Tony Blair kontynuuje atak na rząd Partii Pracy, twierdząc, że powinno chodzić o „politykę najpierw, politykę potem”. Kilka godzin po opublikowaniu miażdżącego eseju liczącego 5700 słów, w którym ostrzegł, że „niemal nieskończona zdolność partii do samooszukiwania się” oznacza, że prawdopodobnie przegra ona następne wybory, były premier powiedział, że powinna „zrobić krok w tył, przeanalizować świat”.

Odnośnie Keira Starmera i jego potencjalnych następców Andy'ego Burnhama oraz Wesa Streetinga, wezwał posłów Labour do „zmuszenia ludzi do powiedzenia, gdzie stoją”, zanim poprą zmianę lidera. Blair powiedział w środę w programie Today BBC Radio 4: „Jeśli nie zdecydujesz, jaki jest twój kierunek polityczny, nie ma sensu zmieniać lidera. I cała esencja eseju polega na stwierdzeniu, że powinno być polityka najpierw, polityka potem”.

Choć chciałby, aby Burnham wygrał wybory uzupełniające w Makerfield i wrócił do parlamentu, w kwestii przywództwa wezwał posłów: „Najpierw wybierzcie swój kierunek i upewnijcie się, że przed jakąkolwiek zmianą lidera, każdy kandydat szczegółowo przedstawi swoją politykę, co rząd zrobił dobrze, co źle, co powinniśmy zrobić inaczej”.

Blair powiedział, że rewolucja AI jest XXI-wiecznym odpowiednikiem rewolucji przemysłowej i zmieni „absolutnie wszystko”. Jednak „to nawet nie jest częścią debaty”, powiedział. Dodał: „Możesz mieć inną osobowość zajmującą numer 10, ale jeśli nie masz programu politycznego, który ma sens w kontekście zmieniającego się świata, to jako kraj nie pójdziesz do przodu. I przekonasz się, że kraj będzie ciągle tasował premierów jak karty”.

Blair powiedział, że Labour wygrało ostatnie wybory dzięki głosom antykonserwatywnym. Partia Pracy była „akceptowalną alternatywą”. Powiedział, że zobowiązania Labour „mogą być właściwe w łatwych czasach, ale w tych trudnych czasach musimy priorytetowo traktować wzrost. Musimy priorytetowo traktować wsparcie dla sektora biznesowego, a tę rewolucję sztucznej inteligencji musimy chwycić obiema rękami, zarówno jej szanse, jak i ryzyko”. Powiedział, że krajowi grozi wydawanie więcej na świadczenia z tytułu niezdolności do pracy niż na obronę.

Zapytany, czy to, za czym się opowiada, jest bardziej zgodne z propozycjami Kemi Badenoch, liderki konserwatystów, odpowiedział: „Nie zadaję pytania… czy to torysi? Czy Reform? Czy Zieloni? Czy Labour? Mówię tylko: OK, zróbcie krok w tył, przeanalizujcie świat – dokąd zmierzamy?” Dodał: „Naprawdę nie obchodzi mnie, czy to lewica, czy prawica w tradycyjnym sensie”. Kontynuował: „Nie jestem plemienny w tym sensie, że myślę, iż jedna partia polityczna będzie miała wyłączną zdolność do podejmowania właściwych decyzji”.

O populizmie powiedział: „Mówię o radykalnym centrum, które moim zdaniem jest źródłem najlepszej polityki, że musi być radykalne. Centrum nie będzie miejscem zarządzania status quo. Musi być miejscem wprowadzania wielkich zmian, ale opartych na polityce najpierw, polityce potem”.

Interwencja Blaira nie została powszechnie przyjęta przez kierownictwo Labour ani posłów. Posłanka z York Central Rachael Maskell określiła jej timing jako „niewiarygodnie niepomocny” ze względu na trzy parlamentarne wybory uzupełniające w przyszłym miesiącu. „Tony Blair wygrał wybory prawie trzy dekady temu i wygląda na to, że kontynuuje argumentację z tamtych czasów, zamiast patrzeć na dzisiejszą sytuację” – powiedziała Maskell. Minister skarbu Dan Tomlinson powiedział, że „wiele się zmieniło” od czasów rządu Blaira. „Myślę, że jego esej dotyczył tego, czy jesteśmy Nową Partią Pracy, czy starą – to była debata tocząca się w latach 90. w Wielkiej Brytanii, czyli mniej więcej w czasie, gdy się urodziłem. Od tego czasu wiele się zmieniło” – powiedział w BBC Breakfast. „Ten rząd podejmuje duże kroki, właściwie niektóre z kroków, których rząd Tony'ego Blaira nie podjął, na przykład reformę systemu planowania, abyśmy mogli budować więcej domów w Wielkiej Brytanii, aby zapewnić więcej pewności i stabilności młodym ludziom”.