W posunięciu, które z pewnością skłoni właścicieli pubów do wzniesienia kieliszka (a może i rzucenia nim), Ministerstwo Skarbu ogłosiło przegląd sposobu obliczania stawek biznesowych dla pubów i hoteli w Anglii i Walii. Przegląd, prowadzony przez eksperta ds. stawek biznesowych Jerry'ego Schurdera, przedstawi raport w marcu 2027 roku - dokładnie na czas przed kolejną aktualizacją stawek w 2029 roku, bo nic nie mówi 'pilność' jak czteroletnie oczekiwanie.
Schurder, były pracownik polityczny w Newmark UK, będzie zbierać opinie od właścicieli pubów, hotelarzy i przedsiębiorców, zapewne dopóki są jeszcze wypłacalni. Rząd nazywa to 'przemyśleniem wycen', aby zbudować 'bardziej sprawiedliwy system na przyszłość', jak ujął to sekretarz finansowy James Murray. Bo najwyraźniej przyszłość nie może zacząć się przed 2027 rokiem.
Przegląd pojawia się tuż po ogłoszeniu przez Andy'ego Burnhama 20% obniżki stawek biznesowych dla pubów, klubów socjalnych i miejsc z muzyką na żywo w Anglii, obowiązującej od kwietnia. To dodatkowo do 15% obniżki wcześniej w 2026 roku, która sama była odpowiedzią na plan poprzedniego rządu, by całkowicie znieść zniżki - plan, który przyjął się mniej więcej jak kufel ciepłego ale.
Grupy pubowe od dawna twierdzą, że są obciążane nieproporcjonalnie wysokimi stawkami, a liczby to potwierdzają: Brytyjskie Stowarzyszenie Piwa i Pubów (BBPA) podaje, że w pierwszych trzech miesiącach tego roku w Anglii, Szkocji i Walii zamknięto 161 pubów, co kosztowało około 2400 miejsc pracy. Rosnące stawki są jednym z winowajców, ale nie zapominajmy o podwyżkach składek na ubezpieczenie społeczne i płacy minimalnej, które sprawiły, że zatrudnianie jest mniej więcej tak przystępne jak stawianie kolejki dla całego pubu.
Emma McClarkin z BBPA nazwała przegląd 'bardzo potrzebnym i ogromnie mile widzianym', zauważając, że puby są wyceniane przy użyciu miary zwanej Fair Maintainable Trade, co w zasadzie oznacza, że im więcej zarabiasz, tym więcej płacisz - nowatorska koncepcja, która z pewnością przyjęłaby się dobrze w innych sektorach. Craig Beaumont z Federacji Małych Przedsiębiorstw (FSB) również z zadowoleniem przyjął 'poważną wiedzę' Schurdera, ale zasugerował, że rząd mógłby faktycznie podnieść próg ulgi w stawkach dla mniejszych firm. Rewelacja.
Tom Ironside z Brytyjskiego Konsorcjum Handlowego zachował ostrożny ton, podkreślając, że potrzeby sprzedawców detalicznych 'nie są pomijane'. Bo nic nie mówi 'sprawiedliwość' jak tłum branż, z których każda rości sobie pretensje do bycia ofiarą.
Kanclerz cieni Sir Mel Stride, nigdy nie przepuszczający okazji do hiperboli, oświadczył, że przegląd jest 'zdecydowanie spóźniony dla sektora, który ten rząd laburzystów już zrobił wszystko, by zabić', powołując się na podwyżki podatków i 'niszczącą miejsca pracy regulację'. Rzeczniczka Liberalnych Demokratów ds. skarbu Daisy Cooper nazwała reformę 'spóźnioną', ale zażądała nadzwyczajnej obniżki VAT i odwrócenia zmian w podatku od zatrudnienia, bo czemu nie dorzucić więcej pieniędzy do problemu?
Tymczasem rząd potwierdził, że 20% zniżka nie obejmie 'największych' miejsc z muzyką na żywo, a także pojawiło się zamieszanie co do tego, co właściwie kwalifikuje się jako pub. Szczegóły mają zostać ogłoszone w pierwszym budżecie kanclerza Johna Healeya tej jesieni. Więc puby, wstrzymajcie oddech - ale może nie za długo, biorąc pod uwagę obecne tempo zamykania, wynoszące prawie dwa dziennie. Na zdrowie.