W odkryciu, które nie zszokuje absolutnie nikogo, kto kiedykolwiek zwracał uwagę na system opieki, badania wykazały, że niektóre z najbardziej bezbronnych dzieci i młodych ludzi w pieczy zastępczej celowo się samookaleczają, aby uniknąć porzucenia, gdy wyzdrowieją lub skończą 18 lat – „krawędzi klifu”, gdzie wsparcie nagle znika, pozostawiając ich samym sobie.

Abi Booth, psychoterapeutka pracująca z tymi dziećmi, opisuje „katastrofalną sytuację”, w której młodzi ludzie ranią się, aby utrzymać swoje miejsce w placówkach terapeutycznych. Wierzą, że jedynym sposobem na pozostanie bezpiecznym jest nie „wyzdrowienie” z chorób psychicznych, a wręcz pogorszenie swojego stanu przez poważne samookaleczanie lub próby samobójcze. Bo nic nie mówi „bezpieczeństwo” jak próba samobójcza, najwyraźniej.

Rządowy przegląd dotyczący śmierci 112 wychowanków opuszczających pieczę w Anglii w wieku 18-24 lat w 2025 roku wykazał dramatyczny spadek wsparcia po ukończeniu 18 lat. „The Guardian” ujawnił również w kwietniu prawie pięciokrotny wzrost liczby dzieci w nieregulowanych placówkach opieki społecznej w Anglii. Tak więc system działa dokładnie tak, jak zamierzono – jeśli zamierzeniem było spektakularne zawieść wszystkich.

Booth, która rozmawiała z setkami młodych ludzi, mówi, że każdy z nich powiedział jej, że system popycha ich w kierunku ryzykownych zachowań. „Wielu doświadczyło skrajnego zaniedbania, często przemocy fizycznej i seksualnej. Niektórzy są tak mocno naznaczeni bliznami po samookaleczaniu, że nie ma na ich ciele ani centymetra nietkniętego. Postrzegają samookaleczanie jako drogę do bezpieczeństwa. Żyją w stanie terroru, który może być ukryty pod warstwami brawury.”

To paradoks, który byłby mrocznie komiczny, gdyby nie był tak tragiczny: podczas gdy te dzieci są niepożądane dla finansowo przeciążonych władz lokalnych, są cennym towarem dla prywatnych firm opiekuńczych. Będąc wysokiego ryzyka, utrzymują swoje miejsce w systemie opieki. Rady często zlecają te skomplikowane przypadki prywatnym firmom, które mogą pobierać 20 000 funtów lub więcej tygodniowo za młodą osobę. Zgadza się – te dzieci są dosłownie warte więcej zepsute niż całe.

Booth, która przeprowadziła dogłębne badania nad 12 dziećmi, mówi, że na oddziałach psychiatrycznych stacjonarnych ci młodzi ludzie „uczą się fachu” w zakresie poważniejszych i bardziej wyrafinowanych metod samookaleczania i prób samobójczych. „Ci młodzi ludzie są walutą. Są bardziej dochodowi, im bardziej ryzykowni.” Wzywa do zmian, aby przestać traktować ich jak „towary” dla nastawionych na zysk prywatnych firm opiekuńczych i „rzucić światło na rzeczywistość życia tych młodych ludzi w nadziei na zainspirowanie zmian.”

Raport połączonego komitetu parlamentarnego ds. praw człowieka, opublikowany w czwartek, wykazał, że model zakwaterowania w opiece społecznej nad dziećmi jest zepsuty. Brak miejsc powoduje, że dzieci są umieszczane w drogich i całkowicie nieodpowiednich miejscach, często z dala od sieci wsparcia. Komitet wzywa rząd do pilnego zaprzestania korzystania z nieregulowanych miejsc i sugeruje zwiększenie podaży miejsc przez odpowiednie finansowanie, surowsze inspekcje i rozwiązanie problemu opóźnień w rejestracji domów.

Przewodniczący komitetu David Alton mówi: „Mamy moralny obowiązek jako społeczeństwo do przestrzegania praw człowieka dzieci i młodych ludzi. System opieki społecznej nad dziećmi ma być kluczową siatką bezpieczeństwa wspierającą najbardziej bezbronnych w społeczeństwie. Dowody, które usłyszeliśmy, pokazują, że zbyt często nie udaje mu się zapobiec wypadaniu ludzi przez szczeliny. Wyzwania nie kończą się, gdy kończy się dzieciństwo – od „krawędzi klifu” wsparcia kończącego się w wieku 18 lat, przez zwiększone prawdopodobieństwo wejścia w system wymiaru sprawiedliwości, po dyskryminację po opuszczeniu pieczy.”

Tymczasem Ministerstwo Edukacji twierdzi, że rząd inwestuje 25 milionów funtów, aby pomóc tysiącom wychowanków w dostępie do mieszkań z wsparciem, i podejmuje kroki w celu zwalczania nielegalnych i niezarejestrowanych domów dziecka. Bo oczywiście odrobina gotówki i kilka inspekcji naprawi system, który jest beznadziejnie zepsuty.