W ruchu, który sprawił, że żołnierze z ostrożnym optymizmem sprawdzają swoje konta bankowe, prezydent Nigerii Bola Tinubu zatwierdził 80-procentową podwyżkę dla młodszych żołnierzy – to już druga podwyżka w ciągu miesiąca. Rząd nazywa to oznaką „głębokiej wdzięczności” dla wojsk walczących z poważnymi wyzwaniami bezpieczeństwa w kraju.

Od września szeregowcy zobaczą wzrost miesięcznych zarobków z 73 do 132 dolarów. To znaczący skok w porównaniu z 36 dolarami, które zarabiali w lipcu, zanim minister obrony podwoił im pensje. W tym tempie do 2026 roku mogą sobie pozwolić na przyzwoity używany samochód.

Podwyżka jest częścią szerszej strategii Tinubu mającej na celu walkę z przemocą ze strony islamistycznych bojowników, kryminalnych gangów porywaczy znanych jako „bandyci” oraz innych uzbrojonych grup. W zeszłym miesiącu zarządził rekrutację 28 000 dodatkowych żołnierzy i utworzenie czterech nowych dywizji wojskowych, co brzmi imponująco, dopóki nie weźmie się pod uwagę skali problemów kraju.

Ogłaszając podwyżki, Tinubu pochwalił odwagę członków sił zbrojnych, którzy stawiają czoła „pladze bandytyzmu, porwań i terroryzmu”. Dodał: „Mężczyźni i kobiety, którzy pomagają nam czuć się bezpiecznie w naszych domach, muszą być wspierani i doceniani w trakcie pełnienia obowiązków wobec naszego narodu”. Bo nic tak nie wyraża uznania jak pensja, która wciąż nie pokryłaby przyzwoitego czynszu w Londynie.

Prezydent wezwał żołnierzy, aby „potraktowali nasz gest jako oznakę naszej głębokiej wdzięczności” i wyraził pewność, że „razem pokonamy wrogów, którzy chcą zniszczyć tkankę naszego narodu”. Miejmy nadzieję, że wrogowie będą pod takim samym wrażeniem tego gestu jak żołnierze.

Kolejne rządy Nigerii miały trudności z opanowaniem braku bezpieczeństwa pomimo zwiększonych wydatków wojskowych. Boko Haram i Państwo Islamskie w Afryce Zachodniej (Iswap) nadal przeprowadzają ataki na północnym wschodzie, podczas gdy ciężko uzbrojone gangi przestępcze grabią i porywają dla okupu w regionach północno-zachodnim i północno-centralnym. Dodajmy do tego separatystyczne niepokoje na południowym wschodzie i śmiertelne starcia rolników z pasterzami, a otrzymamy sytuację bezpieczeństwa, która skłoniłaby nawet najbardziej doświadczonego menedżera kryzysowego do sięgnięcia po mocny drink.

Podwyżka spowoduje wzrost rocznych wydatków na żołnierzy z 484 mln do 678 mln dolarów. Ekspert wojskowy Bashir Galma, emerytowany generał dywizji, powiedział BBC, że to „to, o co od dawna zabiegaliśmy”, choć wyraził obawę, że przyszłe administracje mogą mieć trudności z utrzymaniem takiego finansowania. To trochę jak oklaskiwanie diety polegającej na jedzeniu ciasta na każdy posiłek.

Czynni żołnierze, zawsze pragmatyczni, powiedzieli, że wstrzymają się z oceną, dopóki nowe pensje nie pojawią się na ich kontach bankowych. Mądra decyzja, biorąc pod uwagę, że obietnice są tanie, a gotówka nie.

Galma argumentował również, że inne służby bezpieczeństwa powinny otrzymać podobne podwyżki, podkreślając, że „utrzymanie bezpieczeństwa kraju to wspólny wysiłek”. Zwrócił uwagę, że poza pensjami należy zająć się szerszymi kwestiami socjalnymi, w tym mundurami, butami i – co najważniejsze – nowymi karabinami. Bo najwyraźniej walka z rebeliami przy użyciu przestarzałego sprzętu jest mniej niż idealna.

Tinubu obiecał nadal priorytetowo traktować dobro żołnierzy i modernizować siły zbrojne za pomocą broni i technologii potrzebnych do stawienia czoła zagrożeniom bezpieczeństwa. W ramach jego reform armia będzie teraz miała 12 dywizji rozmieszczonych w całym kraju, co zapewni lepszą koordynację, wymianę informacji i szybsze czasy reakcji. Miejmy nadzieję, że czasy reakcji będą szybsze niż czasy przetwarzania wypłat.

W związku z tym trwający brak bezpieczeństwa stał się głównym problemem politycznym przed wyborami w 2027 roku. Bo nic tak nie mówi „mamy to pod kontrolą” jak masowa rozbudowa wojska i podwyżka, która wciąż pozostawia żołnierzy walczących o związanie końca z końcem.