Na szczycie w Białym Domu w środę chiński prezydent Xi Jinping zaproponował Donaldowi Trumpowi zestaw warunków mających na celu zapobieżenie wpadnięciu dwóch największych gospodarek świata w konflikt militarny – czyli to, co historycy nazywają „pułapką Tukidydesa”. Bo nic nie mówi „stabilne relacje supermocarstw” tak jak odświeżenie 2500-letniej greckiej metafory w Gabinecie Owalnym.

Stojąc obok Trumpa, Xi przedstawił swoją wizję wzajemnego zrozumienia: „Powinniśmy wzmocnić komunikację. Chiny i Stany Zjednoczone różnią się warunkami krajowymi, ale poprzez szczery, dogłębny i ciągły dialog nasze dwa kraje mogą lepiej się zrozumieć, szukać wspólnego gruntu, odkładając różnice, i budować wzajemne zaufanie”. Trump ze swojej strony patrzył – prawdopodobnie ćwicząc swoją minę aktywnego słuchacza.

„Powinniśmy współistnieć w pokoju” – kontynuował Xi. „Chiny i Stany Zjednoczone, jako dwa główne kraje, mogą zyskać na współpracy i obie stracą w konfrontacji. Nasze dwa wojska powinny utrzymywać regularny dialog i ulepszać mechanizmy komunikacji kryzysowej i zapobiegania”. Po spełnieniu tych warunków, powiedział Xi, „pułapkę Tukidydesa można przezwyciężyć” – odnosząc się do zjawiska nazwanego imieniem greckiego historyka, w którym napięcia rosną, gdy wschodząca potęga rzuca wyzwanie ustalonej. To jak bójka na szkolnym boisku, ale z arsenałami nuklearnymi i cłami.

Xi już wcześniej użył tego zwrotu podczas spotkania z Trumpem w Pekinie w maju, pytając prezydenta USA, jak planuje jej uniknąć. Tym razem przyszedł z propozycją: zaproszeniem 100 000 młodych Amerykanów do odwiedzenia Chin w ramach wymiany studenckiej. Bo nic nie buduje dobrej woli tak jak masowy program studiów za granicą – zakładając, że studenci nie utkną na cle.

Szczyt odbywa się w midst intensywnej rywalizacji między dwoma mocarstwami o sztuczną inteligencję i handel, przy czym każda strona nakłada cła na drugą. Więc, no wiecie, jak zwykle.

Wcześniej Trump powitał Xi i jego żonę, Peng Liyuan, w Białym Domu, zauważając, że Xi był pierwszym chińskim przywódcą, który złożył drugą wizytę państwową w USA. Poprzednia wizyta miała miejsce w 2015 roku, gdy prezydentem był Barack Obama. Trump oświadczył, że nawiązał „prawdziwie wielką przyjaźń” z Xi. „Prezydent Xi i ja zrobiliśmy ogromne postępy w kwestiach stojących przed naszymi dwoma krajami” – powiedział. „Nasze zespoły pracowały nad zachęceniem do bardziej zrównoważonych relacji handlowych, w tym nowego dostępu do rynku dla amerykańskich rolników i hodowców”. Bo nic nie mówi „przyjaźń” tak jak umowa handlowa.

Trump dodał, że wizyta obejmie dyskusje na temat bezpieczeństwa, technologii i AI – którą nazwał „superinteligencją”, terminem, który wprowadził w swoim przemówieniu do Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wtorek. Więc jeśli zastanawialiście się, jak nazwać rzecz, która już rządzi waszym życiem, teraz wiecie: superinteligencja. Chwytliwe.