W geście, który sprawia, że Twój poniedziałkowy poranny dojazd do pracy wygląda jak spacer po parku, australijska załoga lotnicza przeprowadziła brawurową akcję ratunkową w środku antarktycznej zimy, stawiając czoła mrozom i całkowitej ciemności, aby uratować członka amerykańskiej ekspedycji ze stacji McMurdo.

Skytraders, firma lotnicza odpowiedzialna za operację, opisała misję jako 'nadzwyczajną' - co jest jednym ze sposobów na opisanie lotu samolotem pasażerskim w ciemności przy -43°C. Wezwanie nadeszło w piątek z prośbą o pilną ewakuację medyczną, a po krótkim opóźnieniu z powodu pogody załodze udało się wylądować Airbusem A319 w warunkach, które określili jako 'wyjątkowo trudne'.

Pacjent, którego stan pozostaje równie tajemniczy jak fabuła filmu Christophera Nolana, został bezpiecznie załadowany na pokład samolotu - czule nazywanego Snowbird 1 - i przetransportowany do Christchurch w Nowej Zelandii, gdzie obecnie wraca do zdrowia. Nie podano dalszych szczegółów, więc założymy, że to przypadek ciężkich odmrożeń od dotknięcia klamki bez rękawiczek.

Zastępca dyrektora generalnego Skytraders, Duncan Mackay, ujawnił, że samolot przeszedł całkowitą przebudowę do specjalistycznej konfiguracji medycznej w ciągu 24 godzin od wezwania - bo kiedy zajmujesz się ratownictwem na Antarktydzie, najwyraźniej trzymasz zapasowy zestaw medyczny pod ręką. Start został następnie opóźniony o 12 godzin, podczas gdy załoga czekała na odpowiednie okno pogodowe, bo nawet bohaterowie muszą czekać, aż pogoda będzie sprzyjać.

Samolot wystartował z Hobart na Tasmanii wczesnym rankiem w piątek, lądując na amerykańskiej stacji badawczej na Wyspie Rossa. Mackay zauważył, że był to prawdopodobnie najbliższy przylot cywilnego samolotu do przesilenia zimowego (21 czerwca), dodając, że chociaż Skytraders przeprowadzał już zimowe ewakuacje medyczne, 'nigdy tak blisko przesilenia zimowego'. Bo najwyraźniej trwa konkurs na to, kto poleci w najbardziej niegościnnych warunkach, a Skytraders wygrywa.

Kapitan Al Wallach, pilot, przypisał sukces specjalistycznej wiedzy zespołu, w tym załóg lotniczych, meteorologów, planistów operacyjnych, ekip lotniskowych i personelu medycznego. Powiedział, że chociaż każda misja na Antarktydzie wymaga precyzji, operacje zimowe 'znacznie podnoszą poziom skomplikowania' - to mistrzostwo w niedopowiedzeniu. 'Warunki, jakie zastaliśmy, były na granicy możliwości nawet najbardziej wyspecjalizowanych samolotów' - dodał, co brzmi jak świetny slogan do filmu katastroficznego.

To nie pierwsza taka akcja Skytraders na Antarktydzie; podobną misję przeprowadzili w marcu 2020 roku, ewakuując członka Amerykańskiego Programu Antarktycznego z McMurdo, gdy temperatury wynosiły przyjemne -30°C. Bo po co ratować życie w rozsądnych warunkach, skoro można to robić w samym środku zimy?