W dolinie Bajo Aguán w Hondurasie 15-letni chłopiec o imieniu Orlean* usłyszał strzały, widział śmierć wuja i dwóch kuzynów, i uciekł do domu przez plantację palm olejowych. Był jednym z zaledwie trzech ocalałych z masakry 21 maja, w której zginęło 20 osób. „Widzieliśmy wiele przemocy w Aguán, ale nigdy takiej masakry” – mówi jego ojciec, Malcolm*.

Dolina to bujny raj dla palm olejowych – tego wszechobecnego składnika wszystkiego, od szamponu po błyskawiczne makarony – i piekło na ziemi dla campesinos, którzy walczą o swoją ziemię od trzech dekad. Konflikt rozpoczął się od ustawy o reformie rolnej z 1992 roku, która pozwoliła dużym firmom produkującym olej palmowy na wykupywanie małych gospodarstw, rzekomo poprzez oszustwa. Rolnicy pozywali i zajmowali ziemię, aby ją odzyskać, podczas gdy firmy zaprzeczają winie i rzekomo używają prywatnej ochrony i paramilitarnych grup do zabijania i zastraszania.

Międzynarodowe brwi uniosły się, gdy prywatne ramię pożyczkowe Banku Światowego, Międzynarodowa Korporacja Finansowa, sfinansowała Dinant, firmę palmową będącą w centrum nadużyć. Dinant zaprzecza udziałowi w morderstwach i łamaniu praw człowieka. Potem pojawili się handlarze narkotyków, zamieniając dolinę w korytarz kokainowy z Kolumbii, co USA należycie odnotowało, nazywając Honduras głównym punktem tranzytowym. Handlarze, przyciągnięci logistyką i możliwościami prania pieniędzy, dodali do zabójstw i przesiedleń.

Ponad 200 osób zginęło, głównie campesinos, według Honduraskiej Komisji Praw Człowieka (Conadeh). Global Witness plasuje Honduras jako jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie dla obrońców ziemi. Maj był najbardziej śmiercionośnym miesiącem w regionie od 2018 roku, według Acled. Lider campesinos został zabity kilka tygodni później.

Teraz nowy prawicowy rząd Nasry'ego „Tito” Asfury, wspierany przez Donalda Trumpa, uchwalił ustawy, które pogarszają sytuację. Reforma kodeksu karnego pozwala na uznawanie grup przestępczych za organizacje terrorystyczne, z otwartą definicją. „Każda grupa korzystająca z demokratycznego prawa do pokojowych protestów może być nazwana terrorystyczną” – mówi Lucía Vigil z Centrum Studiów nad Demokracją (Cespad). Yoni Rivas, rzecznik Platformy Agrarnej, mieszka w opancerzonym samochodzie z powodu gróźb śmierci; mówi: „niebezpieczeństwo nie pochodzi już tylko od płatnych morderców, którzy mnie śledzą, pochodzi bezpośrednio od państwa”.

Dwa tygodnie później rząd uchwalił ustawę priorytetyzującą agrobiznes w sporach o ziemię, pozwalającą na natychmiastową interwencję policji lub prawną przeciwko protestującym społecznościom. Lucas Mantelli, prawnik w Panamerykańskim Centrum Sprawiedliwości i Prawa Międzynarodowego, widzi te ustawy jako powiązane: „Ten język prawny jest ukształtowany przez partnerstwo między grupami biznesowymi, elitami a państwem honduraskim, aby faworyzować agrobiznes za wszelką cenę”.

To przypomina poprzednią erę Partii Narodowej, pod rządami Juana Orlando Hernándeza, skazanego handlarza narkotyków ułaskawionego przez Trumpa, który zainwestował prawie 72 miliony dolarów w olej palmowy pomimo zarzutów o nadużycia. Wojsko i policja często ignorowały nadużycia lub brały w nich udział. Pod lewicową Xiomarą Castro, od 2022 do tego roku, było mniej brutalnych eksmisji, choć przemoc trwała. Teraz Vigil mówi: „wracamy do okresu represji państwowych wobec wszelkiego obywatelskiego sprzeciwu”.

W Rigores niewielu ufa rządowi. Conadeh szacuje, że dziewięć na dziesięć zabójstw i nadużyć nigdy nie jest badanych. Po masakrze rodziny odebrały ciała przed przybyciem policji, aby uniknąć płacenia rzekomej opłaty 300 dolarów za wydanie. Kiedy śledczy ekshumowali ciała do sekcji, rodziny patrzyły. „I po co?” – pyta Santiago, który stracił trzy córki. „To nie tak, że znajdą, kto naprawdę był odpowiedzialny za zabójstwa”.

*Imiona zostały zmienione w celu ochrony tożsamości.