Prawna krucjata Elona Muska przeciwko OpenAI wkroczyła w drugi tydzień, a dramat sądowy przybrał obrót, który przyprawiłby o rumieńce producenta reality show: osobisty pamiętnik Grega Brockmana stał się gwiazdą świadków. W poniedziałek i wtorek prezes OpenAI był przesłuchiwany w sprawie swoich e-maili, SMS-ów i dziennika, który sędzia Yvonne Gonzalez Rogers już wcześniej przywołała w decyzji o dopuszczeniu sprawy do dalszego etapu – zapewne dlatego, że nic tak nie mówi „wiarygodny dowód” jak niczym nieskrępowane myśli kogoś z 2015 roku.

Pozew Muska zarzuca, że Brockman, dyrektor generalny Sam Altman i OpenAI naruszyli umowę założycielską, przekształcając organizację non-profit w podmiot nastawiony na zysk, nieuczciwie się przy tym wzbogacając. Musk chce ich usunięcia, cofnięcia restrukturyzacji i wypłaty 134 miliardów dolarów na rzecz non-profit OpenAI – bo nic tak nie mówi „nie jestem zgorzkniały” jak żądanie wypłaty większej niż PKB większości krajów.

Wpisy z pamiętnika dostarczyły prawnikom Muska kopalni żenujących fragmentów. W jednym Brockman zapytał siebie, czego „naprawdę chce” i napisał: „Finansowo, co doprowadzi mnie do 1 miliarda?” W innym rozmyślał: „Niesłuszne byłoby okraść go z non-profit. przekształcić go w b-corp bez niego. to byłoby całkowicie moralnie bankrutowe. a on naprawdę nie jest idiotą.” Główny prawnik Muska, Steven Molo, skwapliwie wykorzystał sformułowanie „nie jest idiotą”, pytając Brockmana: „Czy chciał pan powiedzieć, że tylko idiota pozwoliłby panu ukraść organizację charytatywną?” Brockman utrzymywał, że zawsze był szczery wobec Muska, co jest odważną postawą, gdy własne odręczne notatki są odczytywane w sądzie federalnym.

OpenAI zaprzecza wszystkim zarzutom, twierdząc, że Musk to po prostu zły przegrany, który odszedł w 2018 roku po nieudanej próbie przejęcia kontroli. W styczniu opublikowali wpis na blogu zatytułowany „prawda, którą Elon pominął”, a Brockman zamieścił wątek na X, twierdząc, że Musk „wybrał” fragmenty z jego pamiętnika. Dziennik wzbudził również zainteresowanie „New York Timesa” i innych powodów w osobnej sprawie o naruszenie praw autorskich, bo najwyraźniej notatnik Brockmana to prezent, który ciągle się rozdaje – przynajmniej dla prawników.

Podczas przesłuchania krzyżowego prawniczka OpenAI, Sarah Eddy, próbowała zmienić narrację, pytając Brockmana o spotkanie w 2017 roku w nawiedzonym dworze, który właśnie kupił Musk. Po tym, jak AI OpenAI pokonał najlepszego człowieka na świecie w grze wideo, Musk napisał e-maila sugerującego „imprezową rzeź” i że jego ówczesna dziewczyna Amber Heard „podała niezłą whisky”. Brockman zeznał, że tej nocy rozmawiali o przekształceniu OpenAI w podmiot nastawiony na zysk, ale wkrótce pojawiły się podziały. Według Brockmana Musk zażądał większego udziału, ponieważ „stworzył największe wielomiliardowe firmy w historii”, dodając: „Słuchajcie, jesteście świetni, ale jutro mogę założyć inną firmę AI. Jeden tweet, to wszystko, czego potrzeba.” W 2018 roku Musk opuścił zarząd, rzekomo „krążąc wokół stołu” i pytając Brockmana: „Kiedy opuścisz OpenAI?” Brockman zeznał, że Musk powiedział, iż ludzie muszą wiedzieć, że to on rządzi – dodając, zapewne wzruszając ramionami: „On zna rakiety; on zna samochody elektryczne; on nie zna AI.” Brockman przyznał, że poczuł „ulgę. Trochę smutku. Koniec ery. Ale nas też wyzwoliło.”

Brockman bagatelizował pamiętnik jako „zapis strumienia świadomości” nigdy nieprzeznaczony do publicznego użytku, nazywając to doświadczenie „bardzo bolesnym” i „głęboko osobistym”. Dodał: „Nie ma tam niczego, czego bym się wstydził.” Co jest albo godną podziwu szczerością, albo niepokojącym brakiem samoświadomości – w zależności od tego, co myślisz o miliardowych procesach sądowych opartych na twoim własnym odręcznym piśmie.