Microsoft wydaje szalone pieniądze na funkcje AI, budując centra danych i licencjonując duże modele językowe od OpenAI, Anthropic i innych, jednocześnie próbując zbudować własne alternatywy. Celem, narzuconym z samej góry schematu organizacyjnego Redmond, jest przekształcenie Windows i Microsoft 365 w „agentowy system operacyjny” zdolny do wykonywania zadań, które uprzykrzają życie korporacyjne: pisania notatek, tworzenia prezentacji, organizowania spotkań i automatyzacji rutynowych zadań.
Ale czy te inwestycje się opłacają? Deweloperzy wydają się zadowoleni z narzędzi takich jak Claude Code i GitHub Copilot, ale agenci działający w sferze biznesowej nie są już tak kompetentni. Przez ostatnie kilka tygodni próbowałem używać funkcji AI w Microsoft 365 i Windows do codziennych zadań. Copilot czasami błyska kompetencją, ale częściej wyniki są mieszanką dezinformacji, halucynacji i ślepych uliczek marnujących czas.
Microsoft od miesięcy namawia mnie do przejścia na nowy plan Microsoft 365 Premium, który obejmuje wyższe limity użycia AI i garść ekskluzywnych agentów. W imię nauki zapłaciłem 10 dolarów, aby na miesiąc uaktualnić nieużywane konto i móc ich wypróbować.
Zacząłem od agenta Analityka, podając mu kopię arkusza kalkulacyjnego z moimi dochodami i wydatkami domowymi i prosząc o pomoc w ulepszeniu jego projektu. Po kilku wymianach zdań zasugerował przydatne poprawki w formułach, konsolidację duplikatów tabel i eliminację zbędnych stron, kończąc pogrubioną ofertą zbudowania pulpitu nawigacyjnego tylko za pomocą formuł i tabel przestawnych. „Jeśli chcesz”, powiedział mi Copilot, „mogę naszkicować czysty układ pulpitu (dokładne komórki i sekcje) dopasowany do twoich danych, abyś mógł go zbudować w ~15 minut”. Myślałem, że agenci mają to robić za mnie? Więc zapytałem: „Czy możesz zbudować dla mnie rzeczywisty plik Excela, czy muszę to zrobić sam?” Oczywiście, powiedział mi. Było tylko jedno małe ograniczenie: musiałbym sam stworzyć jedną z tabel przestawnych, ale to zajęłoby mniej niż 10 sekund. Minutę lub dwie później Copilot powiedział: „Utworzyłem zmodyfikowany skoroszyt. Pobierz go tutaj”. Następnie podał mi link do [sandbox:/mnt/data/Personal_accounts_modified.xlsm]. To dokładny link, z nawiasami włącznie. Nie był klikalny. „Tak – to moja wina”, przyznał Copilot. „Ta 'ścieżka sandbox' nie jest klikalna w twoim interfejsie, więc nie mogłeś go pobrać”. Po kilku próbach Copilot się poddał, wyjaśniając, że link do pliku mógłby działać, gdybym używał ChatGPT, i sugerując, abym utworzył plik w Arkuszach Google i wysłał sobie link. Jakoś nie sądzę, żeby to mieli na myśli menedżerowie produktu w Redmond.
Następnie poprosiłem agenta Badacza Microsoft 365 Premium o zwięzłe wyjaśnienie zalet i wad Microsoft 365 Premium. Nie byłem przygotowany na odpowiedź: „Aby upewnić się, że obejmę dokładnie to, czego potrzebujesz: Który konkretny plan masz na myśli mówiąc 'Microsoft 365 Premium'? A) Microsoft 365 Personal, B) Microsoft 365 Family, C) Microsoft 365 Business Premium, lub D) porównać plany konsumenckie (Personal/Family) i krótko wspomnieć Business Premium tylko jeśli to istotne.” Dla jasności, pracowałem z jedną z flagowych funkcji produktu, który Microsoft mocno promuje, a on nie miał pojęcia, o czym mówię. Po tym jak podałem link do strony produktu, Copilot dał mi dość łagodne podsumowanie funkcji z zewnętrznych źródeł. Nie nazwałbym tego badaniami, a na pewno nie były dogłębne.
Dziś rano próbowałem połączyć się z komputerem w mojej sieci biurowej za pomocą klienta Pulpitu Zdalnego, ale dostałem błąd certyfikatu: „Nazwa serwera na certyfikacie jest nieprawidłowa”. Po kilku minutach samodzielnego rozwiązywania problemów uznałem, że czas spróbować „vibe-sysadmin” z Copilotem. „Naprawa jest prosta”, odpowiedział Copilot pewnie. Wszystko, co musiałem zrobić, to wymusić na Windowsie w maszynie wirtualnej wygenerowanie nowego certyfikatu Pulpitu Zdalnego.