Przez dziesięciolecia beta-blokery były medycznym odpowiednikiem kocyka bezpieczeństwa po zawale – rozdawanym milionom pacjentów, bo cóż, tak się robi. Jednak duże badanie kliniczne z 2025 roku sugeruje, że dla wielu osób, które przeszły niepowikłany zawał i wciąż mają dobrą funkcję serca, ten kocyk może niewiele zdziałać poza zmęczeniem i ewentualnym pogorszeniem stanu.

Wyniki pochodzą z badania REBOOT, dużego międzynarodowego badania prowadzonego przez starszego badacza Valentina Fustera, MD, PhD, prezesa Mount Sinai Fuster Heart Hospital i dyrektora generalnego hiszpańskiego Centro Nacional de Investigaciones Cardiovasculares (CNIC). Wyniki zostały przedstawione podczas sesji „Hot Line” na Kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Madrycie i opublikowane w New England Journal of Medicine.

Beta-blokery stały się standardem po zawale w czasach, gdy nowoczesna opieka kardiologiczna wyglądała zupełnie inaczej – pomyślcie o pijawkach i upuszczaniu krwi, ale w wydaniu XX wieku. Dziś zablokowane tętnice wieńcowe są często szybko udrażniane, a pacjenci otrzymują również silne terapie, takie jak statyny, leki przeciwpłytkowe i inne leki oparte na dowodach. Ta zmiana postawiła ważne pytanie: czy beta-blokery wciąż zapewniają znaczącą ochronę pacjentom, których serca pompują normalnie po niepowikłanym zawale?

REBOOT przetestowało to pytanie bezpośrednio. Naukowcy zrekrutowali 8505 pacjentów ze 109 szpitali w Hiszpanii i we Włoszech. Po opuszczeniu szpitala uczestnicy zostali losowo przydzieleni do grupy otrzymującej beta-blokery lub do grupy unikającej ich. Wszyscy poza tym otrzymywali obecną standardową opiekę, a badacze obserwowali ich przez medianę prawie czterech lat.

Wynik był uderzający: beta-blokery nie zmniejszyły znacząco ryzyka zgonu, ponownego zawału ani hospitalizacji z powodu niewydolności serca u pacjentów z zachowaną funkcją serca. Dla leku podawanego tak rutynowo przez tak długi czas brak korzyści może mieć poważne implikacje – jak na przykład to, że lekarze powinni przestać go dawać ludziom, którzy go nie potrzebują.

„To badanie zmieni wszystkie międzynarodowe wytyczne kliniczne. Dołącza do innych przełomowych badań prowadzonych przez CNIC i Mount Sinai – takich jak SECURE z polipigułką i DapaTAVI, z inhibicją SLT2 związaną z TAVI – które już zmieniły niektóre globalne podejścia do chorób układu krążenia” – mówi dr Fuster.

Według badaczy ponad 80 procent pacjentów z niepowikłanym zawałem mięśnia sercowego jest obecnie wypisywanych do domu na beta-blokerach. Jeśli wielu z tych pacjentów tak naprawdę nie odnosi korzyści, lekarze mogliby ostatecznie ograniczyć niepotrzebne stosowanie leków, zmniejszyć skutki uboczne i ułatwić przestrzeganie schematów rekonwalescencji – co brzmi jak wygrana dla wszystkich z wyjątkiem producentów beta-blokerów.

„REBOOT zmieni praktykę kliniczną na całym świecie” – mówi główny badacz Borja Ibáñez, MD, dyrektor naukowy CNIC, który przedstawił wyniki. „Obecnie ponad 80 procent pacjentów z niepowikłanym zawałem mięśnia sercowego jest wypisywanych na beta-blokerach. Wyniki REBOOT stanowią jeden z najważniejszych postępów w leczeniu zawału serca od dziesięcioleci”.

Chociaż beta-blokery są ogólnie uważane za bezpieczne, mogą powodować zmęczenie, bradykardię (niskie tętno) i dysfunkcje seksualne – tryfektę sprawiającą, że czujesz się gorzej, podczas gdy rzekomo masz się czuć lepiej. Dla pacjentów już przyjmujących wiele leków po zawale, usunięcie niepomocnego leku mogłoby uprościć leczenie i poprawić jakość życia.

Podbadanie REBOOT opublikowane w European Heart Journal dodało kolejną ważną warstwę. Kobiety, które otrzymywały beta-blokery, miały wyższe ryzyko zgonu, zawału serca lub hospitalizacji z powodu niewydolności serca w porównaniu z kobietami, które nie otrzymywały tych leków. Tego samego zwiększonego ryzyka nie zaobserwowano u mężczyzn – bo oczywiście lek, który nie działa, okazuje się też gorszy dla połowy populacji.

Odkrycie specyficzne dla płci było szczególnie widoczne u kobiet, których funkcja serca była całkowicie normalna po zawale.