Trzy białe trumny były udrapowane białą koronką i zwieńczone małymi bukietami kwiatów. Żałobnicy, którzy w zeszłym tygodniu wypełnili kościół w Bulawayo, aby oddać hołd Zandile Tshumie i jej córkom, Natalie (15 lat) i Nali (pięć lat), nie uczestniczyli w zwyczajowej tradycji najpierw oglądania zmarłych w ich domu: ciała tej rodziny przybyły aż z Anglii, aby spocząć na cmentarzu Luveve na skraju drugiego co do wielkości miasta Zimbabwe, w Matabeleland.

Chociaż śmierć ta przyciągnęła niewiele doniesień prasowych w Wielkiej Brytanii, w Zimbabwe i Republice Południowej Afryki ten tragiczny przypadek na nowo rozpalił obawy dotyczące wysokiego wskaźnika kobietobójstwa w regionie. Wielu komentatorów w telewizji i mediach społecznościowych wyraziło szok, że dobrze wykształcona kobieta z udaną karierą za granicą wydaje się równie podatna na przemoc domową, jak biedniejsza kobieta z południowoafrykańskiego townshipu.

Starsi rodzice Tshumy byli przy grobach. Ojciec, w niebieskim garniturze i ściskający drewnianą laskę, oraz matka, w czarno-białym mundurze starszyzny kościoła, siedzieli w milczeniu. Never Mpofu (44 l.), sąsiad, był uczony w szkole podstawowej przez matkę Tshumy. Mówi, że zasmucił go brutalny sposób, w jaki rodzina została zabita.

Tshuma, 42-letnia analityczka danych finansowych, Natalie, zapalona studentka informatyki i początkująca sportsmenka, oraz Nala, opisywana jako żywiołowa mała dziewczynka, zostały znalezione martwe w swoim domu w Wielkiej Brytanii 6 lipca.

Policja z Bedfordshire poinformowała, że "trwają prace" nad sprowadzeniem z RPA do Wielkiej Brytanii mężczyzny o podwójnym obywatelstwie brytyjsko-zimbabweńskim w związku z morderstwami. "Zandile nigdy tak naprawdę nie mówiła, czy są problemy" - mówi Mpofu. "Gdy tylko wracała do domu, była szczęśliwa, że widzi rodzinę, ale teraz widzimy, że potwory są tutaj".

Podczas nabożeństwa żałobnego wujek, Theophilus Khumalo, mówi, że rodzina jest głęboko zraniona przez zabójstwa i ma nadzieję, że sprawiedliwości stanie się zadość.

"Pozwolimy, aby prawo toczyło się swoim torem. Nie damy się wciągnąć w gniew czy gorycz; nie pozwolimy, aby ta tragedia nas zdefiniowała. Zamiast tego wybieramy uczczenie ich pamięci z wdziękiem, jednością i niezachwianą wiarą w Bożą sprawiedliwość" - dodaje.

Każdego dnia na świecie około 137 kobiet i dziewcząt ginie z rąk kogoś, kogo znają. Kobietobójstwo - definiowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych jako "umyślne zabójstwo z motywacją związaną z płcią" - jest napędzane przez dyskryminację i nierówność.

Zimbabwe nie prowadzi szczegółowych danych na temat kobietobójstwa, ale według statystyk rządowych prawie 40% zimbabweńskich kobiet w wieku 15-49 lat doświadczyło przemocy fizycznej, a szacunkowo od 12% do 25% z nich było ofiarami napaści na tle seksualnym.

Musasa, lokalna organizacja utworzona w celu pomocy ofiarom przemocy ze względu na płeć (GBV), zgłosiła ponad 30 000 incydentów GBV w 2024 r., podczas gdy policja w Zimbabwe odnotowała prawie 19 000 przypadków. Wiele przypadków nadużyć ma miejsce w domu. Podczas lockdownów związanych z COVID-19 GBV wzrosła o 60%.

Judith Ncube, minister stanu ds. prowincji, mówi, że jest głęboko zaniepokojona, ponieważ południowe Matabeleland, graniczące z Bulawayo, ma najwyższe wskaźniki przemocy ze strony partnera intymnego w kraju.

"W regionie Matabeleland to tak, jakbyśmy zdobywali srebrny medal. Co poszło nie tak, co się z nami stało, gdzie się zgubiliśmy? W małżeństwie nie wszystko jest gładkie, ale nie powinno prowadzić do śmierci i domu pełnego strachu" - mówi.

Ncube wezwała do pilnej debaty na temat przemocy domowej i sugeruje uruchomienie programów opieki domowej dla starszych społeczności, aby kontaktowali się z rodzinami i omawiali problemy.

"Coś poszło nie tak w naszej tkance społecznej: nie mamy już ciotek i wujków, którzy pośredniczą w małżeństwach" - mówi. "Musimy wzmocnić opiekunów, aby byli profesjonalni i siadali z naszą młodzieżą i rozmawiali. Mamy też pastorów, którzy mogą pomóc".

Samkeliso Tshuma, założycielka zimbabweńskiej grupy rzeczniczej The Girls Table, mówi, że istnieje pilna potrzeba edukowania ludzi na temat przemocy domowej.

"To rozdzierające serce" - mówi. "Musimy wykorzystać media społecznościowe do podnoszenia świadomości o