W miarę jak akcje ratunkowe trwają w zachodniej Kolumbii po poniedziałkowym trzęsieniu ziemi o magnitudzie 7,4, agencje ONZ stoją w pogotowiu ze znajomą mantrą: „mamy wszystko, czego potrzebujecie, tylko poproście”. Oferta pojawia się, gdy oficjalne dane wskazują na co najmniej 126 zabitych i 1495 rannych, a liczby te mają wzrosnąć, gdy ekipy przeszukują gruzy.

Jens Laerke, rzecznik biura ONZ ds. koordynacji pomocy (OCHA), wyliczył ponury inwentarz: prawie 5000 uszkodzonych domów, 387 zniszczonych, 61 zawalonych budynków oraz ponad 550 placówek edukacyjnych, 24 obiekty zdrowotne i ponad 350 centrów społecznościowych dotkniętych skutkami. „To oficjalne dane rządowe” – zauważył – „wiemy, że są aktualizowane w miarę napływu nowych informacji”.

Zespoły ONZ są już na miejscu, oceniają szkody i przygotowują spotkanie ds. reagowania kryzysowego z rządem, aby ustalić, jaką pomoc można zmobilizować. María José Torres Macho, rezydentka koordynatorka ONZ w Kolumbii, najwyraźniej nie może się doczekać rozpoczęcia działań.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) również się włączyła, podając szkody w 24 obiektach zdrowotnych w sześciu departamentach, przy czym najbardziej ucierpiał Valle del Cauca – szczególnie Cali. Szpital Uniwersytecki w Valle stracił część wieży mieszczącej kardiologię i pediatrię, a klinika Nuestra została całkowicie ewakuowana. Rzecznik WHO Tarik Jasarevic potwierdził, że zespoły terenowe zostały wysłane do Cali i Chocó, aby wspierać ocenę sektora zdrowia i koordynację.

Trzęsienie nawiedziło o 7:34 czasu lokalnego, a jego epicentrum znajdowało się w pobliżu San José del Palmar w departamencie Chocó, blisko Valle del Cauca. Wstrząsy wstrząsnęły nerwami w całej Kolumbii i poza jej granicami, a doniesienia o drganiach odnotowano w Panamie, Ekwadorze i Wenezueli. Kolumbijska Służba Geologiczna określiła epicentrum na głębokości około 103 kilometrów (64 mil), co czyni to trzęsienie największym zarejestrowanym wydarzeniem sejsmicznym w tym stuleciu.

W Pereira, mieście liczącym około 500 000 mieszkańców, położonym około 35 mil od epicentrum, burmistrz poinformował o 18 zabitych do późnego poniedziałku, podczas gdy ekipy ratunkowe poszukiwały ocalałych. W Cali, trzecim co do wielkości mieście kraju, doszło do wielu osuwisk, w wyniku których uwięzieni zostali ludzie, co skłoniło do próśb o posiłki ratownicze.

Infrastruktura transportowa również ucierpiała: sześć lotnisk – Quibdó, Pereira, Manizales, Armenia, Cartago i Buenaventura – zamknięto w celu przeprowadzenia inspekcji. Lotnisko Popayán w Cauca działa z ograniczeniami, choć to z powodu niezwiązanego z tym alertu o możliwej erupcji wulkanu Puracé. Bo czemu nie dołożyć kolejnej klęski żywiołowej.

Rząd uruchomił centra koordynacji kryzysowej w Bogocie, Quibdó, Armenii i Cali oraz wydał nakazy ewakuacji aż w stolicy, 250 mil na wschód od epicentrum. Bo nic tak nie mówi „bezpieczeństwo” jak ewakuacja miasta, które nie odczuło trzęsienia.

UNICEF monitoruje sytuację, koordynując działania z partnerami w celu wsparcia dotkniętych dzieci i młodzieży. Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) współpracuje z instytucjami rządowymi w celu analizy szkód i potrzeb. A Miroslav Jenča, szef Misji Weryfikacyjnej ONZ w Kolumbii, wyraził solidarność z ofiarami, szczególnie w Chocó, Eje Cafetero i Valle del Cauca, oferując wsparcie Misji.

Podsumowując: podręcznikowa reakcja na katastrofę – ocena, koordynacja i czekanie na oficjalny wniosek. ONZ jest gotowa, chętna i – co najważniejsze – zdolna. Teraz to tylko kwestia papierkowej roboty.