W lutym demokratyczny senator Chris Murphy zadał Jeremy'emu Carlowi, nominatowi Trumpa na wysokie stanowisko w Departamencie Stanu, pytanie tak miękkie, że powinno odbić się od jego czoła: zdefiniuj białą tożsamość. Carl, który zbudował karierę na twierdzeniu, że biali Amerykanie są zagrożonym gatunkiem, nie potrafił tego zrobić. Nawet w przybliżeniu.
Carl, 53-letni starszy pracownik Claremont Institute i autor książki *The Unprotected Class: How Anti-White Racism Is Tearing America Apart*, ostrzegał, że „biali Amerykanie coraz częściej są obywatelami drugiej kategorii w kraju założonym przez ich przodków”. Podczas przesłuchania potwierdzającego Murphy naciskał na konkrety. Carl ostatecznie podał „szkocko-irlandzką kulturę wojskową” jako przykład, a następnie dodał, że „biały kościół bardzo różni się od czarnego kościoła” i że „zwyczaje kulinarne często mogą być inne”. Murphy, śmiejąc się, zapytał, czy dostęp do białych kościołów, białego jedzenia lub białej muzyki jest wymazywany. Nominacja Carla upadła, ale jego ruch kwitnie.
Dla rosnącej grupy prawicowych postaci biali ludzie są teraz stroną pokrzywdzoną. W obliczu odwrotu DEI, dążą do bardziej ambitnego celu: organizowania białych jako grupy rasowej, aby domagać się ochrony i zadośćuczynienia. Carl powiedział mi wprost: „Biali muszą być w stanie organizować się, aby dochodzić swoich praw do niedyskryminacji jako grupa rasowa”. Nie przeszkadza mu, że nie potrafił zdefiniować grupy, którą organizuje. Gdy zapytałem go, kto liczy się jako biały, podał tautologię: „ludzie, którzy prawnie zaznaczyliby to pole”. Poproszony o ponowne zdefiniowanie białej tożsamości, przyznał: „To bardzo szybko staje się zagmatwane” i odesłał do profesora Erica Kaufmanna, który wymienił rodeo, heavy metal, NASCAR i wędrówki jako „przeważnie, ale nie wyłącznie, lubiane przez białych”.
Kompleks białego prześladowania stał się mainstreamem od marszu w Charlottesville w 2017 roku, gdzie skrajnie prawicowi aktywiści skandowali „Nie zastąpicie nas”. Druga administracja Trumpa przyjęła główne założenie teorii Wielkiego Zastąpienia, przekształcając program uchodźczy, aby priorytetowo traktować białych Południowoafrykańczyków, i ganiąc europejskich sojuszników za izolowanie skrajnie prawicowych partii. Carl, który odcina się od białych nacjonalistów, ale podziela ich sceptycyzm wobec różnorodności, popiera masowe deportacje i surowe ograniczenia imigracyjne, argumentując, że różnorodność jest „farsowa”, a imigranci „wypowiedzieli wojnę historycznie europejsko-centrycznej tożsamości Ameryki”.
Carl zidentyfikował prawdziwy problem: elitarne instytucje czasami dyskryminują białych, jak w niedawnym pozwie EEOC przeciwko *The New York Times* w sprawie zatrudnienia zastępcy redaktora ds. nieruchomości. Ale jego twierdzenie, że biali Amerykanie cierpią z powodu większej dyskryminacji niż jakakolwiek inna grupa, jest przesadzone, a jego rozwiązanie – organizowanie białych poprzez grę o sumie zerowej opartą na świadomości rasowej, na wzór ruchu praw obywatelskich Martina Luthera Kinga Jr. – jest niebezpiecznie kontrproduktywne. King odpowiadał na erę, w której podstawowe prawa obywatelskie były uzależnione od rasy. Sytuacja białych Amerykanów dzisiaj jest, delikatnie mówiąc, nieporównywalna.