W ruchu, który nie zaskoczy nikogo, kto kiedykolwiek widział pchłę ucztującą na swoim psie, komitet Izby Lordów wezwał rząd do ograniczenia sprzedaży środków przeciw pchłom dla zwierząt domowych, powołując się na poważne obawy dotyczące środowiska. Międzypartyjny komitet środowiska Izby Lordów, po przeprowadzeniu dochodzenia, zalecił, aby preparaty do stosowania punktowego przeciw pasożytom zostały wycofane z półek supermarketów i sklepów internetowych, a sprzedawane wyłącznie przez weterynarzy, farmaceutów i innych wykwalifikowanych specjalistów.
Komitet wysłuchał opinii, że powszechne, często comiesięczne stosowanie tych środków nie jest poparte solidnymi dowodami naukowymi i prawdopodobnie szkodzi ekosystemom. Wysokie stężenia fipronilu i imidakloprydu, powszechnych substancji czynnych, zostały znalezione w brytyjskich strumieniach i rzekach, zabijając organizmy wodne i powodując efekt domina w łańcuchu pokarmowym. Te chemikalia są już zakazane jako pestycydy rolnicze ze względu na ich wpływ na pszczoły, a mimo to nadal są stosowane na naszych zwierzętach domowych.
Baronowa Shas Sheehan, przewodnicząca komitetu, nie przebierała w słowach: nadmierne stosowanie na zwierzętach domowych było 'odpowiednikiem używania młotka do rozłupywania orzecha'. Dodała, że właściciele zwierząt zasługują na 'dokładne, oparte na dowodach wskazówki dotyczące potrzeby i ryzyka związanego z istniejącymi i nowymi chemikaliami, które są przepisywane'.
Wielu weterynarzy, jak usłyszał komitet, nie leczy swoich własnych zwierząt co miesiąc - używają grzebieni przeciw pchłom i stosują środki tylko wtedy, gdy faktycznie zauważą pchły. Rewolucyjna koncepcja: leczyć problem, gdy istnieje, a nie profilaktycznie polewać zwierzę chemikaliami na wszelki wypadek.
Brytyjskie Stowarzyszenie Weterynaryjne (BVA) popiera wezwanie do zakazu sprzedaży bez recepty. Jednak Narodowe Biuro Zdrowia Zwierząt (NOAH), stowarzyszenie branżowe brytyjskiego przemysłu zdrowia zwierząt, twierdzi, że 'stosowanie oparte na ryzyku' środków przeciw pasożytom jest niezbędne do zapobiegania chorobom u zwierząt i ograniczania przenoszenia pasożytów na ludzi. Zapewniają również, że wszystkie środki przechodzą 'rygorystyczną ocenę naukową przez niezależne organy regulacyjne'.
Raport komitetu zaleca podejście oparte na ryzyku, uwzględniające indywidualne potrzeby kliniczne każdego zwierzęcia, i ostrzega, że środki przeciw pasożytom są rutynowo sprzedawane bez przekonujących dowodów na potrzebę kliniczną. Chcą również, aby weterynarze ostrzegali przed potencjalną szkodą dla dzikiej przyrody, a opakowania czyniły te ryzyka bardziej widocznymi. Ponadto wzywają do przeglądu relacji między przemysłem a organami regulacyjnymi oraz do finansowania dalszych badań nad wpływem na środowisko przez przemysł zdrowia zwierząt domowych.
Tymczasem rząd twierdzi, że jest 'zobowiązany do przywracania przyrody i oczyszczania naszych rzek, przy jednoczesnym utrzymaniu najwyższych standardów dobrostanu zwierząt'. Ogłosił zaproszenie do składania dowodów na wpływ tych środków na brytyjskie rzeki. Dyrekcja ds. Leków Weterynaryjnych (VMD) przyznaje, że chociaż środki te odgrywają ważną rolę, 'przedostają się do naszych cieków wodnych, co może przyczyniać się do szerszych skutków dla środowiska'.
Więc czekając na kolejny ruch rządu, warto się zastanowić: czy Fido naprawdę potrzebuje comiesięcznej kąpieli chemicznej, czy tylko dobrego grzebienia i czujności? Środowisko - i ryby w dole rzeki - mogą docenić to drugie.