W zwrocie akcji, który sprawiłby, że Sherlock Holmes zamieniłby lupę na smartfon, Brytyjka wyśledziła ostatnią znaną lokalizację swojej zaginionej matki dzięki filmowi na TikToku opublikowanemu na kilka godzin przed katastrofalnymi powodziami błyskawicznymi w Nepalu. Powodzie, które w środę przetoczyły się przez doliny i zmiotły całe wioski, zabiły co najmniej 675 osób, a ponad 3000 wciąż uznaje się za zaginione.
Wśród zaginionych jest 33 obywateli brytyjskich, w tym 13-latek, pracownicy NHS i ksiądz. Brytyjski zespół ratunkowy ma przybyć do Katmandu w sobotę, prawdopodobnie z lepszym szczęściem niż Home Office, które najwyraźniej nie było zbyt pomocne.
Tulshi Patel, farmaceutka z Milton Keynes, ostatni raz rozmawiała ze swoją matką, Hemangini Jitendra Patel, i ciotką, Hemą Sunil Amin, w poniedziałek. Obie kobiety były w pielgrzymce do Tybetu, podróży, którą planowały od początku roku – to było, jak ujęła to Patel, 'na ich liście życzeń'. Ich ostatnia znana lokalizacja to sygnał GPS od ich grupy turystycznej przy Moście Przyjaźni na granicy Nepalu i Chin.
Ale Patel nie poprzestała na tym. 'Zrobiliśmy własne dogłębne badania i znaleźliśmy film na TikToku, który potwierdził i pokazał moją mamę, ciocię i trzy inne osoby z wycieczki na granicy, czekające na przekroczenie' – powiedziała w rozmowie z Mattem Frei z LBC. Film, opublikowany przez ich lokalnego nepalskiego przewodnika, miał znacznik czasu w środę rano, tuż przed 6:00 czasu nepalskiego. Grupa miała przekroczyć granicę we wtorek, ale została opóźniona – prawdopodobnie przez pogodę, los lub okrutne poczucie czasu wszechświata – i przekroczyła ją w środę, w dniu, w którym uderzyła powódź.
Uważa się, że powódź została wywołana przez zdarzenie sejsmiczne o magnitudzie 5,2 w pobliżu granicy Nepalu i Chin o 8:37 czasu lokalnego, według Amerykańskiej Służby Geologicznej. Bo oczywiście trzęsienie ziemi o magnitudzie 5,2 było wisienką na torcie tego katastrofalnego deseru.
Patel opisała swoją matkę i ciotkę jako zdrowe, pozytywne i 'bardzo silne', dobrze przygotowane do podróży dzięki regularnym spacerom. 'Cieszyły się na to. To było wszystko, czego chciały' – powiedziała. Teraz wysyła im wiadomości na WhatsAppie, mając nadzieję na 'ptaszek', który pokaże, że przeczytały, i kontaktuje się z przewodnikiem na wypadek, gdyby miał sygnał. 'Nie poddaliśmy się, ale z naszej strony wszystko, co możemy zrobić, to badania' – powiedziała, dodając, że rodzina potrzebuje 'oczu i uszu na miejscu', aby pomóc wszystkim bezpiecznie wrócić.
Niektórzy z zaginionych odwiedzali Kailash Mansarovar, położone na dużej wysokości miejsce w Tybecie czczone przez hinduistów i buddystów. Neetu Goyal Tiwari, 51 lat, była na swojej 'wymarzonej' podróży, aby ukończyć pielgrzymkę, gdy uderzyła powódź. Jej brat, Naresh Goyal, powiedział, że rodzina rozpaczliwie dzwoni do kontaktów w Nepalu, chociaż coraz bardziej wierzą, że wciąż jest w Chinach. Ponieważ wielu członków rodziny mieszka w Indiach, uzyskanie wiz, aby jej szukać, to biurokratyczny koszmar. 'Nie jesteśmy pewni, co przyniesie następna sekunda' – powiedział Goyal. 'Była bardzo kochającą zabawę kobietą [i] naprawdę miała wielkie serce. Naprawdę mam nadzieję, że wkrótce wróci.'
Inne rodziny biorą sprawy w swoje ręce. Leena Bector, 53 lata, z Slough, jest jedną z 27 podróżnych, których los pozostaje nieznany. Jej mąż, Bhupesh Bector, powiedział Timesowi, że rezerwuje następny lot do Katmandu po tym, jak Home Office nie potwierdziło, czy Leena znajduje się na liście osób zaginionych. 'Nawet jeśli znajdą ją dziś lub jutro, muszę tam być. Ona musi być w traumie' – powiedział. Bo kiedy rząd zawodzi, jedyną opcją jest wskoczyć w samolot i mieć nadzieję na najlepsze.