To, co ekspert od tunelowania Arnold Dix nazywa 'jednym z wielkich ratunków XXI wieku', dwóch pracowników zostało wyciągniętych żywych z zalewanego tunelu elektrowni wodnej w Nepalu w piątek - dziewięć dni po tym, jak gwałtowne powodzie zamieniły granicę Nepalu i Tybetu w błotnisty, pełen gruzu koszmar.

Sanjay Shah i Kabir Maharajan, którzy byli uwięzieni w projekcie hydroenergetycznym Trishuli 3A od czasu, gdy lodowiec zawalił się, uwalniając potok błota, wody i gruzu, zostali znalezieni żywi po ponad tygodniu. Ich ratunek dodał bardzo potrzebnego zastrzyku morale setkom ratowników i rodzinom wciąż zaginionych, bo nic nie mówi 'nadzieja' jak dwóch facetów, którzy przeżyli dziewięć dni w zalanym tunelu.

Dix, australijski inżynier i geolog zaproszony przez nepalskie władze do doradzania w operacji, powiedział dziennikarzom: 'Znaleźliśmy dwóch żywych ludzi, więc to daje nam nadzieję.' Dodał: 'Po ponad tygodniu wszyscy są wyczerpani, ale to nas pobudza do jeszcze większego wysiłku i teraz daje nam też skupienie na to, jak możemy podejść do innych ratunków w innych lokalizacjach. Mamy teraz dowód, że ludzie mogą przeżyć tak długo.'

Ratunek nie był wcale prosty. Najpierw pracownicy musieli zlokalizować właściwy tunel - co brzmi jak zabawna gra w 'Gdzie jest Wally?', ale z stawką życia i śmierci. Potem musieli wysadzić skały wielkości pojazdów, co nie jest preferowaną metodą, bo, wiecie, może zmiażdżyć ludzi, których próbujecie uratować. Następnie odkryli, że tunel jest pełen wody, więc wykopali awaryjny rów, aby ją odprowadzić, cały czas martwiąc się, że pracownicy w środku już utonęli.

Ale w piątek rano, około 50 metrów w głąb, usłyszeli słaby głos. Zespół krzyknął: 'Nie panikujcie, ratujemy was.' Z wnętrza tunelu odpowiedział głos: 'OK.' To jest ten rodzaj spokojnej, powściągliwej odpowiedzi, jakiej można oczekiwać od kogoś, kto był uwięziony przez ponad tydzień.

Oglądając wideo, jak mężczyźni są wyciągani żywi, Dix zastanawiał się, dlaczego wykonuje tę pracę: 'Robimy to, ponieważ jesteśmy przyzwoitymi istotami ludzkimi i to właśnie robią ludzie: pomagają sobie nawzajem. To prawdziwy triumf dla ludzi i ludzkości.'

Ale praca jest daleka od zakończenia. Uważa się, że kolejnych 40 pracowników jest uwięzionych w Trishuli 3A, a ratownicy stają w obliczu znacznego ryzyka. Jeśli woda jest przed nimi i rozbiją skałę, mogą utonąć; a ponieważ są teraz poniżej poziomu równiny zalewowej, woda może również napłynąć z tyłu. Dix ostrzegł: 'Tak, mamy teraz nagrodę w postaci uratowania dwóch osób, ale musimy być bardzo ostrożni. Życie zespołu jest teraz zagrożone i jeśli nie wydostaną się na czas, utoną. To nie są ćwiczenia, jesteśmy świadkami jednego z wielkich ratunków XXI wieku.'

Zespół drąży teraz w kierunku 'strefy Złotowłosej' na szczycie 11-piętrowej elektrowni, mając nadzieję na znalezienie kolejnych ocalałych. Do tej pory uratowano ponad 270 osób z różnych projektów hydroenergetycznych, ale liczba ofiar śmiertelnych jest wstrząsająca: co najmniej 1294 osoby zabite i ponad 5000 zaginionych, według nepalskiej agencji zarządzania katastrofami.

Międzynarodowa pomoc nadchodzi. Trzydziestu ośmiu australijskich urzędników rządowych, specjalistów od reagowania na katastrofy i pracowników humanitarnych jest na miejscu w Nepalu, w tym 15-osobowy Australijski Zespół Pomocy przy Katastrofach, który wylądował w Katmandu późnym piątkowym wieczorem. Siedmiu specjalistów od identyfikacji ofiar z federalnej policji ma wylecieć z Australii w sobotę.

Według stanu na 4 września Nepal zgłosił 1294 potwierdzone zgony i 5053 zaginionych, w tym 583 obcokrajowców. Chiny zgłosiły 31 zgonów i 531 zaginionych według stanu na 5 września, z czego 261 to obywatele zagraniczni. Bo kiedy katastrofa uderza w jeden kraj, zawsze znajduje sposób, by stać się międzynarodowym incydentem.