Katelynn Delos Reyes myślała, że wie, czego się spodziewać, gdy tajfun Sinlaku uderzył w Saipan w zeszłym miesiącu. Jako wieloletnia mieszkanka wyspy, Delos Reyes przetrwała wiele sztormów, w tym supertajfun Yutu, drugi najsilniejszy w historii USA. Osiem lat temu wiatry Yutu o prędkości 170 mph zniszczyły jej wioskę na południowym krańcu Saipan. Zaledwie trzy lata wcześniej przetrwała tajfun Soudelor. Ale Sinlaku był inny. "Na początku było OK. Ale później już nie" – powiedziała Delos Reyes, która jest Chamorro, rdzenną mieszkanką Marianów.

Kilka dni przed uderzeniem w Mariany Północne 14 kwietnia, Sinlaku miał wiatry o sile sztormu tropikalnego. To sprawiło, że był to tak zwany "bananowy tajfun", ponieważ takie burze powalają bananowce, ale pozostawiają inne drzewa. Potem, w weekend, tajfun gwałtownie wzmocnił się o 75 mph w ciągu zaledwie 24 godzin, stając się potworem o prędkości 185 mph i najsilniejszym sztormem na Ziemi w tym roku. Delos Reyes i jej rodzina zrobili, co mogli, aby się przygotować. Zabezpieczyli okna deskami. Kupili galony wody pitnej i napełnili plastikowe beczki do użytku w prysznicu i toalecie. Potem uderzył sztorm, a Delos Reyes się przestraszyła. Wiatry, które osłabły do 150 mph, wyrwały drewno z okna. Woda deszczowa wdarła się przez sufit i zmoczyła ich rzeczy, w tym materac Delos Reyes. Ona, jej partner, matka, córka i dwa psy ukryli się w pokoju matki, gdzie betonowy dach i ściany miały ich chronić. Słyszała, jak fragmenty dachu odpadają. W końcu Sinlaku zwolnił do pełzania, zmuszając dziesiątki tysięcy innych do pozostania w schronieniu przez dni. "Jak długo ta burza będzie z nami?" – modliła się. "Myślę, Panie, może już wystarczy, możesz iść i skończyć to gdzie indziej."

Ponad miesiąc po tym, jak Sinlaku przetoczył się przez zachodni Pacyfik, rodziny na Marianach Północnych i poza nimi wciąż borykają się z brakiem prądu i usuwaniem gruzu, zbierając to, co zostało z ich domów. Liczba ofiar śmiertelnych w regionie – w tym Guam i Sfederowanych Stanach Mikronezji – wzrosła do 17, co czyni Sinlaku najśmiertelniejszym sztormem w mikronezyjskim regionie Pacyfiku od 2002 roku. Ofiary śmiertelne obejmują parę na Guam, która zmarła z powodu zatrucia tlenkiem węgla podczas używania generatora w pomieszczeniu, oraz sześciu członków załogi statku towarowego Mariana, który został złapany przez sztorm, gdy zgasł jego silnik. W stanie Chuuk w Sfederowanych Stanach Mikronezji sztorm zabił dziewięć osób, w tym niemowlę, którego ciężarna matka nie mogła dotrzeć do szpitala z powodu powalonych drzew. Inne zgony przypisano wywróceniu się łodzi i upadkowi drzewa na kogoś.

Silne sztormy są powszechne w mikronezyjskim regionie Pacyfiku, ale rzadko tak śmiertelne. Shel Winkley, meteorolog z Climate Central, powiedział, że nagłe wzmocnienie Sinlaku nastąpiło nad wodami oceanicznymi o 0,6 stopnia Celsjusza cieplejszymi niż średnia – temperaturami, które są 70 do 100 razy bardziej prawdopodobne z powodu zmian klimatu, spowodowanych spalaniem paliw kopalnych, takich jak ropa i gaz. Naukowcy od dawna ostrzegają, że rosnące temperatury mórz mogą umożliwić sztormom takim jak Sinlaku szybsze wzmacnianie się i utrzymywanie większej ilości wilgoci, prowadząc do zwiększonych powodzi. "Ogólnie rzecz biorąc, zmiany klimatu sprawiają, że takie zdarzenia są bardziej intensywne w szczytowym momencie" – powiedział Winkley. Sinlaku został nazwany na cześć kosraeńskiej bogini chlebowca w Sfederowanych Stanach Mikronezji – kulturowego podstawowego produktu, który również jest zagrożony przez zmiany klimatu.

Pacyfik jest domem dla wielu rdzennych ludów, które przyczyniły się stosunkowo niewiele do emisji gazów cieplarnianych, a jednak już ponoszą katastrofalne skutki, od silniejszych sztormów po podnoszący się poziom mórz. Ich narody coraz częściej wzywają głównych zanieczyszczających, takich jak USA i Chiny, do odpowiedzialności za emisje dwutlenku węgla i pomocy w pokryciu kosztów ekstremalnych zjawisk pogodowych, które sieją spustoszenie w ich społecznościach. Sfederowane Stany Mikronezji były