Andy Burnham ogłosił plan walki z kosztami życia, uderzając w nieuczciwe praktyki biznesowe, w tym zakaz fałszywych rabatów i ułatwienie rezygnacji z niechcianych subskrypcji. Środki te mają przynieść konsumentom oszczędności w wysokości 400 milionów funtów rocznie i są pierwszymi z serii „codziennych poprawek”, które zostaną wdrożone w nadchodzących miesiącach.
Pisząc dla Guardiana, premier powiedział, że jego rząd będzie interweniować, gdzie tylko może, subtelnie przyznając, że naprawienie całej gospodarki z dnia na dzień może być przesadą. „Nie będziemy w stanie rozwiązać każdej frustracji z dnia na dzień” – napisał, co, jak zakładamy, jest jego sposobem na zarządzanie oczekiwaniami przed nieuniknioną falą skarg.
Rząd zakazuje mylących praktyk cenowych, takich jak fałszywe ceny „było”, zmyślone obniżki i mylące sugerowane ceny detaliczne. Bo najwyraźniej w 2025 roku nadal trzeba nam mówić, że znak „50% taniej” powinien oznaczać, że rzecz faktycznie kosztuje połowę mniej. Burnham ujął to bardziej elokwentnie: „Jeśli coś jest reklamowane jako pół ceny, powinno faktycznie kosztować połowę”. Rewolucyjne.
Ministrowie jesienią przeprowadzą konsultacje w sprawie szczegółów, a następnie wprowadzą zmiany za pomocą ustawodawstwa wtórnego, co jest wymyślnym sposobem powiedzenia, że zrobią to bez długiej parlamentarnej dramy. Downing Street ma nadzieję wdrożyć to jak najszybciej, zapewne przed kolejną falą „okazji”.
Rząd przyspiesza również ochronę przed pułapkami subskrypcyjnymi, przesuwając datę wejścia w życie z przyszłej wiosny na styczeń. Nowe przepisy zmuszą firmy do jaśniejszego informowania przy zapisie, regularnego przypominania klientom o subskrypcjach i ułatwienia anulowania. Do tego 14-dniowy okres odstąpienia od umowy po okresach próbnych lub odnowieniach. Bo wszyscy przez to przechodziliśmy: zapisaliśmy się na „darmowy okres próbny”, zapomnieliśmy o nim i skończyliśmy finansując subskrypcję usługi, z której nigdy nie korzystamy.
Według danych rządowych, przeciętna osoba ma około trzech subskrypcji i wydaje na nie około 500 funtów rocznie. W Wielkiej Brytanii jest około 155 milionów aktywnych subskrypcji, a około 1,6 miliarda funtów rocznie wydaje się na te niechciane. Więc tak, to jest prawdziwy problem. Ministrowie szacują, że konsumenci zaoszczędzą średnio 14 funtów miesięcznie za każdą niechcianą subskrypcję, którą będą mogli wcześnie porzucić.
Burnham napisał: „Zbyt wiele firm chce, abyś zapisał się w kilka sekund, ale potem sprawia, że odejście wydaje się niemożliwe. To wyczerpujące”. Czujemy cię, Andy. Wszyscy byliśmy uwięzieni w karnetach na siłownię, z których nigdy nie korzystaliśmy.
Wyzwaniem jest oczywiście to, czy te małe zwycięstwa konsumenckie faktycznie odczuwalnie wpłyną na domowe budżety, zwłaszcza gdy kryzys kosztów życia wciąż jest bardzo realny. Burnham obiecuje „większe plany” na dłuższą metę, ale Downing Street nie ujawniło jeszcze, co to za plany. Wstrzymamy oddech.
Burnham zobowiązał się również spędzić resztę lata na podróżowaniu po Wielkiej Brytanii i pytaniu ludzi, czego chcą w kwestii kosztów życia. Bo nic tak nie mówi „słuchamy ludzi” jak polityk na letnim tournée. Citizens Advice z zadowoleniem przyjęło zmiany, ale zauważyło, że „nie mogą być końcem historii”. Podejrzewamy, że mają rację.
Więc proszę bardzo: fałszywe rabaty i pułapki subskrypcyjne są na celowniku. Teraz tylko, żeby ktoś coś zrobił z cenami jajek.