Plan australijskiego miliardera budowy spalarni odpadów na energię za 630 mln dolarów na Fidżi został potępiony przez mieszkańców wiosek i ambasadora kraju przy ONZ jako 'kolonializm śmieciowy', który ryzykuje zniszczeniem 'raju na plaży'. Tradycyjny właściciel ziemi, Inoke Tora, wsiadł we wtorek do autobusu do stolicy, Suva, z petycją sprzeciwiającą się projektowi, który ma pochłaniać 900 000 ton nienadających się do recyklingu śmieci rocznie.

Przedsiębiorca modowy stojący za marką Kookai urodzoną w Paryżu, Rob Cromb, oraz australijski miliarder Ian Malouf, który dorobił się na utylizacji śmieci, chcą zbudować port i spalarnię odpadów w odległości 15 km (9 mil) od bramy turystycznej Fidżi, Nadi. Duet przekazał rządowi Fidżi, że projekt mógłby zaspokoić 40% zapotrzebowania małego kraju na energię elektryczną, zmniejszając jego zależność od oleju napędowego. Jednak raport o oddziaływaniu na środowisko złożony przez ich firmę TNG pokazuje, że podniósłby on również krajową emisję Fidżi o 25%.

Mieszkańcy twierdzą, że emisje zepsują reputację ekoturystyczną Fidżi i stanowią zagrożenie bezpieczeństwa z hotelami i szkołami w pobliżu. Ambasador Fidżi przy ONZ, Filipo Tarakinikini, napisał w mediach społecznościowych, że wybrzeże Vuda na północ od Nadi 'nie może stać się pacyficzną popielniczką', ostrzegając, że pozostałości popiołu i dioksyny skażą łańcuch pokarmowy. Porównał plan wysyłania do 700 000 ton nienadających się do recyklingu śmieci rocznie na Fidżi do 'kolonializmu śmieciowego'.

Założyciel 'Dial-a-Dump', Malouf, spędził siedem lat, próbując uzyskać zgodę na podobną spalarnię odpadów na energię w Sydney, zanim została odrzucona w 2018 roku jako zagrożenie dla zdrowia ludzkiego. Stephen Bali, ówczesny burmistrz Blacktown w Sydney, który przewodził sprzeciwowi wobec tamtego projektu, wezwał Fidżi do poszukania niezależnych danych naukowych, zauważając ironię 'zbierania śmieci z Australii, przewożenia ich ciężarówką z silnikiem diesla do portu, ładowania na statek z silnikiem diesla na Fidżi i wyładowywania'.

Malouf nie odpowiedział na prośby o komentarz. Jego partner biznesowy Cromb, który kupił Kookai w 2017 roku, powiedział, że utrzymuje więzi biznesowe z Fidżi, gdzie się urodził, ponieważ Kookai produkuje tam ubrania. W oświadczeniu Cromb stwierdził, że systemy odzyskiwania energii z odpadów 'są szeroko stosowane w jurysdykcjach z jednymi z najwyższych na świecie standardów ochrony środowiska' i że projekt zarządzałby odpadami wytwarzanymi na Fidżi, zmniejszał składowanie i wspierał potrzeby energetyczne kraju, twierdząc: 'To nie jest projekt mający na celu import odpadów z zagranicy'.

Jednak plan portu i spalarni złożony rządowi Fidżi pokazał, że zasilałby się lokalnymi odpadami oraz odpadami wysyłanymi z Australii i całego regionu. Przeciwnicy przekazali rządowi, że byłoby to naruszeniem konwencji z 1998 roku podpisanej przez Australię, zakazującej wysyłania odpadów niebezpiecznych do kraju wyspiarskiego na Pacyfiku.

Minister turystyki Fidżi, Vilame Gavoka, powiedział, że turystyka w całym Nadi mogłaby być zagrożona, zauważając, że podobne obiekty gdzie indziej znajdują się z dala od firm i gęsto zaludnionych obszarów. Stały sekretarz ds. środowiska i zmian klimatu Fidżi, Michael Sivendra, powiedział, że projekt jest w trakcie przeglądu. Mieszkaniec Eremasi Matanatabu, menedżer firmy spożywczej, powiedział, że obawy dotyczące budowy biznesu śmieciowego w zatoce, gdzie przybyli pierwsi Fidżyjczycy, są powszechne, przewidując: 'Będzie się wyróżniać jak wielki bolesny palec'.