W zwrocie akcji, który zawstydziłby nawet najbardziej cynicznego scenarzystę, imperium piekarnicze, którego częściowym właścicielem był komik Romesh Ranganathan, dostaje drugą szansę – tyle że bez żartów. Coughlans Bakery, która zamknęła swoje sklepy w czerwcu, powołując się na zwykłych podejrzanych (wysokie stawki biznesowe i podwyższone składki na ubezpieczenie narodowe), sprzedała część swojego majątku firmie Janes Pantry z Gloucestershire. Nowy właściciel planuje ponownie otworzyć 20 lokalizacji pod własną marką, a – w geście, który może przywrócić wiarę w kapitalizm – byli pracownicy Coughlans zostaną zaproszeni do ponownego ubiegania się o swoje dawne stanowiska.

Janes Pantry, która wyrabia ciasto od 1971 roku i obecnie prowadzi 12 sklepów, twierdzi, że każdy ponownie otwarty sklep oznacza „przywrócone miejsca pracy, jednostka w użyciu i powrót ruchu na głównej ulicy”. Urocze uczucie, choć można zauważyć, że „powrót ruchu” to wymyślny sposób na powiedzenie „ludzie przechodzący obok sklepu, który nie jest zabity deskami”. Inne lokalizacje Coughlans pozostają w zawieszeniu, podlegając „dalszym dyskusjom”, co w korporacyjnym języku oznacza „nadal zastanawiamy się, czy nas stać na czynsz”.

Ranganathan, urodzony w Crawley weganin, który zaangażował się ze względu na roślinne produkty sieci, nie będzie częścią odrodzenia. Wcześniej wyraził, że jest „zdruzgotany” zamknięciem – uczucie, które prawdopodobnie podziela każdy, kto kiedykolwiek jadł wegańską kiełbaskę w cieście. Były dyrektor zarządzający, Sean Coughlan, obwiniał zmiany podatkowe za „absolutne zdruzgotanie lokalnego biznesu”, podczas gdy lider Izby Gmin, Sir Alan Campbell, bronił podwyżek jako koniecznych, aby „wydawać więcej i inwestować w nasze usługi publiczne”. Bo nic tak nie wspiera lokalnych firm, jak utrudnianie im pozostania na rynku.

Więc gdy Janes Pantry przygotowuje się do powstania z popiołów Coughlans, można mieć tylko nadzieję, że nowe sklepy zachowają ten komediowy polot – nawet jeśli sam komik już opuścił budynek.