Anthony Agueda, trzecie pokolenie kalifornijskiego hodowcy bydła mlecznego, niedawno oprowadzał po rodzinnej ziemi w Hickman (populacja 604), gdzie z dumą pokazał grudę błota rojącą się od czerwonych dżdżownic. Prawdopodobnie setki tysięcy więcej wiją się pod trzymetrowym kopcem drewna i kruszonego kamienia rzecznego, rozciągającym się na powierzchni sześciu boisk piłkarskich. Ten biofiltr jest centralnym elementem systemu wermifiltracji, opracowanego i opatentowanego przez chilijską firmę BioFiltro, który obiecuje drastycznie ograniczyć emisję metanu, podtlenku azotu i zanieczyszczenie wody z ogromnych ilości obornika produkowanego przez krowy rasy holsztyńskiej.

Wermifiltracja to tylko jedna z kilku metod, które rolnicy przyjmują, gdy przemysł hodowlany staje pod rosnącą presją rozwiązania kwestii swojego śladu środowiskowego. Kalifornia, największy producent mleka w kraju, wpompowała ponad miliard dolarów w programy promujące te technologie. Alberto Dairy było jednym z pierwszych gospodarstw bydła mlecznego w stanie, które wdrożyło wermifiltrację; osiem kolejnych takich systemów działa już na amerykańskich farmach, a kolejnych 16 jest w budowie lub planowanych, prawie wszystkie w Kalifornii.

Obornik jest znaczącym źródłem zanieczyszczenia klimatu. World Resources Institute szacuje, że zarządzanie obornikiem na farmach bydła mlecznego i trzody chlewnej odpowiada za 1,6% emisji gazów cieplarnianych w USA. Globalnie stanowi to około 10% wkładu klimatycznego przemysłu hodowlanego. Tradycyjnie obornik jest rozpylany do lagun, gdzie metanogeny rozwijają się w warunkach niskiego natlenienia, produkując metan – gaz o 30-krotnie większej mocy ocieplania niż dwutlenek węgla w ciągu stulecia. Gnojowica jest często rozrzucana na polach, prowadząc do zanieczyszczenia wody azotanami, patogenami i pozostałościami leków.

Kalifornia była szczególnie agresywna w celowaniu w metan z hodowli. W 2016 roku stan uchwalił prawo wymagające od gospodarstw mlecznych ograniczenia emisji metanu o 40% poniżej poziomu z 2013 roku do 2030 roku. Większość redukcji pochodzi dotychczas z fermentatorów beztlenowych, które wychwytują metan z przykrytych lagun i przekształcają go w gaz ziemny. Ale fermentatory są drogie – opłacalne tylko dla farm z około 2000 sztuk bydła lub więcej – i niewiele robią w kwestii zanieczyszczenia wody. Krytycy twierdzą, że bogaty strumień dochodów z kalifornijskiego programu Low Carbon Fuel Standard odwrócił uwagę i zasoby od alternatyw takich jak wermifiltracja.

I tu wkraczają robaki. System wermifiltracji w Alberto Dairy, który zaczął działać w październiku 2024 roku, wykorzystuje system spłukiwania do zmywania obornika do zbiornika, gdzie oddzielane są ciała stałe. Ciecz następnie przepływa rurami do systemów nawadniających zawieszonych nad złożami wermifiltracyjnymi. Robaki i mikroby w biofiltrze konsumują większość pozostałych stałych materiałów. Według profesora Franka Mitloehnera z UC Davis, który badał podobną instalację na pobliskiej farmie, system może prawie całkowicie wyeliminować azot i związane z nim zanieczyszczenia, takie jak amoniak i azotany. „Gdy woda jest rozpylana na wierzch, zajmuje to około czterech godzin od początku do końca, aby przesączyła się i spłynęła na koniec” – wyjaśnia Agueda.

Kalifornia przeznaczyła ponad 18 milionów dolarów na wsparcie 15 projektów wermifiltracji, w tym prawie 2 miliony dla Alberto Dairy. Jak ujmuje to Agueda: „To mnie ekscytuje, ponieważ pokazuje, że jesteśmy częścią rozwiązania”. Stan szacuje, że sektor mleczarski jest na dobrej drodze do zmniejszenia rocznej emisji metanu o równowartość 5 milionów ton metrycznych CO2 do 2030 roku – choć to wciąż około 4 miliony ton poniżej celu. Ale z robakami na służbie, może jednak uda się go osiągnąć.