Organizacja charytatywna rozdająca używane mundurki szkolne za darmo ogłosiła, że zapotrzebowanie na jej usługi 'nigdy nie było większe' – rewelacja, która nie zaskoczy absolutnie nikogo, kto kiedykolwiek próbował kupić sweter szkolny w sierpniu.
Wirral Free Uniforms for Schools, która prowadzi 12 punktów na terenie Wirral i działa od 14 lat, twierdzi, że ceny mundurków wciąż rosną, mimo rządowych wytycznych mających je kontrolować. Nawet 'zamożne obszary' odczuwają skutki, dzięki 'bardziej ekskluzywnym szkołom' pobierającym wygórowane opłaty za obowiązkowe elementy.
Koordynatorka projektu, Petra Davies, ujęła to wprost: 'Koszt mundurka, mimo rządowych wytycznych, wciąż rośnie i ludzi po prostu na niego nie stać.'
Badania Towarzystwa Dziecięcego wykazały, że 68% rodziców w północno-zachodniej Anglii stwierdziło, że tegoroczne wakacje szkolne kosztują więcej niż w zeszłym roku – bo nic tak nie mówi 'letnia zabawa' jak planowanie budżetu na marynarkę za 50 funtów.
Organizacja wcześniej pomagała w kampanii na rzecz zmian w rządowych przepisach, aby ograniczyć liczbę przedmiotów z logo, które szkoły mogą wymagać, co teoretycznie pozwoliłoby rodzicom kupować tańszą, generyczną odzież. Davies zauważa jednak, że są 'haczyki' – co oznacza, że szkoły znalazły kreatywne sposoby na utrzymanie ekskluzywności.
Weźmy szkołę dla dziewcząt wymagającą granatowego swetra z białym paskiem. 'Szkoła twierdzi, że nie trzeba już mieć logo na tym swetrze, ale w rzeczywistości jest on markowy ze względu na biały pasek' – powiedziała Davies. 'Przestrzegają ograniczenia liczby przedmiotów z logo, ale jest wiele sposobów, aby to obejść.'
Jest też szkoła w Birkenhead, uważana za 'ekskluzywną' w okolicy, która pobiera 52 funty za samą koszulkę do rugby. Davies zauważyła: 'Mamy ludzi, którzy w ekskluzywnych szkołach mają mundurki droższe niż u kogokolwiek innego, więc bardzo im pomaga, jeśli możemy coś rozdawać.'
Jedna matka czwórki dzieci w punkcie w Birkenhead powiedziała, że usługa jest 'bardzo pomocna', ponieważ dzięki niej może pozwolić sobie na wycieczki dla dzieci zamiast wydawać cały budżet na mundurki. Wymieniła wydatki: 50 funtów za parę butów do szkoły podstawowej, 20 funtów za paczkę koszul i 60 funtów za nową marynarkę w zeszłym roku. 'Kiedy to wszystko zsumujesz, to dużo pieniędzy i dużo stresu od początku wakacji aż do końca' – powiedziała.
Viktoria, która niedawno przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii z Kijowa na Ukrainie, powiedziała, że bank mundurków był dla jej rodziny kołem ratunkowym podczas osiedlania się. 'Mamy dwoje dzieci i przeprowadziliśmy się tu zaledwie dwa miesiące temu, a teraz w mojej rodzinie pracuje tylko mąż' – powiedziała.
Tak więc, gdy szkoły przygotowują się do powitania uczniów z powrotem, bank mundurków jest świadectwem tego, że nawet w kraju z darmową edukacją koszt odpowiedniego wyglądu pozostaje podatkiem dla rodziców – i to takim, który najwyraźniej nie zniknie szybko.