Sześć tajemniczych obiektów, które wyrzuciło na plaże północnego Queensland, może być 'kosmicznymi kulami' – takimi, które zostają po startach rakiet, a nie tymi, które zainspirowały parodię Mela Brooksa. Australijska Agencja Kosmiczna potwierdziła w niedzielę, że pracuje nad identyfikacją obiektów, które według policji mogą zawierać niebezpieczne chemikalia. Straż Pożarna Queensland poinformowała, że pięć z nich zostało 'zabezpieczonych w bębnach', a szósty jest 'unieszkodliwiany'. Lokalny bar z jedzeniem Forrest Beach Takeaway już wykorzystuje zamieszanie, oferując 'kosmiczną przekąskę ze śmieci', informując na tablicy, że w przeciwieństwie do odpadków, klienci będą w stanie rozpoznać, co jedzą. Policja zapewnia, że 'nie ma zagrożenia dla lokalnej społeczności', choć straż pożarna ostrzega, że mogą pojawić się kolejne szczątki.

Prof. Alice Gorman, archeolog kosmiczna i ekspertka od śmieci z Flinders University, przejrzała materiały wideo i zauważyła brak śladów spalenia, co sugeruje, że obiekty pochodzą z członu rakiety, który spadł na Ziemię. 'Wyglądają na zgodne z tym, co znajduje się w układzie paliwowym' – powiedziała, opisując je jako ciśnieniowe zbiorniki paliwa wykonane ze stopów tytanu. Gorman ostrzegła, że mogą mieć pochodzenie morskie, ale jeśli są kosmicznymi kulami, mogą zawierać śladowe ilości hydrazyny – wysoce toksycznego paliwa rakietowego. Spekulowała, że mogą pochodzić z rosyjskiej rakiety Fregat. Kosmiczne kule, dodała, to 'najczęstszy rodzaj śmieci kosmicznych', a obecnie na orbicie Ziemi znajduje się ponad 30 000 fragmentów odpadków. 'W ciągu ostatnich pięciu lat mieliśmy więcej startów kosmicznych niż w całej historii' – zauważyła Gorman – 'co oznacza więcej powrotów do atmosfery'.