Zielona posłanka Hannah Spencer wprowadza ustawę, która ustanowiłaby maksymalną temperaturę w miejscu pracy w Wielkiej Brytanii, bo najwyraźniej koncepcja „za gorąco, by pracować” była prawnie ignorowana, podczas gdy kraj piecze się jak blacha z bułeczkami.

Jeśli ustawa przejdzie, powstanie niezależny organ, który zaleci bezpieczne maksymalne temperatury i opracuje sposób ich egzekwowania. Obecnie Wielka Brytania ma wytyczne BHP dotyczące minimalnej temperatury w pracy – 16°C (61°F) dla zwykłej pracy, 13°C dla pracy fizycznej – ale niczego dla górnej granicy, mimo że fale upałów stają się równie regularne jak opóźnienia Brexitu.

Związki zawodowe, takie jak Unison i TUC, zasugerowały maksymalną temperaturę 30°C (27°C dla pracy fizycznej), co brzmi rozsądnie, chyba że jesteś piekarzem pracującym już w piecach o temperaturze powyżej 40°C. Spencer, była hydraulik, a obecnie posłanka, słyszała od wyborców układających asfalt w „nieznośnym” upale i chce, aby rząd poszedł za przykładem Hiszpanii, gdzie pracownicy mogą zmieniać godziny pracy, aby uniknąć najgorętszej części dnia.

Ustawa ma poparcie międzypartyjne ze strony lewicowych posłów Partii Pracy, SNP, Plaid Cymru i niezależnego Jeremy'ego Corbyna. Jednak Health and Safety Executive argumentuje, że maksymalnych temperatur nie można ustalić, ponieważ ciepło czasami pochodzi z czynności w miejscu pracy (jak na przykład piece w piekarni). Niemniej jednak Komitet ds. Zmian Klimatu zalecił przepisy w maju, a rząd obiecał konsultacje społeczne w tym roku.

Tymczasem Wielka Brytania już pobiła rekordy upałów: dziewięć dni powyżej 34°C w tym roku i sześć dni powyżej 35°C – wszystko to bardziej prawdopodobne z powodu paliw kopalnych. Obecna fala upałów ma potrwać co najmniej do środy. Więc jeśli pracujesz w biurze bez klimatyzacji, może zacznij pisać własną ustawę.