Najnowsza klasa suborbitalnych misji Earth Venture NASA szykuje się do dostarczenia nauki, która przyniesie korzyści społecznościom w Stanach Zjednoczonych i poza nimi, zajmując się wszystkim, od osuwisk na Alasce po jakość powietrza w Atlancie i ogniste chmury na Zachodzie. W ciągu najbliższych kilku lat sześć projektów zmobilizuje setki naukowców i pilotów z NASA, Marynarki Wojennej USA, uniwersytetów i innych instytucji, wykorzystując czujniki zamontowane na samolotach - bo czasem trzeba spojrzeć z lotu ptaka, żeby zrozumieć, co tu na dole idzie nie tak.
Teledetekcja lotnicza służy jako pomost między instrumentami naziemnymi a satelitami, wypełniając luki w modelach komputerowych używanych przez synoptyków, urbanistów i innych, którzy woleliby nie dać się zaskoczyć niespodziewanej burzy czy chmurze emisji rolniczych. Pierwszym projektem, który wystartuje tego lata, jest Injected Smoke and PYRocumulonimbus Experiment (INSPYRE), prowadzony przez Naval Research Laboratory. Z kwatery głównej misji w Kolorado zespół będzie ścigał potężne „ogniste chmury” powstające, gdy ekstremalne pożary są na tyle gorące, że wywołują własne burze. Te zadymione, trzeszczące od piorunów burze mogą tworzyć martwe pola dla lotników i wywoływać nowe pożary poniżej, więc mierzenie ich w czasie rzeczywistym może pomóc naukowcom w przewidywaniu ich w przyszłości - zakładając, że wszyscy nie zostaniemy wcześniej upieczeni.
Tymczasem misja FarmFlux rusza w tym roku, rozmieszczając kilkanaście czujników do pomiaru ozonu, metanu, amoniaku, cząstek stałych i innych zanieczyszczeń unoszących się z terenów rolniczych i hodowlanych od Środkowego Zachodu po Dolinę Centralną w Kalifornii. Bo nic tak nie mówi „zdrowe życie” jak porządny łyk krowich bąków i spływu nawozów. Emisje te wpływają na zdrowie ludzi, globalny klimat i ozon stratosferyczny, więc chyba dobrze jest dowiedzieć się, co jest w tym powietrzu, którym oddychamy.
W Atlancie i Mexico City misja Hemispheric Airborne Measurements of Air Quality (HAMAQ) zbada obszary złej jakości powietrza w obu stolicach, testując, jak informacje satelitarne mogą pomóc w prognozowaniu i łagodzeniu skutków. Zespół użyje dwóch samolotów na różnych wysokościach: NASA P-3B poleci blisko powierzchni, mierząc bezpośrednio zanieczyszczenia, podczas gdy niedawno nabyty odrzutowiec naukowy 777 wzniesie się wysoko, mapując zanieczyszczenia za pomocą zdalnych czujników. Bo kiedy siedzisz w smogu, równie dobrze możesz mieć nad głową elegancki odrzutowiec dokumentujący twoją niedolę.
Gdy Arktyka ociepla się co najmniej dwa razy szybciej niż reszta Ziemi, kampania Snow4Flow zmierzy i wymodeluje, jak daleko i szybko cofają się lodowce na dalekiej północy. Przemierzając Alaskę, Jukon, Arktyczną Kanadę, Grenlandię i Svalbard w Norwegii, zespół przeleci nad nimi zmodernizowanym samolotem z czasów II wojny światowej wyposażonym w skanujący laserowy wysokościomierz i dwa niestandardowe radary, sondując zarówno przypowierzchniowe, jak i zamarznięte głębiny setek lodowców. Ich obserwacje, połączone z danymi satelitarnymi i zaawansowanymi modelami, pogłębią nasze zrozumienie, jak lodowce zachowują się w różnych regionach Arktyki - i jak szybko powinniśmy zacząć budować w głąb lądu.
Gdy wieczna zmarzlina topnieje, rzeki u progu Arktyki stają się przenośnikami węgla i osadów. Projekt Frontlines of Rapidly Transforming Ecosystems (FORTE) połączy pomiary optyczne i radarowe z satelitów, samolotów, statków badawczych, dronów i podwodnych systemów autonomicznych, aby śledzić mikroskopijne życie morskie, przepływ wody i chemię. Zespół będzie współpracować z lokalnymi społecznościami i plemionami, aby utrzymać obserwacje na przestrzeni czasu, bo gdy twoje podwórko zamienia się w węglowy shake, chcesz mieć NASA na szybkim wybieraniu.
Wreszcie, gdy w 2017 roku wolno poruszające się osuwisko w Kalifornii nagle się zawaliło i pogrzebało odcinek przybrzeżnej autostrady, naukowcy z NASA JPL chcieli wiedzieć, jaką rolę odegrały wahania opadów. Projekt Landslide Change Characterization Experiment (LACCE) połączy lotniczy radar syntetycznej apertury z czujnikami naziemnymi, aby śledzić, jak zbocza w Kalifornii reagują na zmiany wilgotności.