Nawet na noc przed tym, jak Narendra Modi przyjął rezygnację swojego ministra edukacji, premier Indii wydawał się pewny, że największe masowe powstanie w jego 12-letnich rządach niewiele wstrząśnie jego rządem. Zwracając się do swoich „młodych przyjaciół” w późnonocnym instagramowym selfie w piątek, podziękował ludziom – którzy masowo mobilizowali się i skandowali antyrządowe hasła – za ich „przemyślane sugestie”. Niecałe 24 godziny później Modi, który zaciekle pielęgnował swój wizerunek twardziela, przyjął rezygnację Dharmendry Pradhana. Analitycy nazwali to niezwykłym upokorzeniem rządu, który rządził z niemal nietykalną bezkarnością od 2014 roku.

W ciągu ostatniego tygodnia ruch pokolenia Z nazywający się Partią Karaluchów (CJP) zmobilizował bezprecedensowy protest po tym, jak wyciek kluczowego egzaminu zmusił 2 miliony studentów do ponownego zdawania testu i został obwiniony za kilkanaście samobójstw. Rezygnacja Pradhana była ich pierwszym i najważniejszym żądaniem, nawet gdy protesty rozszerzyły się na szerszą walkę o demokrację. W sobotę więcej ludzi niż kiedykolwiek wylało się na historyczne miejsce Jantar Mantar w Delhi, a niepokoje rozprzestrzeniły się na inne miasta, w tym stany rządzone przez partię Modiego, Bharatiya Janata Party (BJP).

Potężna komórka IT BJP, zwykle skuteczna w przejmowaniu narracji online, okazała się nie dorównać milionom memów i rolek pokolenia Z zalewających Instagram, bezlitośnie obrażających Modiego i wyśmiewających rząd. Ostatnia instagramowa próba Modiego spotkała się z jeszcze większym wyśmianiem. Główne telewizyjne kanały informacyjne, powszechnie uznawane za tuby BJP, początkowo ignorowały protesty, a potem sugerowały, że protestujący są finansowani przez obce siły i pakistańskie grupy terrorystyczne. W odpowiedzi protestujący obnażali ich „kłamstwa” w mediach społecznościowych. Gdy protesty eskalowały, Modi pozostawał wyraźnie nieobecny na antenie.

„Przestrzeń online została całkowicie podbita przez protestujących, a proreżimowe media zostały poważnie zdelegitymizowane” – powiedział Ashutosh Varshney, profesor z Brown University. „Gniew był tak wszechogarniający, że nie było innej opcji, jak tylko odejście Pradhana”. Analitycy twierdzą, że to pierwszy raz od 12 lat, gdy rząd Modiego stracił kontrolę nad narracją polityczną. „To represyjny rząd” – powiedział Varshney. „Chce posłuszeństwa, nie chce krytycznej dyskusji i wzbudza strach. Ale teraz klimat strachu upadł”.

Rezygnacja Pradhana może mieć również implikacje dla władzy Modiego nad własnym gabinetem. „Modi wie, że gdy zaczniesz zwalniać swoich najbardziej lojalnych ministrów, tworzy to zachęty do dezercji” – powiedział komentator polityczny Pratap Bhanu Mehta. Pojawienie się karaluchów ożywiło nie tylko indyjską młodzież, ale także partie opozycyjne. Partia Kongresowa miała swój najlepszy tydzień od lat, a jej lider Rahul Gandhi został dramatycznie odciągnięty przez policję spod domu Modiego w geście solidarności ze studentami.

Następny wielki test nastąpi na początku przyszłego roku, kiedy Uttar Pradesh, największy i najbardziej politycznie ważny stan Indii, przeprowadzi wybory. Założyciel CJP, Abhijeet Dipke, ma pewne doświadczenie w organizowaniu politycznym, ale nie ujawnił własnych ambicji. Rzecznik Saurav Das powiedział, że ruch zachęca młodzież do wejścia do polityki: „Musimy zwiększyć udział młodzieży w polityce, ponieważ teraz jest kontrolowana przez wujków i ciocie, którzy są zainteresowani tylko dbaniem o własny styl życia”.