Specjalistyczny sąd handlowy uchylił drugą rundę ceł nałożonych przez administrację Trumpa, dając importerom zwycięstwo, a Białemu Domowi kolejne sądowe upomnienie.
W orzeczeniu, które przypomina „Dzień Świstaka” w polityce handlowej, Międzynarodowy Sąd Handlowy unieważnił ogólnoświatowe cła, które prezydent Trump nakazał w celu zastąpienia ceł importowych już wcześniej uznanych za nielegalne przez Sąd Najwyższy USA. Bo najwyraźniej pierwszy raz nie był wystarczającą wskazówką.
Zasięg decyzji jest na razie ograniczony do pary importerów, którzy zaskarżyli cła, oraz stanu Waszyngton – co oznacza, że świętowanie może być na razie ograniczone do stosunkowo małego wycinka gospodarki.
„To bardzo dobre pytanie i takie, nad którym się zastanawiamy” – powiedział Jeffrey Schwab, prawnik importerów z Liberty Justice Center, zapytany o szerszy wpływ orzeczenia. „Nie jest to całkowicie jasne i prawdopodobnie będzie zależeć od tego, co się teraz wydarzy”. Czyli jasne jak błoto – ale to początek.
Po tym, jak Sąd Najwyższy w lutym orzekł, że Trump przekroczył swoje uprawnienia, nakładając dwucyfrowe cła na praktycznie wszystko, co USA importuje, administracja próbowała je wskrzesić, używając innej ustawy. Ta ustawa zezwala jednak na cła tylko w odpowiedzi na duże i trwałe deficyty bilansu płatniczego – warunek, który – jak stwierdził sąd handlowy – obecnie nie istnieje. Sama administracja wcześniej przyznała w sądzie, że deficyt bilansu płatniczego różni się od deficytu handlowego, więc nie mogą udawać, że nie wiedzą.
Cła zastępcze i tak miały wygasnąć w lipcu, ale administracja podobno bada inne prawne drogi, by utrzymać imprezę celną. Tymczasem pierwotne cła awaryjne kosztowały importerów dziesiątki miliardów dolarów – pieniądze, które rząd musi teraz zwrócić. Pierwsze z szacowanych 166 miliardów dolarów zwrotów spodziewane są w przyszłym tygodniu.
Jay Foreman, dyrektor generalny Basic Fun – firmy importującej zabawki, takie jak Lincoln Logs i Tonka Trucks – ma otrzymać około 7 milionów dolarów zwrotu za wcześniejsze cła. Jego firma była jedną z dwóch, które skutecznie zaskarżyły cła zastępcze.
„Administracja może próbować i robić, co chce, ale my też możemy walczyć” – powiedział Foreman. „Walczyliśmy dzisiaj i wygraliśmy, i jesteśmy bardzo podekscytowani”.
Foreman zauważył, że choć strategiczne cła mają sens, to 10-procentowe cło na produkty z całego świata jest tak subtelne jak młot. „Podchodzenie do tej sytuacji z bazooką zamiast grzebienia nie ma sensu” – powiedział. Niech ktoś poinformuje administrację: istnieją narzędzia inne niż materiały wybuchowe.