Babcia Sara Folger siedzi w swojej przyczepie, z widokiem na Góry Skaliste, i wspomina czasy, gdy Bozeman było pełne „hipisów uciekających na łono natury, studentów, kowbojów i narciarskich włóczykijów”. Teraz są koparki, pachołki i tablice rejestracyjne z innych stanów. Od czasu pandemii populacja Bozeman wzrosła o około 20% – ogromny skok jak na miasto, które w 2019 roku liczyło poniżej 50 tysięcy mieszkańców. Napływ napędzali konserwatyści uciekający przed nadmorskimi restrykcjami covidowymi, zwabieni brakiem podatku od sprzedaży, od luksusu i od spadków w Montanie. Wartości domów skoczyły o 40% w dwa lata, mówi agent nieruchomości Mark Corner. Czynsz za kawalerkę sięgnął 2000 dolarów miesięcznie – poza zasięgiem lokalnych mieszkańców żyjących z jednej pensji. Strajk czynszowy w dwóch parkach domów mobilnych uosabiał konflikt między bogatymi a biednymi. Burmistrz Joey Morrison, wybrany w wieku 28 lat z programem tanich mieszkań, sam zobaczył, jak jego czynsz wzrósł trzykrotnie – z 333 do 900 dolarów. „Nagle każda kawiarnia jest pełna ludzi kodujących” – mówi. „Efekt Yellowstone” – serial Kevina Costnera – również przyciągnął nowych mieszkańców, twierdzi ekonomista Jeff Michael. Lotnisko obsługuje 80-100 prywatnych odrzutowców dziennie, wożąc bogaczy do Yellowstone Club, gdzie Justin Timberlake i Tom Brady mają swoje posiadłości. Mieszkańcy tacy jak Ben Moore, 35 lat, nie mogą przenieść swoich 25-letnich domów mobilnych: „Rozpadną się”. Młodzi aktywiści, jak posłanka stanowa Katie Fire Thunder, 25 lat, i kandydat do Kongresu Sam Forstag, 31 lat, walczą. „Tak się nie robi w Montanie” – mówi Fire Thunder. W eleganckiej restauracji w centrum ojciec z Kolorado zauważył whiskey za 170 dolarów, a przedstawiciel handlowy udzielił ironicznej odpowiedzi.