W oszałamiającym akcie szczerości, który sprawił, że obserwatorzy polityczni sięgnęli po sole trzeźwiące, prawnik rządowy administracji Trumpa zrobił w tym miesiącu coś nie do pomyślenia: powiedział prawdę w dokumencie sądowym. Konkretnie, Departament Energii przyznał, że wstrzymywał federalne granty dla naukowców w Kalifornii wyłącznie dlatego, że ich stany miały czelność głosować na Kamalę Harris i wybierać demokratycznych senatorów. Dokument, o którym pierwszy doniósł "The New York Times", stwierdza, że ze 284 zakończonych grantów wszystkie oprócz jednego znajdowały się na terytorium "Błękitnych Stanów". Jest to sprzeczne z wcześniejszymi oficjalnymi twierdzeniami, że decyzje były podejmowane na podstawie zasług, a nie drobiazgowości.

To nie jest tylko różnica zdań w polityce - to pełnoprawna sytuacja zakładników w nauce, z badaniami i funduszami infrastrukturalnymi przetrzymywanymi jako zakładnicy partyjnych uraz. Podczas gdy poprzednie administracje miały własne agendy, ta wydaje się działać według filozofii "nie głosowałeś na mnie, więc nie dostaniesz sprzętu laboratoryjnego". Podział między czerwonymi i niebieskimi stanami pogłębiał się od lat, jak zauważył dziennikarz Ronald Brownstein w "The Atlantic" w 2022 roku, ale Trump używa teraz federalnej władzy jako łomu, by rozdzielić je jeszcze bardziej. Ironicznie, ta kara szkodzi również republikańskim wyborcom w niebieskich stanach; więcej Kalifornijczyków głosowało na Trumpa w 2024 roku niż wyborców w Alabamie, Indianie, Kansas i Tennessee razem wziętych.

Jest to zgodne z innymi działaniami administracji Trumpa, od przechwalania się zemstą na krytykach po analizę Politico pokazującą, że Trump zatwierdził 89% wniosków o pomoc w przypadku katastrof ze stanów rządzonych przez GOP, ale tylko 23% z tych rządzonych przez Demokratów. Rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson zaprzeczyła jakimkolwiek motywom politycznym, ale mówienie czegoś nie czyni tego prawdą - zwłaszcza gdy sądy wielokrotnie udowadniają co innego. W sądzie administracja przyznała, że deportacja Kilmara Abrego Garcii była "błędem administracyjnym" (a nie arcydziełem MS-13), a zarzuty wobec protestujących pod Chicago upadły po tym, jak prokuratorzy przyznali się do serii proceduralnych wpadek, w tym zwolnienia przysięgłych, którzy głosowali przeciwko zarzutom, i próbowania ponownie.

Prawnicy rządowi nagle nie zyskują sumienia; stoją w obliczu bardzo realnego zagrożenia sankcjami lub wydaleniem z palestry za kłamanie w sądzie. Federalny sędzia niedawno zganił pełniącego obowiązki prokuratora generalnego Todda Blanche'a za zeznania, które były w najlepszym razie wprowadzające w błąd, i skierował sprawę do Stowarzyszenia Adwokackiego Stanu Nowy Jork. Sekretarz energii Chris Wright, który powiedział panelowi Izby Reprezentantów, że "żadne decyzje nie były podejmowane na podstawie polityki", musi teraz wyjaśnić dokument, który mówi co innego. Albo został wprowadzony w błąd, albo wprowadzał w błąd - żadna z tych opcji nie jest dobra dla jego CV. Trump postrzega swoją prezydenturę jako szansę na wyrównanie rachunków, a doradcy, którzy udają inaczej, są albo głupcami, albo wkrótce znajdą się na linii ognia.