Redaktor naczelny Wall Street Journal ujawnił, że najpotężniejsi ludzie świata znaleźli nowy sposób na uprzykrzenie życia dziennikarzom: pozywanie mediów, zanim jeszcze opublikują jakąkolwiek historię. Emma Tucker, której wydawnictwo jest obecnie pozywane przez Donalda Trumpa za relacjonowanie jego związku ze zmarłym przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem, stwierdziła, że sam akt reportażu jest teraz zagrożony przez to, co nazywa „lawfare”.

Przemawiając na szczycie dziennikarstwa śledczego im. Harry'ego Evansa, Tucker wyjaśniła, że pozywanie gazet przed publikacją stało się ugruntowaną strategią PR dla bogatych i wpływowych, wykorzystującą rosnącą nieufność społeczeństwa do mediów. „Jedno z największych wyzwań dla nas teraz to nie tyle to, co dzieje się później” – powiedziała. „To, co dzieje się, zanim w ogóle opublikujesz. To dla nas ogromne wyzwanie”. Opisała „całą lawinę pism prawnych” spadających na dziennikarzy, zauważając, że zamożne osoby wykorzystują pozwy jako taktykę PR, ponieważ generują nagłówki w stylu „taki a taki pozywa Wall Street Journal za jakieś tam reportaże”.

Tucker wskazała na historię Trumpa i Epsteina jako przykład tego, jak trudne i kosztowne stało się dziennikarstwo śledcze, nawet gdy groźby prawne pojawiają się po publikacji. „W dzisiejszych czasach coraz częściej jesteśmy atakowani prawnie, zanim w ogóle dotrzemy do publikacji” – dodała.

Na szczycie wystąpił także Patrick Radden Keefe, dziennikarz śledczy, który ujawnił rolę rodziny Sacklerów w kryzysie opioidowym w USA, i który zwrócił uwagę na napięcie związane z relacjonowaniem Białego Domu Trumpa. Przyznał, że choć administracja podważa obiektywną prawdę, to jest też „dobra dla biznesu” firm medialnych. „To prezydentura reality TV, która zamieniła politykę w rozrywkę innymi środkami” – powiedział, dodając, że żadna organizacja informacyjna nie wymyśliła, jak przejść po tej linie.

Kath Viner, redaktor naczelna Guardiana, ostrzegła, że połączenie AI i politycznej wrogości wobec reportażu sprawia, że „sama rzeczywistość wydaje się fałszywa”. Ale dostrzegła szansę: „Jeśli pozostaniemy wierni prawdzie i nie wpadniemy w pułapkę AI-śmieci, to myślę, że możemy się wyróżnić i pokazać naszą wartość”. Indeks Wolności Prasy, opracowany przez Reporterów bez Granic, umieścił ponad połowę krajów w kategoriach „trudna” lub „bardzo poważna” dla wolności prasy, a mniej niż 1% światowej populacji żyje obecnie w kraju, gdzie wolność prasy jest klasyfikowana jako „dobra” – spadek z jednej piątej w 2002 roku.