Biały Dom stanął w czwartek przed nowymi pytaniami o to, czy najbliższa doradczyni Donalda Trumpa, Natalie Harp, miała dostęp do tajemnic rządu USA bez poświadczenia bezpieczeństwa - bo po co papiery, skoro jest oddanie?

Harp, która jest asystentką wykonawczą prezydenta USA, pracowała w Białym Domu przez rok bez rutynowego poświadczenia, podała w czwartek sieć MS Now. Odmówiła wypełnienia odpowiednich formularzy z nieznanych powodów, według dwóch anonimowych źródeł cytowanych przez MS Now - może była zbyt zajęta drukowaniem przychylnych artykułów.

Dopiero gdy biuro radcy Białego Domu podniosło tę kwestię, a sam Trump się zaangażował, Harp wypełniła dokumenty w sprawie federalnego dochodzenia w tle i z opóźnieniem otrzymała poświadczenie, według raportu. Bo nic tak nie mówi o bezpieczeństwie narodowym jak szturchnięcie prezydenta.

Norm Eisen, były car etyki w Białym Domu, powiedział: "To szokujące, że doradczyni, która ma potencjalny dostęp do najbardziej wrażliwych tajemnic państwa, podobno tak długo pozostawała bez poświadczenia bezpieczeństwa. Traktowanie dostępu do poufnych informacji jako przypadkowego przywileju to oburzający sposób zarządzania naszym bezpieczeństwem narodowym."

Eisen, współzałożyciel Democracy Defenders Action, bezpartyjnej grupy działającej na rzecz wolnych i uczciwych wyborów, dodał: "To ciągła niekompetencja administracji, która jest gotowa odłożyć na bok interesy naszego kraju, ignorować ustalone protokoły i narażać Biały Dom na ryzyko wywiadowcze, aby zadowolić Trumpa. Amerykanie zasługują na odpowiedzi."

Wpływy Harp zostały w tym tygodniu poddane bliskiej analizie po tym, jak jej nazwisko przywołał Jon Ossoff, demokratyczny senator z Georgii. Harp podobno wysyła prezydentowi USA uwielbiające listy, pomaga mu pisać posty w mediach społecznościowych i została nazwana "ludzką drukarką", ponieważ dostarcza mu wydruki przychylnych artykułów - bo po co drukarka, skoro jest lojalna asystentka?

Raport MS Now o jej przedłużającym się braku poświadczenia bezpieczeństwa spotkał się z krytyką ze strony byłych urzędników Białego Domu z całego spektrum politycznego.

W odpowiedzi rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, oświadczyła: "Natalie Harp ma poświadczenie bezpieczeństwa jak wszyscy inni i jest lojalną i ciężko pracującą członkinią zespołu prezydenta Trumpa." Bo "jak wszyscy inni" to dokładnie standard, jakiego pragniemy dla osoby podającej prezydentowi jego codzienną dawkę uwielbienia.

David Axelrod, który był głównym strategiem i starszym doradcą Baracka Obamy, napisał na X: "Jeśli ta historia jest prawdziwa, a osoba najbliższa @POTUS i jego myśleniu na co dzień nie ma poświadczenia bezpieczeństwa i odmawia poddania się procesowi jego uzyskania, to śmiertelnie poważna sprawa."

Richard Painter, były główny prawnik etyki George'a W. Busha, zauważył, że wszyscy pracownicy Białego Domu zwykle przechodzą dochodzenie w tle, ale tylko niektórzy wymagają dodatkowego poświadczenia bezpieczeństwa, w zależności od ich dostępu do informacji niejawnych. "Nie jestem do końca pewien, co się tu działo z Natalie Harp" - powiedział. "Moje wrażenie jest takie, że większość tego, co robi, nie ma nic wspólnego z informacjami niejawnymi."

Ale Painter dodał: "Jeśli towarzyszy prezydentowi w podróżach Air Force One, w pobliżu, gdzie może usłyszeć rozmowy, które mogą zawierać informacje niejawne, musi mieć poświadczenie bezpieczeństwa.

Możesz znaleźć się w sytuacji, gdy prezydent chce, aby mu towarzyszyła w podróżach, a on jest w Air Force One, rozmawia przez telefon, a ona siedzi w kabinie, bo robi coś innego, nawet jeśli nie doradza, jak postępować z Iranem, a on rozmawia o następnym uderzeniu na Iran, właśnie wtedy i tam potrzebuje poświadczenia bezpieczeństwa."

Perspektywa potencjalnego uchybienia w weryfikacji bezpieczeństwa osób najbliższych Trumpowi niesie echo pierwszej kadencji Trumpa, powiedział David K. Sherman, prezes organizacji prawniczej Citizens for Responsibility and Ethics in Washington.

"W