Przez tysiąclecia nocne niebo służyło ludzkości jako GPS, kalendarz i inspirująca tapeta w jednym kosmicznym pakiecie. Ale teraz fala komercyjnych startów satelitarnych grozi przekształceniem niebiańskiego dobra wspólnego w korporacyjny billboard, wraz z zanieczyszczeniem atmosfery i wymazywaniem kultury, ostrzegają naukowcy.
Artykuł z 2025 roku pod kierownictwem naukowca NASA wykazał, że cząstki metalu z rozpadających się satelitów mogą zmieniać temperatury i przepływy wiatru w górnej atmosferze, z efektami ubocznymi na klimat powierzchni. Bo nic tak nie mówi „postęp” jak regulowanie termostatu planety z wysokości 250 mil.
Ponad 15 000 aktywnych i nieaktywnych satelitów krąży obecnie wokół Ziemi, w porównaniu z mniej niż 1000 na przełomie wieków. Setki znajdują się nad głową o każdej porze nad Ameryką Północną i Europą. A kilka firm chce wystrzelić ogromne floty w ciągu najbliższych 10-20 lat, w zależności od zgód regulacyjnych i dalszego istnienia kapitału wysokiego ryzyka.
Cztery firmy ubiegają się o licencje Federalnej Komisji Łączności (FCC): Reflect Orbital chce użyć lustrzanych satelitów do sprzedaży pasm światła słonecznego na Ziemi. Blue Origin, Starcloud i SpaceX proponują rozmieszczenie setek tysięcy satelitów do przetwarzania danych, wpychając wyścig AI na orbitę okołoziemską. Wszystko to, plus kosmiczne wycieczki za miliony i pierwsza publiczna sprzedaż akcji SpaceX w tym tygodniu, sugeruje, że komercyjna przestrzeń jest częścią bańki inwestycyjnej w tech, podlegającej rynkom i oczekiwaniom kwartalnym.
Proponowane floty wymagałyby tysięcy startów i ponownych wejść rocznie, każde pozostawiając smugę sadzy, gazów cieplarnianych i innych zanieczyszczeń, które mogą niszczyć ozon i zmieniać chemię atmosfery. Bo najlepszym sposobem na rozwiązanie problemów środowiskowych Ziemi jest oczywiście tworzenie nowych w kosmosie.
FCC nadzoruje częstotliwości radiowe i licencje komunikacyjne dla sieci satelitarnych, co czyni ją pierwszą przeszkodą regulacyjną. Naukowcy i eksperci ds. zarządzania kosmosem twierdzą, że obecne porozumienia, takie jak Traktat o Przestrzeni Kosmicznej, nie rozwiązują odpowiednio kwestii zarządzania, równości i zbiorowej odpowiedzialności.
„Balansujemy na krawędzi tego, jak zmienia się wykorzystanie kosmosu, a to zagraża naszej zdolności do korzystania z niego” – powiedział astronom John Barentine, który współzałożył Centrum Ekologii Kosmicznej w 2025 roku. Centrum złożyło formalne uwagi do FCC, nazywając te rozmieszczenia „masową industrializacją orbity, która stwarza poważne ryzyko kolizji” i ostrzegając, że odbijanie światła słonecznego na Ziemię może zagrażać ekosystemom i zakłócać badania astronomiczne.
Reflect Orbital stwierdził, że jego technologia może pomóc w zapewnieniu czystej energii na żądanie bez zwiększania zużycia paliw kopalnych, z planami fazowych testów i badań środowiskowych. SpaceX, Blue Origin i Starcloud nie odpowiedziały na pytania dotyczące wpływu na środowisko, odsyłając do zgłoszeń FCC i twierdząc, że ich konstelacje mogą zapewnić więcej łączy szerokopasmowych i mocy obliczeniowej, jednocześnie zmniejszając wpływ na środowisko na Ziemi – bez przytaczania dowodów naukowych.
Centrum Ekologii Kosmicznej argumentuje, że FCC powinna wymagać pełnych przeglądów środowiskowych zgodnie z National Environmental Policy Act. Barentine zauważył, że ludzie zakładali, iż kosmos jest tak ogromny, że ludzkie działania nie mogą go znacząco zmienić – niezwykle podobnie do tego, jak kiedyś myślano o atmosferze i oceanach Ziemi, zanim kraje przyjęły oparte na nauce międzynarodowe zasady.
Obecnie międzynarodowe zasady i wysiłki dyplomatyczne nie spowalniają wyścigu kosmicznego, a w pewien sposób go zachęcają. „Kto daje tym ludziom prawo do tego?” – zapytał Barentine. Wobec braku mechanizmu, który by im to uniemożliwił, po prostu przyznali sobie to prawo.
Artykuł z 2020 roku opisał rozjaśnianie nocnego nieba jako naruszenie praw człowieka i formę wymazywania kultury, zakłócającą wielowiekowe tradycyjne praktyki. Prakash Kashwan, profesor nadzwyczajny studiów środowiskowych na Brandeis University, powiedział, że pośpiech w komercjalizacji kosmosu ryzykuje powtórzeniem wyzyskującego modelu.