Tysiące mieszkańców północno-zachodniej Indiany rozpoczęło w sobotę 11. dzień bez prądu, po tym jak na początku sierpnia burze powaliły drzewa i linie energetyczne z subtelnością kuli do burzenia. Blackout przyniósł kolejki po jedzenie, zamknięte firmy, martwe telefony, brak szkół, zepsute jedzenie, brudne ubrania, suche dystrybutory paliwa i ogólne przypomnienie, że współczesne życie opiera się na elektronach.
Northern Indiana Public Service Company (Nipsco), główny dostawca energii w regionie, poinformował w sobotę, że 33 124 klientów nadal nie ma prądu. Mieszkańcom Gary powiedziano, że mogą nie doczekać się przywrócenia zasilania do wtorku – pełne dwa tygodnie po rozpoczęciu 11 sierpnia burzowej sagi, która obejmowała potężne burze, powodzie i kilka ofiar śmiertelnych.
Nipsco chwaliło się, że przywróciło zasilanie 341 376 klientom z 374 500, którzy stracili prąd. „Poczyniono znaczne postępy” – powiedziała firma, złowieszczo dodając, że klienci „mogą nadal napotykać okoliczności, które tymczasowo zwiększą liczbę awarii”. Mieszkanka Gary, Bridget Sanders, nazwała to oświadczenie „śmiesznym” i „nie do przyjęcia”, mówiąc stacji CBS w Chicago: „Jesteśmy pozostawieni w tyle... ostatni na liście”.
Tymczasem mieszkańcy złożyli proponowany pozew zbiorowy przeciwko Nipsco, oskarżając firmę o nieprzycinanie drzew, które przewróciły linie energetyczne. „Ta sytuacja była przewidywalna. Była oczywista i można było jej zapobiec” – powiedział adwokat Otto Shragal z Allen Law Group. Nipsco zaprzeczyło zarzutom, twierdząc, że prowadzi program zarządzania roślinnością. „Wydatki Nipsco na zarządzanie roślinnością ponad dwukrotnie wzrosły od 2016 roku” – powiedziała firma, co najwyraźniej ma być pocieszające.
Uszkodzonych zostało około 300 słupów energetycznych. W dzielnicy Aetna w Gary, powalone drzewa wciąż leżą na ulicach. Cynthia Hunter powiedziała CBS: „Mamy otwarte wszystkie okna w domu... Jeśli chodzi o ładowanie telefonów czy czegokolwiek innego elektronicznego, zabieramy to do samochodu i ładujemy. Spędziliśmy noc w samochodzie, w ciężarówce, kilka nocy tylko dla powietrza. To trudne, ludzie. To naprawdę, naprawdę trudne”.
Renita Theus, 41 lat, powiedziała New York Times: „Codziennie płaczę. W domu jest gorąco. Przewracam się z boku na bok i nie mogę spać. Poszłam do sklepu za dolara, a tam wszystkie świece i baterie są wyprzedane”. Jej samochód jest uwięziony pod powalonym drzewem. „Żal mi noworodków i ludzi na respiratorach” – powiedziała. „Myślę, że gdyby to była bogatsza okolica, byłoby inaczej”.
Gary, gdzie jedna trzecia mieszkańców żyje w ubóstwie, zostało dotknięte najbardziej. Burze przeszły przez Indianę, Ohio, Illinois i Kentucky, przynosząc wiatry o prędkości ponad 80 mph (130 km/h), gwałtowne powodzie i tornada. National Weather Service odnotowało wiatry prostoliniowe o prędkości 99 mph (160 km/h) w Gary. Wśród ofiar śmiertelnych było czteroletnie dziecko zabite, gdy drzewo spadło na jego dom w Geneva Township, oraz osoba w podejrzewanym wybuchu domu związanym z pogodą w Portage.
Tasha Harris z sąsiedniego Griffith opisała udrękę: „Musimy jeździć tam i z powrotem po lód. Napełniamy lodówkę turystyczną. Jeździmy tam i z powrotem, żeby coś zjeść... To za dużo”.
Gubernator Indiany Mike Braun zwrócił się z wnioskiem o przyspieszone ogłoszenie poważnej katastrofy dla pomocy indywidualnej i publicznej dla 54 hrabstw od FEMA. Jego wniosek odnotował co najmniej trzy potwierdzone tornada, gwałtowne powodzie i ekstremalne wiatry typu derecho, z opadami 6-9 cali (15,2-22,9 cm) na wielu obszarach i maksymalnie 11,23 cala (28,5 cm). „Jeśli zostanie to przyznane, to ogłoszenie będzie oznaczać znacznie więcej zasobów, aby przyspieszyć odbudowę Indiany” – napisał Braun na X. Administracja Trumpa przyznała ogłoszenie stanu wyjątkowego, a stanowy fundusz pomocy oferuje dotacje na pomoc w nagłych wypadkach do 5000 dolarów.
W międzyczasie mieszkańcy ładują telefony w samochodach i śpią w ciężarówkach, bo najwyraźniej w XXI wieku tak wygląda postęp.