że AI czyni firmę bardziej wydajną. 'Robimy prawdopodobnie 10 razy więcej, wysyłamy 10 razy szybciej dzięki AI' – powiedział. To albo świadectwo potęgi AI, albo druzgocący wyrok na ludzką nieefektywność. Pewnie jedno i drugie.

Breslow odrzucił oferty przyjaciół na sfinansowanie nowej firmy – jeden nawet zaoferował 10 milionów dolarów na start od zera. Ale on trzyma się Bolta, twierdząc, że ma fosę, której nie można skopiować. 'Wierzę w Bolta bardziej, niż ktokolwiek może sobie wyobrazić. Wierzę, że Bolt jest wart uratowania' – powiedział. Zobaczymy, czy inwestorzy podzielają tę wiarę, czy woleliby ciąć straty i uciekać.

Na razie los Bolta wisi na włosku, z Breslowem za sterem, kierującym się w przyszłość równie niepewną jak prognoza pogody podczas huraganu. Ale hej, przynajmniej jest zdeterminowany.